Znany amerykański inwestor Jim Rogers twierdzi, że przez najbliższe kilka lat najlepsze – pod względem ponadprzeciętnych zysków – będą inwestycje w surowce. Zaleca zatem inwestowanie w metale szlachetne, takie jak srebro i złoto, a także w surowce oraz towary rolne. Często podkreśla, że najbardziej opłacalnym biznesem będzie rolnictwo. I tym, którzy chcieliby zarobić bardzo dużo pieniędzy, radzi, aby szybko przekwalifikowali się na rolników.
Inni analitycy podkreślają, że trzeba być ostrożnym, bo gwałtowny napływ kapitału na rynki surowcowe, z jakim obecnie mamy do czynienia, powoduje narastanie bańki spekulacyjnej, która w końcu pęknie z wielkim hukiem. Przyznają jednak, że wzrost cen surowców powinien trwać co najmniej około roku. Dlatego wszelkie chwilowe spadki cen można wykorzystać do zakupu.
Notowania surowców w ostatnich miesiącach szybko rosły. To efekt dużej ilości pieniądza wpompowanego w rynki finansowe przez banki centralne Jeśli ten zastrzyk gotówki ożywi światową gospodarkę, dojdzie do wzrostu inflacji.
A najlepszym zabezpieczeniem przed inflacją, czyli spadkiem siły nabywczej pieniądza, są właśnie inwestycje w nieruchomości, surowce, a także w dzieła sztuki oraz różnego rodzaju przedmioty kolekcjonerskie (np. znaczki pocztowe, monety).
Inwestycje powiązane z surowcami powinny stanowić 10 – 15 proc. naszego portfela. Trzeba tylko pamiętać, że w krótkim okresie ceny surowców podlegają dużym wahaniom. Zatem musi to być inwestycja co najmniej kilkuletnia.