Hitchock (1899-1980), mistrz suspensu i Trauffaut (1932-1984), pionier francuskiej Nowej Fali, spotkali się w 1962 roku, by rozmawiać o uprawianej przez siebie sztuce reżyserii. Trwające osiem dni spotkanie zostało zarejestrowane na taśmie filmowej i zaowocowało wydaną cztery lata później książką, którą dziś nazwałoby się wywiadem-rzeką „Hitchcock by Truffaut”. W Polsce ukazała się w 2005 roku.

Dokument Kenta Jonesa jest okazją, by zobaczyć i usłyszeć fragmenty rozmowy sprzed lat nagranej w Uniwersal Studios, także zilustrowanych archiwaliami biografii, przypomnieć sobie słynne fragmenty filmów Hitchocka i dowiedzieć się, co one znaczą dla współczesnych tuzów kina, oraz w jaki sposób wpłynęły na ich twórczość. Pośród komentujących są m.in. Wes Anderson, David Fincher, Kiyoshi Kurosawa, Olivier Assayas, Richard Linklater, Arnaud Desplechin, Peter Bogdanovich i Martin Scorsese. Ten ostatni jest właściwie trzecim bohaterem opowieści, bo najobficiej dzieli się swymi refleksjami. W efekcie najważniejszą postacią dokumentu jest Alfred Hitchock – co widzowie zobaczą. Dla równowagi warto uzupełnić nieco historię Truffaut. Swoje debiutanckie „400 batów” (1959) nakręcił mając 26 lat. Jak wyjaśniał, pokazywał w nim siebie jako 14-latka, którego nikt nie kochał – miał bardzo trudne dzieciństwo i młodość. Uważał, że filmy są doskonalsze niż życie. Zapytany kiedyś o definicję kina, z uśmiechem wyjaśnił, że jej nie poda. I przytoczył słowa Jeana Cocteu, odpowiadającego na pytanie, czym jest poezja: „jest niezbędna, ale nie wiem do czego”.

Uwodzicielski wdzięk i charyzmę Truffaut podkreślali wszyscy. Miał obsesję na punkcie kobiet, a raczej ich relacji z mężczyznami. On sam twierdził, że robiąc filmy o uczuciach można pokazać tylko rozdarcie. I robił to: w „Miłości Adeli”, „Syrenie z Missisipi”, „Ostatnim metrze”, „Kobiecie z sąsiedztwa”, „Zielonym pokoju”.

Truffaut nie poprzestawał jedynie na kręceniu filmów. Gdy 22 marca 1976 roku zadzwonił do niego z Los Angeles 29-letni Steven Spielberg i zaproponował mu rolę naukowca w swoim filmie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” - zmienił wszystkie plany, by zagrać.

W ostatnich miesiącach życia Truffaut pisał autobiografię, której nie zdążył dokończyć. Zmarł na raka mózgu 21 października 1984 roku mając 52 lata.

Premiera dokumentu „Hitchcock/Traffaut” we środę 7 września o 21. w HBO2.