Na pytanie, co jest tak ciekawego w zawodzie aktora, że warto znosić dla niego tyle kompromisów odpowiadał kilka lat temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą”:
- Fascynujące są poszukiwania odpowiedzi na pytania, których przeciętny człowiek sobie nie zadaje, możliwość przeżywania czyjegoś życia, a także mówienie czegoś istotnego. Odkrywanie w sobie możliwości, których normalnie nie możnaby odkryć. Przezwyciężanie swoich lęków. I najważniejsze - ucieczka od siebie samego.
Widzowie znają Bartosza Opanię przede wszystkim jako doktora Witka z „Na dobre i na złe” oraz Mateusza z komedii romantycznej „Zakochani”, w której zagrał w tytułowej parze z Magdaleną Cielecką. Od młodzieńczych lat chciał uprawiać artystyczny zawód, ale zanim zdał do PWST, szkoła była dla niego źródłem stresów, bo miał w niej wiele problemów jako dyslektyk, dysgrafik i dysortografik.
– To był rok fricków, wolnych ptaków – opowiada o kolegach ze studiów Opania. – Ten rok wymykał się konwencji szkoły, nie było w nim nic akademickiego.
Wojciech Kalarus, przyjaciel od studiów, pamięta, że tamten czas upływał im na zabawie, wygłupach, ale i tworzeniu innych rzeczywistości.
– Bardzo szybko zrozumiałem, ze mam do czynienia z szalonymi indywidualnościami – przyznaje Wiesław Komasa, opiekun ich roku, dzielący te funkcję z Mają Komorowską. – Bartek ma w sobie wiele sprzeczności.
Opowiada o nieśmiałości Opani, którą pokrywa innymi zachowaniami i o studenckim wyjeździe studyjnym do USA, w którym brał udział.
Po skończeniu PWST zadebiutował w 1994 roku w Teatrze Ateneum rolą Cypriana w „Iwonie księżniczce Burgunda” w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza i Macieja Wojtyszki. Wiele interesujących kreacji stworzył w Teatrze Telewizji m.in. - Artura Rimbaud w „Całkowitym zaćmieniu” Christophera Hamptona w reżyserii Michała Kwiecińskiego. Aktor ujawnia kulisy tamtej pracy, która była niełatwa, choć odbywała się – jak aktor pamięta – w komfortowych warunkach.
– Trema jest bardzo ważnym elementem w twoim życiu, bo masz tremę nieustannie – śmieje się Michał Kwieciński.
Dostrzega też siłę w młodzieńczym spojrzeniu Opani na życie.
– Umie obnażać kabotyństwo – zauważa Redbad Klijnstra, który odebrał od kolegi cenne lekcji rozpoznawania polskiej rzeczywistości.
Jest też i o występie bohatera programu w czasie opolskiego festiwalu piosenki i dlaczego nie był on dla niego satysfakcjonujący.
O współpracy z Opanią opowiada też Miriam Aleksandrowicz, aktorka, reżyserka, z którą znają się od jego licealnych lat, a pracują razem – od dziesięciu – w dubbingu.
– Nieczęsto zajmuję się dubbingiem, ale robię to bardzo poważnie – twierdzi Opania, przywołując swoje fascynacje kreacjami stworzonymi przez polskich aktorów w wielkich zagranicznych produkcjach takich jak „Ja, Klaudiusz”, czy „Elżbieta królowa Anglii”.
„Wejście smoka” widział ponad 300 razy, bo jak twierdzi - Bruce Lee był jego idolem….
„Niedzielę z…” uzupełni film „Statyści” (2006) w reżyserii Michała Kwiecińskiego (emisja o 18.10).