W ostatnim tygodniu inwestorzy dostawali praktycznie same złe wiadomości. W piątek czara goryczy się przelała. Informacja o spadku aktywności w biznesie na Środkowym Zachodzie USA oraz 5,3 mld zł straty AIG spowodowały ostre spadki w Stanach, a te odcisnęły swe piętno na pozostałych giełdach w poniedziałek. Japoński Nikkei stracił 4,5 proc., indeks giełdy w Hongkongu spadł o 3 proc. Fatalnie rozpoczęły dzień także giełdy w Europie. Szczególnie dotkliwie odczuły to rynki w naszej części kontynentu, ponieważ inwestorzy w pierwszej kolejności pozbywali się najbardziej ryzykownych aktywów. Stąd duże spadki indeksów między innymi w Pradze i Budapeszcie. Po południu nastroje nieco się poprawiły dzięki lepszemu odczytowi indeksu ISM obrazującego kondycję amerykańskiego przemysłu.

Także w Warszawie mieliśmy mocne tąpnięcie. Spadki wśród największych firm sięgały nawet 3 proc. W samej końcówce sesji, głównie dzięki notowaniom czeskiego CEZ, WIG20 odrobił połowę strat z dnia. Ostatecznie stracił 1,4 proc.

Obok wydarzeń na świecie na nastroje inwestorów wpłynęły wyniki finansowe. Wprawdzie cały rok dla giełdowych firm był udany, jednak sam czwarty kwartał rozczarował, a to nie najlepszy prognostyk na pierwsze trzy miesiące tego roku. Wśród blue chips zdecydowanie najgorzej zaprezentował się Bioton, którego akcje po pokazaniu 43 mln zł straty w IV kwartale spadły o 15,4 proc. (analiza poniżej). Mocno potaniały akcje spółki Pol Aqua, czemu towarzyszyły wzmożone obroty. Spółka podała, że w ubiegłym roku sprzedała towary za 700 mln zł wobec zapowiadanych 935,4 mln zł. Inwestorów nie zadowoliła nadwyżka wobec prognoz na poziomie zysku netto. Kurs spadł o 8,5 proc.