Reklama

Prof. Stanisław Gomułka o przyczynach światowego kryzysu

Rozmowa z profesorem Stanisławem Gomułką, głównym ekonomistą BCC

Publikacja: 25.08.2011 01:32

Prof. Stanisław Gomułka o przyczynach światowego kryzysu

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Rz: Podkreśla pan, że ta dekada to czas spowolnienia, koniecznej korekty w dół tempa wzrostu, a wcześniejsze dziesięć lat – przed kryzysem z jesieni 2008 r. – to czas zbyt szybkiego wzrostu gospodarczego. Dlaczego?

Stanisław Gomułka:

Złożyło się na to kilka czynników. W pierwszej połowie lat 2000 mieliśmy bardzo dużą ekspansję monetarną w wielu krajach. W Stanach Zjednoczonych w latach 2001 – 2005 stopy procentowe FED były w okolicy 1 proc., a realne stopy były ujemne. Efektem tego był bardzo duży wzrost kredytów mieszkaniowych oraz inwestycji w akcje przedsiębiorstw. W rezultacie rosła wartość dóbr materialnych, szczególnie nieruchomości. Ceny mieszkań i domów w USA od I kwartału 2003 r. do maksymalnego poziomu w I kwartale 2006 r. wzrosły o prawie 45 proc. Równolegle szybko rosły indeksy giełdowe. Ludzie prowadzący gospodarstwa domowe zauważyli, że ich domy są coraz droższe, akcje coraz bardziej wartościowe. Mieli poczucie rosnącego bogactwa. I to poczucie było ważnym czynnikiem napędzającym z kolei łączne wydatki konsumpcyjne. Spadające bezrobocie działało w tym samym kierunku. W dodatku w niektórych krajach, szczególnie w USA, mieliśmy bardzo ekspansywną politykę fiskalną. To spowodowało, że popyt krajowy i PKB rosły szybciej niż bez takiego kredytowego i fiskalnego stymulatora. Powstały sławne nierównowagi w obrotach bieżących. Tak było w wielu krajach po obu stronach Atlantyku. Szczególnie w USA, ale też w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Irlandii i kilku innych.

O ile był to szybszy wzrost?

Trudno dokładnie oszacować, o ile światowa gospodarka rosła szybciej z powodu tej bańki, ale skutki w skali światowej były widoczne. Jednym z nich był spadek wartości dolara i bardzo duży wzrost cen surowców. W latach 2003 – 2008 dolar obniżył się wobec głównych walut o 30,5 proc. Wzrost cen surowców od początku 2003 r. do połowy 2008 r. wyniósł aż 92 proc. W rezultacie pojawiła się presja inflacyjna. To zmusiło amerykański bank centralny i inne do podniesienia w latach 2006 – 2007 stóp procentowych, co przebiło bańkę i wywołało eksplozję w 2008 roku.

Reklama
Reklama

A jakie są tego konsekwencje dla obecnej dekady?

Mamy teraz odwrotną sytuację, niemal zwierciadlane odbicie dekady sprzed 2008 r.: silny spadek cen domów, spadek indeksów giełdowych, wzrost stopy bezrobocia, ograniczanie wydatków publicznych, niekiedy wzrost podatków. To wszystko zmusza do ograniczenia tempa wzrostu, czasem nawet poziomu wydatków na konsumpcję. Przedsiębiorstwa zaczęły się obawiać niepewności i ograniczają inwestycje. Oznacza to z konieczności kilka lat wolniejszego wzrostu gospodarczego, wolniejszego nawet niż długofalowy trend.

Mamy teraz niemal zwierciadlane odbicie dekady sprzed 2008 r.: silny spadek cen domów, spadek indeksów giełdowych, wzrost stopy bezrobocia, ograniczanie wydatków publicznych

Kryzys w latach 2008 – 2009 dotknął jednak głównie kraje najbardziej rozwinięte, a nie doganiające. Te albo nie ucierpiały w ogóle, albo stosunkowo niewiele, jak Polska...

A Chiny, Indie, nowe państwa?

W Chinach i Indiach dynamika wzrostu praktycznie pozostała bez zmian. Tam można było bezpiecznie stymulować popyt wewnętrzny, bo dług publiczny był i jest niewielki. W Chinach wyższy popyt wewnętrzny stał się skutecznym substytutem dla mniejszego popytu zewnętrznego.

Reklama
Reklama

Czy wystarczająco zmienił się sektor finansowy, by nie powstawały kolejne bańki?

Wciąż brakuje międzynarodowego systemu nadzoru nad sektorem. Nie rozwiązano kwestii oceny ryzyka dla instrumentów pochodnych ani nie ustalono, co robić, aby menedżerowie byli mniej nastawieni na realizację szybkich zysków. Jednak głównym źródłem ostatniego kryzysu była polityka monetarna i fiskalna władz centralnych: zbyt niskie stopy przez zbyt długi okres i nadmierne deficyty budżetowe... I tu potrzeba najwięcej działań naprawczych.

Prof. Stanisław Gomułka

w 1989 r. należał do zespołu, który zaprojektował tzw. plan Balcerowicza. Pracował jako doradca prezesa NBP, wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska. Był konsultantem MFW, OECD i KE. Wykładał w London School of Economics (1970 – 2005), na uniwersytetach w USA, Holandii i na Węgrzech.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama