Półwiecze kultowego „Czterdziestolatka”. Seniuk miała ocieplać wizerunek Gierka

O kulisach kultowego serialu „Czterdziestolatek” Jerzego Gruzy i Krzysztofa Teodora Toeplitza z Andrzejem Kopiczyńskim i Anną Seniuk przypomina książka Rafała Dajbora.

Publikacja: 09.04.2024 04:30

Andrzej Kopiczyński i Roman Kłosiński w „Czterdziestolatku”

Andrzej Kopiczyński i Roman Kłosiński w „Czterdziestolatku”

Foto: TVP/PAP- Zygmunt Januszewski

„Czterdziestolatek” nie wziął się z próżni i obrósł kilkoma innymi tytułami. Serial poprzedził bowiem fabularny, psychodeliczny wręcz „Dzięcioł”, towarzyszył mu spin-off „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka”, a także specjalny wieczór sylwestrowy w TVP, a już po 1989 r. powstała seria „20 lat później” oraz słuchowisko radiowe „Studenci trzeciego wieku”.

„Czterdziestolatka” poprzedził „Dzięcioł”

Autor książki wydanej przez Krytykę Polityczną wiele miejsca poświęca twórcom, przypominając, że dekadę przed „Czterdziestolatkiem” Jerzy Gruza wyreżyserował inny przebojowy serial, „Wojna domowa”, konfrontując inteligencką rodzinę, ewidentnie o przedwojennych tradycjach, ze zmianami obyczajowymi lat 60.

Dziś pewnie mniej pamiętany jest Krzysztof Teodor Toeplitz (KTT), pochodzący z zasłużonej rodziny o żydowskich korzeniach. Dziadek Teodor był działaczem PPS i założycielem Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, stryj Jerzy zajmował się historią kina, również jako wykładowca łódzkiej filmówki, skąd odszedł po Marcu ’68. KTT był szefem satyrycznych „Szpilek”, felietonistą „Polityki”, stworzył scenariusz filmowej trylogii o Panu Anatolu, a w 1989 r. stał po stronie PZPR, choć w 1980 r. napisał scenariusz do „Dziejów jednego pocisku” Agnieszki Holland.

Dekadę przed „Czterdziestolatkiem” Jerzy Gruza wyreżyserował inny przebojowy serial, „Wojna domowa”

Polem doświadczalnym duetu była komedia „Akwarium 2” w Teatrze Współczesnym – o tym, jak pewna warszawska rodzina odleciała w kosmos, którą wyreżyserował sam Tadeusz Łomnicki, a grali w niej m.in. reżyser Piotr Fronczewski, Mieczysław Czechowicz i Barbara Wrzesińska. Sztuka miała kilka wystawień w kraju i realizację telewizyjną, zaś na afiszu Współczesnego dotrwała do wejście do kin „Dzięcioła”. Zmiażdżony przez krytykę film to niedoceniona rewelacja, historia wrażliwego, ale roztargnionego mężczyzny pod pantoflem żony, który zajmując się reklamą w warszawskim Supersamie – ówczesnym symbolu nowoczesności – nie radzi sobie z kobietami, ucieka we własny świat i kolekcjonuje płyty z głosami ptaków. Wprost z „Dzięcioła” do serialu trafiła Irena Kwiatkowska, która z pielęgniarki stała się „kobietą pracującą, która żadnej pracy się nie boi”, i Władysław Hańcza w roli teścia, a także wielu znakomitych aktorów.

Anna Seniuk chciała większą rolę

Jak podkreśla Dajbor, zarówno film, jak i serial pokazywał nowoczesną Warszawę doby Gierka: modną, pełną neonów. Zmienili się jednak bohaterowie: gapowatego Stefana Waldka (Wiesław Gołas) zastąpił nieświadomy swoich śmiesznostek inżynier Stefan Karwowski, grany przez Andrzeja Kopiczyńskiego, aktora po sukcesach w Szczecinie, wówczas w zespole Teatru Narodowego pod dyrekcją Adama Hanuszkiewicza, znany z filmów „Jarzębina czerwona” i „Kopernik”. Charakterną żonę sporstmenkę graną przez Alicję Janowską zastąpiła Magda Karwowska. W tej roli obsadzono Annę Seniuk po odważnych rolach w „Lalce” Hasa i „Kardiogramie” Załuskiego, świeżo w Warszawie, wówczas w Ateneum, z dorobkiem gwiazdy Starego Teatru. To na prośbę Seniuk drobną rolę, która ograniczała się do okrzyków i wzdychań typu „Jezus Maria!”, rozwinięto, rozbudowując sekwencje domowe, gdy wcześniej dominowały sceny na budowie. Dopisano też romansowy odcinek „Pocztówka ze Spitsbergenu” z główną rolą dla Seniuk, do którego, również na sugestię aktorki, doproszono Jana Nowickiego.

Magda Karwowska ma skłonność do poetyckiej pretensjonalności i marzeń o życiu bardziej wzniosłym, durzyła się w docencie Gajnym (Wojciech Pokora), a jednak trwa na straży domowego ogniska jak na matkę Polkę przystało. W związku z takim ujęciem postaci Anna Seniuk była po wielokroć zapraszana przez KC PZPR na trybunę honorową w święta PRL 1 maja i 22 lipca. Miała ocieplać wizerunek Edwarda Gierka i tylko cudem uchroniła się przed tą polityczną rolą.

Sukces u widzów gwarantowała plejada charakterystycznych postaci, na których pojawienie czeka się jak na niezbędny element rytuału

Sukces u widzów gwarantowała plejada charakterystycznych postaci, na których pojawienie czeka się jak na niezbędny element rytuału. Poza wspomnianą Ireną Kwiatkowską, którą można traktować jako duchową matkę dzisiejszych feministek, Roman Kłosowski grał Maliniaka, Leonard Pietraszak sąsiada-lekarza Karola Stelmacha, a Zofia Czerwińska – sekretarkę zapatrzoną w inżyniera Karwowskiego. Stałym fragmentem gry jest scena w laboratorium, gdzie pracuje Magda i ścierają się różne głosy kobiet, poczynając od Ryszardy (Elżbieta Wieczorkowska) symbolizującej dawny szlachecki savoir-vivre po wyzwoloną i nieco wulgarną Mariolkę (Grażyna Lisiewska).

Z myślą o czterech seriach powstało 21 odcinków, zaś role były precyzyjnie podzielone. KTT dostarczał tematy, problematyzował zagadnienia. Kolejne odcinki są poświęcone m.in. rzuceniu palenia, łysieniu, zawiści współpracowników i sąsiadów, gigantowi (ucieczka dzieci), modzie, awansowi, wolnemu czasowi, działce. Gruza wymyślał sytuacje i dialogi.

Trudno się zgodzić ze zdaniem Dajbora, że „Nie ma tu, jak u Barei, jawnych drwin z peerelowskiej rzeczywistości. Jest za to przeprowadzona komediową, nierzadko grubą kreską wiwisekcja życia społecznego czasów epoki Gierka”. Prawda jest taka, że czasami oglądamy farsę, podkreślaną bombastyczną muzyką, gdy na „wielkie budowy socjalizmu” przyjeżdżają dyrektorskie czarne wołgi, zwłaszcza zaś w scenach pokazujących nadzorców ze zjednoczenia. Jak wspominał Gruza, dyrektorzy i ministrowie czuli się ośmieszeni.

Nowomowa nomenklatury

To czystej wody idioci z partyjnej nomenklatury, którzy budzą śmiech swoją nowomową. Zwłaszcza dyrektor Wardowski (Janusz Kłosiński), przełożony Karwowskiego. Wazeliniarz i podlizuch Maliniak, gdyby „Czterdziestolatek” został zaprojektowany jako kino moralnego niepokoju, niejednemu by zaszkodził. Sam zaś Karwowski to człowiek bez właściwości, lubiący zawyżać swoje znaczenie, uzależniony od logiki awansu, ulegający modom i wpływom, bo nie ma własnego zdania. W zamian za M-4, malucha, jest trybikiem w gierkowskiej technokracji, z przeszłością w ZMP, co przypominają retrospekcje. Gruza mówił: „Tworząc (…) postać Karwowskiego, mieliśmy przede wszystkim jeden cel – osiągnąć efekt komediowy poprzez pokazanie bohatera komediowego, który hasła ówczesnej propagandy, głoszone w radiu, w telewizji i „Trybunie Ludu”, przyjmuje z pełną powagą i dosłownie. I rzecz jasna, żyjąc i działając w ten sposób, dostaje regularnie po tyłku”.

Wciąż śmiejemy się z Karwowskiego, czując komfort, bo wydaje nam się, że jesteśmy mądrzejsi, inteligentniejsi. Ale uwaga: Gruza wystawił też „Rewizora” Gogola z frazą „z samych siebie się śmiejemy”. To Seniuk wspominała, że na planie twórcy śmiali się z postaci, siebie, peerelowskich absurdów, lecz bez karykatury.

Wciąż śmiejemy się z Karwowskiego, czując komfort, bo wydaje nam się, że jesteśmy mądrzejsi, inteligentniejsi

Doceńmy Karwowskiego przynajmniej jako inżyniera: zbudował Trasę Łazienkowską i Dworzec Centralny, a my wciąż z nich korzystamy. Sam Gruza powiedział: „Niektórzy uważają, że przez cały czas PRL-u ludzie dzielili się tylko na miłośników władzy i tych, którzy z nią walczyli. Na czerpiących profity i uciśnionych. A to nieprawda. W tamtych czasach ludzie normalnie żyli, pracowali, kochali się, chodzili do szkół, bawili się, żenili i wypoczywali. I o tym opowiada „Czterdziestolatek”.

Co ciekawe, serial wyprodukował zespół X Andrzeja Wajdy, kojarzony z kinem moralnego niepokoju, a wspomina się też o ustępstwach Wajdy wobec Gruzy, który stworzył kasowy produkt.

Gdyby jednak poszukać odpowiedzi na pytanie, kogo uznać za alter ego Gruzy i Toeplitza – jest nim zdroworozsądkowy outsider, singiel, donżuan i sąsiad, czyli doktor Stelmach, grany przez Leonarda Pietraszaka. Ma do wszystkiego dystans, żyje na miarę możliwości, jakie dają czasy. Można powiedzieć, że właśnie z niego wypączkowała postać dzisiejszego „czterdziestolatka” z serialu „Warszawianka” na podstawie scenariusza Jakuba Żulczyka z Borysem Szycem w roli głównej.

Stereotypizowanie homoseksualistów

Ponieważ serial „20 lat później” nie jest udany, warto wspomnieć w kinowym spin-offie „Motylem jestem, czyli romans 40-latka”, gdzie gwiazdę piosenki Orską zagrała Irena Jarocka, zaś jej rola ma posmak kpiny z New Age.

Warto wyjaśnić, że film skorzystał z popularności przeboju „Motylem jestem”, który powstał wcześniej. Hitem do dziś jest zaś czołówkowa piosenka napisana przez Jana Tadeusza Stanisławskiego i skomponowana przez Jerzego Matyszkiewicza, zaśpiewana przez Andrzeja Rosiewicza. Telewizyjny program „Człowiek Miesiąca” był satyrą na wielkie produkcje prezesa TVP Macieja Szczepańskiego, który łączył rozrywkę z propagandą sukcesu i pokazywaniem „ludzi dobrej roboty”. Geja-tancerza zagrał Bohdan Łazuka, zaś wiele publikacji zarzucało „Dzięciołowi” i „Czterdziestolatkowi” (w serialu przegiętego geja zagrał Wojciech Pszoniak) stereotypizowanie homoseksualistów.

Czytaj więcej

Inżynier i Maliniak na muralu

„W życiu jak pokerze”, dlatego późniejsza kariera Seniuk rozkwitła, wybitna aktorka kontynuowała artystyczną passę ze Starego, zaś popularność Karwowskiego załamała karierę teatralną Kopiczyńskiego w Narodowym i przeszedł do komediowo-farsowego Kwadratu.

Nas może dziwić, że serialowy bohater wygląda dojrzalej, niż metryka zakłada, najważniejsze jednak, że nie zestarzał się serial.

„Czterdziestolatek” nie wziął się z próżni i obrósł kilkoma innymi tytułami. Serial poprzedził bowiem fabularny, psychodeliczny wręcz „Dzięcioł”, towarzyszył mu spin-off „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka”, a także specjalny wieczór sylwestrowy w TVP, a już po 1989 r. powstała seria „20 lat później” oraz słuchowisko radiowe „Studenci trzeciego wieku”.

„Czterdziestolatka” poprzedził „Dzięcioł”

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Dokument o ludziach, którzy odbudowali spaloną synagogę i przeszli na judaizm
Film
Cannes 2024. Jury uciekło od rzeczywistości
Film
Na potrzeby filmu przeprowadził słynny eksperyment. Nie żyje Morgan Spurlock
Film
Rekomendacje filmowe: Wspaniały Hirokazu Kore-eda i przebojowy George Miller – czyli co kto lubi
Film
Cannes 2024. Dariusz Jabłoński na czele Europejskiego Klubu Producentów
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy