Czytaj też - Stracone złudzenia rosyjskich chłopców
I jak zawsze podejmując temat krzywdy społecznej czy ciemnych stron dzieciństwa, całkowicie i skutecznie uciekła od wszelkiej doraźności, potępień czy interwencji.
Rzecz dzieje się gdzieś w Rosji, a bohaterowie to trójka bezdomnych chłopców. Kręcą się wokół dworca kolejowego i żebraniem zdobywają pożywienie pozwalające im przeżyć kolejny dzień.
Wiedzą, że nikogo nie obchodzą i nikt nie martwi się ich losem, a mimo to nie tracą wrodzonego optymizmu i wiary, że mogą sami pokierować własnym życiem. Intuicyjnie czują, że gdzieś istnieje świat lepszy od tego, jaki znają, a w którym ich sytuacja może się odmienić. Uciekają więc, choć nikt ich nie goni – a celem jest... Polska, kraina tytułowego lepszego jutra. Trzeba tylko pokonać wiele kilometrów i przeskoczyć przez zieloną granicę.
Fabuła jest prosta jak w typowym kinie drogi. Chłopcy podróżują, spotykają kolejnych ludzi, z którymi jednak głębszych relacji nie nawiązują, by nie zgubić wyznaczonego celu.
W budowaniu świata Kędzierzawskiej udział nie do przecenienia ma jak zwykle operator Artur Reinhart. Filmowane przez niego pejzaże idealnie korespondują z emocjami i uczuciami małych podróżników. Nasze wyobrażenia o poetyckiej i malowniczej sielance dzieciństwa zderzone są z brutalnym realizmem, z którym na co dzień obcują uciekinierzy.
Dramat obyczajowy, Polska, Japonia 2010, scen. i reż. Dorota Kędzierzawska, wyk. Oleg Ryba, Jewgienij Ryba, Ahmed Sardałow