Obniżenie podatków dochodowych dla obywateli, reformę systemu edukacji i opieki zdrowotnej oraz cięcie kosztów państwa – zakłada program gospodarczy rządu Węgier przedstawiony wczoraj przez premiera Viktora Orbána w parlamencie.

– Po latach zaciskania pasa obywatele nie mogą być dalej obciążani finansowo i dlatego firmy muszą płacić wyższe podatki – powiedział premier.

Cięcia w podatkach dochodowych zrekompensują nowe, „kryzysowe” podatki nałożone na firmy telekomunikacyjne, energetyczne i duże sieci handlowe. Ma to przynieść budżetowi 600 mln euro rocznie.

Nowe podatki mają też doprowadzić do ograniczenia deficytu, podobnie jak wstrzymanie wpłat do funduszy emerytalnych. Wczorajsze wypowiedzi Orbana to zdaniem ekspertów początek końca reformy emerytalnej przeprowadzonej w 1997 r.

– Strategia inwestycyjna funduszy emerytalnych podobna jest do działań hazardzistów. Nikt nie może być zmuszany do tego, by kłaść oszczędności na stole do ruletki – powiedział wczoraj Orban. Według niego tylko państwo może zapewnić obywatelom godziwą emeryturę.

Pomysły podobne do węgierskich pojawiły się także w Polsce. Obniżenie składek do OFE, a nawet czasowe zawieszanie wpłat proponowała Jolanta Fedak, minister pracy. Pomysł ten popierał także Jacek Rostowski, minister finansów. W sierpniu premier Donald Tusk zapowiedział, że obniżka składki do funduszy nie jest planowana przez nasz rząd. Minister pracy jednak jeszcze w ubiegłym tygodniu powtórzyła, że jeżeli przekroczymy poziom 55 proc. długu publicznego w relacji do PKB, należy „natychmiast wstrzymać przekazywanie publicznych środków do OFE”.

Według Orbana rządowy program gospodarczy zakłada utrzymanie deficytu budżetowego na poziomie 3,8 proc. PKB w tym roku i 3,0 proc. w przyszłym roku.

Węgry opodatkowały już instytucje finansowe. Podatek od banków ma wnieść do budżetu 200 mld forintów (prawie 900 mln dol.) w tym i przyszłym roku.