Reklama

Zły porucznik - rolę Keitla przejął Cage

Dramat sensacyjny Herzoga powstał na kanwie głośnego filmu Abla Ferrary z 1992 roku. Te obrazy dzieli nie tylko zmiana niektórych wątków, ale przede wszystkim sposób przedstawienia losów bohatera.

Aktualizacja: 13.08.2010 20:07 Publikacja: 13.08.2010 17:50

Główną rolę zagrał tu Nicolas Cage (z lewej), który lubi szarżować. W jego ujęciu porucznik to karyk

Główną rolę zagrał tu Nicolas Cage (z lewej), który lubi szarżować. W jego ujęciu porucznik to karykaturalny typ

Foto: Monolith

„Zły porucznik” Abla Ferrary był szokującym studium moralnego upadku skorumpowanego, uzależnionego od narkotyków i cynicznego policjanta, który mimo wszystko ma szansę się odrodzić. Ferrara wywołał nawet skandal ze względu na obrazoburczą scenę gwałtu zakonnicy na ołtarzu.

[wyimek] [link=http://www.rp.pl/galeria/492083,1,522027.html]Zobacz fotosy z filmu[/link][/wyimek]

A duszną atmosferę opowieści tworzył mroczny obraz Nowego Jorku. Herzog osadził akcję w Nowym Orleanie zniszczonym przez huragan Katrina, ale jest mniej drapieżny i na pierwszy rzut oka bardziej konwencjonalny niż Ferrara. Jednak zaskakuje groteskowym klimatem opowieści i pastiszowymi scenami.

Przed kilkunastu laty w złego porucznika wcielił się Harvey Keitel. Budził i odrazę, i litość jako zaćpany facet, zagubiony do tego stopnia, że przestało go obchodzić nie tylko prawo i porządek, ale i własna rodzina. To była mocna, poruszająca kreacja.

W nowej wersji rolę Keitla przejął Cage, który lubi szarżować. W jego ujęciu porucznik to karykaturalny typ. Chodzi przygarbiony, wymachując wielkim rewolwerem. A gdy jest otumaniony prochami, widzi gapiące się na niego iguany i tańczącą duszę nieboszczyka. W tym sensie film Herzoga bardziej przypomina parodię cyklu o Brudnym Harrym niż remake dramatu Abla Ferrary.

Reklama
Reklama

Początkowo można odnieść wrażenie, że Herzog nakręcił moralitet, do którego nie pasuje ani sposób gry Cage’a, ani oniryczne wizje jak u Lyncha. Akcja wydaje się przewidywalna. Bohater stacza się coraz bardziej – czekamy, aż wreszcie poniesie konsekwencje swoich czynów i najprawdopodobniej odbije się od dna. Tyle że w punktach zwrotnych Herzog kpi z oczekiwań widza. Paradoksalnie, im bardziej zepsuty jest porucznik, tym lepiej mu się wiedzie. Reżyser wyraźnie puszcza oko do widza, sygnalizując, że pod warstwą ponurego dramatu ukryty jest – wymykający się wszelkim regułom gatunku – pastisz.

Jeśli ktoś lubi w kinie takie specyficzne mieszanki, może zaryzykować wyprawę na

[i]USA 2009, reż. Werner Herzog, wyk. Nicolas Cage, Eva Mendes, Val Kilmer, kina: Muranów[/i]

Reklama
Reklama

 

 

 

 

 

Reklama
Reklama
Film
Legenda wraca na ekrany. Co wiemy o nowym filmie „Adam”?
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama