Pierwsze trzy miesiące pandemii przyniosły dwucyfrowe spadki liczby użytkowników na portalach pracy w porównaniu z tym samym okresem minionego roku. W maju na dziesięć najbardziej popularnych portali pracy zajrzało niespełna 18 mln internautów, prawie o jedną piątą mniej niż rok wcześniej – wynika z udostępnionych „Rzeczpospolitej" danych PBI Gemius.

Według nich maj i tak przyniósł sporą poprawę w porównaniu z kwietniem, który był czasem zapaści w ogłoszeniach o pracę – liczba tych zamieszczonych w internecie spadła aż o 37 proc. w skali roku. W tym czasie dziesięć najbardziej popularnych portali pracy przyciągnęło prawie o jedną czwartą (ponad 4 mln) internautów mniej niż rok wcześniej, chociaż w badaniu GUS prawie połowa pracowników liczyła się wtedy z możliwością utraty pracy wskutek pandemii.

Czytaj także: Kryzys zabrał pracę 660 tys. osób

Nieco lepiej było w maju, gdy ofert pracy zaczęło powoli przybywać, lecz zarówno ogłoszeń, jak i użytkowników portali nadal było znacznie mniej niż rok wcześniej – pomimo tego, że z utratą zatrudnienia liczyło się 34 proc. Polaków.

Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego ds. badań i analiz, zwraca uwagę na psychologiczne aspekty tej sytuacji. Słysząc o rosnącym bezrobociu, o fali zwolnień w wielu branżach, wiele osób może utwierdzać się w przekonaniu, że nie ma sensu szukać pracy, bo i tak jej teraz nie znajdą. Jak przypomina Kubisiak, w 2019 r. sporą część ruchu na portalach pracy zapewniały osoby chcące poprawić sobie warunki zatrudnienia. – Jednak teraz, przy bardzo dużej niepewności, ci, którzy mają pracę, rzadko podejmują ryzyko zmiany pracodawcy – ocenia ekspert PIE.

Czytaj także: Nie nauczyciele, a Ukraińcy zbiorą polskie truskawki

Tę opinię potwierdza Mateusz Żydek, rzecznik agencji zatrudnienia Randstad. Pomimo niespotykanego wzrostu liczby bezrobotnych w ostatnich miesiącach liczba kandydatów zgłaszających się do agencji zmniejszyła się o jedną trzecią w skali roku. Zdaniem rzecznika Randstad w obecnych warunkach osoby, które mają pracę, a jedynie obawiają się o utratę zatrudnienia, zwykle trzymają się dotychczasowego pracodawcy, nawet jeśli musiał on obniżyć pensje. – Istotne jest też to, że atrakcyjność aktualnych ofert jest obarczona sytuacją gospodarczą, a więc nowa praca zwykle nie będzie oznaczała wyraźnej poprawy sytuacji zawodowej – dodaje Mateusz Żydek.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Aleksandra Skwarska, ekspert Grupy Pracuj, zaznacza, że ostatnie dwa miesiące, pomimo spadku liczby użytkowników portalu, przyniosły wyraźnie wzmożoną aktywność kandydatów, którzy dużo częściej niż przed pandemią aplikowali o pracę. Tak było w większości kategorii ogłoszeń, choć w maju największą przeciętną liczbę aplikacji (kliknięć w pole „aplikuj") przyciągały oferty pracy w administracji biurowej i w call centers. Według Skwarskiej od maja widać już trend wzrostowy (przybywa i ofert, i użytkowników), który powinien utrzymać się też w czerwcu.

Czytaj także: Prof. Tyrowicz: Strach przed poszukiwaniem pracy może stabilizować rynek

Oznaki ożywienia notuje też serwis Olx/Praca, który w maju zajął pierwsze miejsce wśród portali rekrutacyjnych. Jak jednak zaznacza Tomasz Grzechnik, dyrektor kategorii Praca w Olx, dopiero od początku czerwca wzrasta liczba użytkowników przeglądających oferty pracy sezonowej lub dorywczej. W porównaniu z końcem marca jest to wzrost o 65 proc., co oznacza przesunięcie sezonu – co roku praca sezonowa cieszyła się ogromną popularnością już od maja.

Pozytywnym sygnałem dla portali i agencji zatrudnienia mogą być majowe badania firmy rekrutacyjnej Hays Poland, według nich 62 proc. pracujących specjalistów i menedżerów ma w planach na najbliższe sześć miesięcy zmianę miejsca zatrudnienia. Agnieszka Kolenda, dyrektor w Hays Poland, już mówi o wzroście liczby aplikacji na stanowiska asystenckie i specjalistyczne.