Rz: Podkreśla pan, że ta dekada to czas spowolnienia, koniecznej korekty w dół tempa wzrostu, a wcześniejsze dziesięć lat – przed kryzysem z jesieni 2008 r. – to czas zbyt szybkiego wzrostu gospodarczego. Dlaczego?
Stanisław Gomułka:
Złożyło się na to kilka czynników. W pierwszej połowie lat 2000 mieliśmy bardzo dużą ekspansję monetarną w wielu krajach. W Stanach Zjednoczonych w latach 2001 – 2005 stopy procentowe FED były w okolicy 1 proc., a realne stopy były ujemne. Efektem tego był bardzo duży wzrost kredytów mieszkaniowych oraz inwestycji w akcje przedsiębiorstw. W rezultacie rosła wartość dóbr materialnych, szczególnie nieruchomości. Ceny mieszkań i domów w USA od I kwartału 2003 r. do maksymalnego poziomu w I kwartale 2006 r. wzrosły o prawie 45 proc. Równolegle szybko rosły indeksy giełdowe. Ludzie prowadzący gospodarstwa domowe zauważyli, że ich domy są coraz droższe, akcje coraz bardziej wartościowe. Mieli poczucie rosnącego bogactwa. I to poczucie było ważnym czynnikiem napędzającym z kolei łączne wydatki konsumpcyjne. Spadające bezrobocie działało w tym samym kierunku. W dodatku w niektórych krajach, szczególnie w USA, mieliśmy bardzo ekspansywną politykę fiskalną. To spowodowało, że popyt krajowy i PKB rosły szybciej niż bez takiego kredytowego i fiskalnego stymulatora. Powstały sławne nierównowagi w obrotach bieżących. Tak było w wielu krajach po obu stronach Atlantyku. Szczególnie w USA, ale też w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Irlandii i kilku innych.
O ile był to szybszy wzrost?
Trudno dokładnie oszacować, o ile światowa gospodarka rosła szybciej z powodu tej bańki, ale skutki w skali światowej były widoczne. Jednym z nich był spadek wartości dolara i bardzo duży wzrost cen surowców. W latach 2003 – 2008 dolar obniżył się wobec głównych walut o 30,5 proc. Wzrost cen surowców od początku 2003 r. do połowy 2008 r. wyniósł aż 92 proc. W rezultacie pojawiła się presja inflacyjna. To zmusiło amerykański bank centralny i inne do podniesienia w latach 2006 – 2007 stóp procentowych, co przebiło bańkę i wywołało eksplozję w 2008 roku.