Z kolei zdaniem Europejskiego Banku Centralnego restrukturyzacja greckiego długu w ogóle nie wchodzi w grę. Z kolei Komisja Europejska naciska Greków, by przyspieszyli prywatyzację.
Grecy stoją wobec wyboru – katastrofa albo środki nie do przełknięcia – określił sytuację wiceszef EBC Lorenzo Bini Smaghi. – Reformy muszą przy tym mieć szerokie poparcie w krajach, które korzystają z pakietów pomocowych. Okazało się, że jest to możliwe w przypadku Irlandii i Portugalii, ale nie Grecji – powiedział komisarz UE ds. gospodarczych Olli Rehn. On także wyklucza opcję restrukturyzacji greckiego zadłużenia. Możliwe jest natomiast jego dobrowolne „przeprofilowanie" przez wierzycieli, czyli wydłużenie okresu spłat przez inwestorów prywatnych. Rehn nie ma wątpliwości, że rząd w Atenach szybko otrzyma kolejną wypłatę z wartego 110 mld euro pakietu pomocowego.
Ta wypłata w wysokości 18 mld euro jednak może nieco odwlec się w czasie – uważa szef misji MFW Poul Thomsen. Fundusz zakończył właśnie przegląd sytuacji w greckiej gospodarce i stwierdził, że redukcja deficytu budżetowego idzie wolniej, niż ustalono. W 2010 roku miał wynieść 10,5 proc PKB, w 2011 – 7,6 proc. – Obawiam się, że w tym roku nie uda się zejść poniżej 10 proc. – mówił wczoraj Thomsen. – Ten program ratowania gospodarki w ogóle nie ma sensu bez energiczniejszego wprowadzania reform strukturalnych – mówił w Atenach.