Reklama

Firmy boją się wzrostu cen

Zbyt szybkie tempo wzrostu cen towarów i usług oraz płac w stosunku do wzrostu wydajności pracy mogłoby mieć negatywny wpływ na poziom międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki
W 2007 r. nominalne koszty pracy w Polsce zaczęły rosnąć. To efekt ożywienia w gospodarce, niedoboru

W 2007 r. nominalne koszty pracy w Polsce zaczęły rosnąć. To efekt ożywienia w gospodarce, niedoboru podaży pracy w niektórych branżach i zawodach. Jednak teraz ekonomiści oczekują, że spowolnienie gospodarki będzie oznaczało także mniejszą presję na wzrost wynagrodzeń.

Foto: Rzeczpospolita

Red

Ryzyko nadmiernego wzrostu cen może wynikać z oddziaływania czynników podażowych, popytowych oraz stopnia otwartości gospodarki. Te pierwsze mają związek ze wzrostem wydajności pracy, a co za tym idzie – płac i cen.

Czynniki popytowe oznaczają zmianę preferencji konsumentów ze względu na wzrost dochodów ludności (na skutek wzrostu gospodarczego, a nie wprowadzenia euro). Z kolei im bardziej zamknięta gospodarka, tym szybszy może być wzrost relatywnych cen dóbr i usług.

[srodtytul]Spokojnie z inflacją[/srodtytul]

Przeprowadzone badania wskazują jednak, że w Polsce ryzyko nadmiernej inflacji po przyjęciu euro wydaje się niewielkie.

Przeciętne ceny oczywiście będą rosły, ale głównie w wyniku dalszego wzrostu gospodarczego i procesu doganiania gospodarek zachodnioeuropejskich.

Reklama
Reklama

Zresztą wyniki badań potwierdzają doświadczenia krajów, które już do strefy euro weszły. W większości przypadków zmiany cen, jakie miały miejsce w latach 1999 – 2007, były wynikiem zmian relatywnego poziomu PKB per capita. Inaczej było tylko we Włoszech i w Portugalii. We Włoszech ceny wzrosły (w badanym okresie) o 9,2 pkt proc., a (relatywny) PKB per capita spadł o 9,1 pkt proc. W Portugalii ceny wzrosły o 3,2 pkt proc., (relatywny) PKB na mieszkańca też wzrósł, ale tylko o 0,3 pkt proc.

Zachowanie się cen w krajach strefy euro potwierdza prawidłowość, że w średnim okresie wprowadzenie wspólnej waluty nie przyczyniło się do przyspieszenia dynamiki ogólnego poziomu cen. W niektórych kategoriach odnotowano spadek (ze względu na większą konkurencyjność i przejrzystość cen), w innych – wzrost dynamiki (np. hotele i restauracje). W krótkim jednak okresie, zwłaszcza rok przed i rok po wymianie walut, efekty cenowe były istotne.

O ile wzrost cen nie powinien stanowić dużego zagrożenia, o tyle ryzyko wzrostu płac niewspółmiernego do wzrostu wydajności pracy wydaje się większe.

[srodtytul]Większa wydajność[/srodtytul]

W Polsce przez większość okresu transformacji wydajność pracy rosła szybciej niż płace. Sytuacja zmieniała się dopiero po 2004 r. Z jednej strony gospodarka weszła w fazę silnego ożywienia, z drugiej wielu Polaków zdecydowało się na migrację zarobkową. Połączenie tych dwóch czynników spowodowało niedobór podaży pracowników w niektórych zawodach i branżach oraz silną presję na wzrost płac. W rezultacie nominalne koszty pracy zaczęły rosnąć.

Po przyjęciu euro spodziewany jest wzrost inwestycji, także bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które mogą się przełożyć na wzrost wydajności pracy i pozytywnie wpłynąć na wzrost międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki. Jednak uzyskany dzięki temu efektowi wzrost płac może oddziaływać nie tylko w tych sektorach, gdzie rzeczywiście miał miejsce wzrost wydajności pracy, ale także w pozostałych, tam gdzie wydajność nie rośnie już tak szybko. A to już oznacza wzrost jednostkowych kosztów pracy i pogorszenie międzynarodowej konkurencyjności gospodarki. Czynnikiem, który może mieć negatywne znaczenie w kontekście ryzyka nadmiernego wzrostu płac, jest utrzymujący się niedobór efektywnej podaży pracy.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Ryzyko wyższych cen[/srodtytul]

Ryzyko nadmiernego wzrostu cen i płac ma istotne znaczenie dla poziomu konkurencyjności polskich firm, bo realne zaistnienie takiej sytuacji oznacza wzrost kosztów produkcji. Z badań przeprowadzonych przez Narodowy Bank Polski wynika, że przedsiębiorcy po przystąpieniu do strefy euro najbardziej obawiają się wzrostu cen oraz wzrostu konkurencji. Obawy o zwiększenie presji płacowej znajdują się dopiero na kolejnej pozycji.

[srodtytul]Większa konkurencja na rynku[/srodtytul]

Jeśli chodzi o ceny, firmy najbardziej boją się sytuacji, w której nie będą mogły podnieść cen swoich produktów, choć coraz więcej trzeba będzie płacić za surowce wytwórcze. Z kolei wzrost konkurencji jest największym wyzwaniem dla przedsiębiorstw już działających na unijnym rynku. Uważają oni, że po zniknięciu ryzyka kursowego (po wprowadzeniu euro) na tym rynku pojawi się więcej podmiotów, z którymi trzeba będzie podjąć walkę konkurencyjną.

Ale ocena wpływu przyjęcia euro na poziom konkurencyjności sektora przedsiębiorstw w Europie nie jest jednoznaczna. Z jednej strony unia monetarna wpłynęła na wzrost eksportu jej członków w porównaniu z krajami, które pozostają poza strefą euro. Ale odwrotnie jest ze wzrostem wydajności pracy – w państwach członkowskich był on niższy niż w Danii, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

Mimo wszystko przeprowadzone badania wskazują, że ryzyko pogorszenia się konkurencyjności polskiego sektora przedsiębiorstw na skutek wejścia do strefy euro nie jest duże. Takie korzyści, i jak wzrost wymiany handlowej, eliminacja ryzyka kursowego, obniżenie jednostkowych kosztów pracy czy redukcja kosztów operacyjnych, będą przewyższały ewentualne negatywne konsekwencje.

Reklama
Reklama

[i]Więcej o integracji ze strefą euro [link=http://www.nbp.pl]www.nbp.pl[/link][/i]

Ekonomia
Jest zgoda na budowę ekspresówki pod Warszawą. Powstanie 9 km nowej drogi
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Ekonomia
Znalazł sposób na wyższy zwrot kaucji. Tak ten mężczyzna zarabia na butelkach
Ekonomia
To ma być powrót do przeszłości. PKP Intercity podało pierwsze trasy
Ekonomia
Wystawne kolacje i lekcja upadku. Nowy biznes Janusza Palikota
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama