Katarzyna Ostrowska
Inwestorzy zyskali w ostatnim czasie kolejny instrument do zdywersyfikowania swojego portfela inwestycji. Są to papiery pozaskarbowe, które dają wyższy zysk niż obligacja skarbowa czy nawet lokata.
Ich oprocentowanie oparte jest zwykle o stawkę WIBOR plus premia (marża). Wysokość owej premii zależy w dużej mierze od emitenta, wielkości emisji czy też okresu, na jaki papier jest emitowany.
Generalnie niższe marże uzyskuje się, kupując obligacje emitowane przez samorządy, bo są one najbardziej zbliżone do obligacji skarbowych. Nieco mniej – ale więcej niż na papierach samorządowych – zarobi się, inwestując w papiery dużych, znanych spółek, zwłaszcza giełdowych. Wyższe marże muszą zapłacić inwestorom spółki mniejsze, mniej znane, i te, które nie są notowane na giełdzie.
Zdarza się, że oprocentowanie roczne papierów nieskarbowych wynosi nawet kilkanaście procent. Zwykle można znaleźć obligacje, w których marża ponad WIBOR (sześciomiesięczny to ok. 5 proc.) wynosi od 2 do 6 proc. w zależności od zapadalności papieru.
– Czas na inwestycje w takie papiery jest dobry. Marże oferowane przez przedsiębiorstwa odzwierciedlają ryzyko związane z inwestycją w tego typu papiery, a jeszcze kilka lat temu tak nie było. Do tego rynek papierów nieskarbowych bardzo szybko rośnie w ostatnim czasie – ocenia Grzegorz Latała, dyrektor inwestycyjny ds. rynku papierów dłużnych w Aviva Investors. – Jeśli sytuacja w tym roku nie pogorszy się bardzo istotnie, to wciąż będzie to atrakcyjny instrument – dodaje.
Od pewnego czasu coraz więcej emisji kierowanych jest do inwestorów indywidualnych. To zasługa m.in. domów maklerskich, które zajęły się organizowaniem emisji takich obligacji i w przeciwieństwie do banków nie zatrzymują ich w bilansie. Pomogło także powstanie rynku obrotu obligacjami – Catalyst.
Aby osoba indywidualna mogła kupić bezpośrednio obligacje emitowane przez firmę czy miasto, musi mieć rachunek maklerski. Kupujący musi jednak liczyć się ze zwykle wysoką wartością nominalną obligacji, a do tego transakcje przeprowadzane są na wielokrotność ceny nominalnej. Pojawia się też jednak więcej emisji o niskiej wartości nominalnej – 100 zł.
– Sprzedajemy papiery zamożnej klienteli prywatnej i firmom. Średni zakup to około 100 tys. zł. Nie chcemy, aby obligacje trafiały do typowego inwestora detalicznego, bo jest to produkt obarczony jednak pewnym ryzykiem – mówi Maurycy Kühn, wiceprezes Noble Securities.
Jeśli osoba fizyczna nie chce zakładać rachunku powierniczego, ma inny sposób na kupienie obligacji przedsiębiorstwa. – Fundusze inwestycyjne papierów nieskarbowych mieszczą się między funduszami obligacji skarbowych a funduszami zrównoważonymi, jeśli chodzi o ryzyko inwestycji – ocenia Grzegorz Latała.
Trzeba jednak pamiętać, że decydując się na zakup jednostek uczestnictwa czy certyfikatów funduszu inwestycyjnego, nie mamy wpływu na to, w jakie papiery nieskarbowe inwestujemy.
– Klienci indywidualni są zainteresowani nie tylko bezpośrednim kupowaniem papierów korporacyjnych, ale także poprzez fundusz inwestycyjny, który oferujemy. Średnia wartość inwestycji klienta wynosi 50 tys. zł i więcej – mówi Marcin Billewicz, prezes grupy Copernicus. W podobnym tonie wypowiada się Grzegorz Latała, który zaznacza, że średnia wpłata klienta w fundusz inwestujący w papiery korporacyjne jest znacznie wyższa niż przeciętna wpłata klientów w ogóle do funduszy inwestycyjnych.
Warto pamiętać, że większość papierów nieskarbowych nie jest zabezpieczona (np. lokaty bankowe korzystają z gwarancji BFG, wykup obligacji skarbowych gwarantuje państwo). Dlatego w razie bankructwa np. przedsiębiorstwa, które wypuściło na rynek papiery, inwestor nie ma co liczyć na zwrot pieniędzy. Emitenci niewypłacalni (tzw. default) zdarzają się, w tym także w ostatnim czasie. Najpierw kłopoty z uregulowaniem wierzytelności miała firma Anti (obecnie wykup jest realizowany w transzach), a potem opóźnienie w spłacie odsetek miała firma ZPS Krzętle. Ostatnie przykłady to spółki Budostal-5, Fojud, ABM Solid czy Advadis. Większość tych emisji była notowana na Catalyst, a organizatorami emisji były domy maklerskie.
– To rynek, który jest obarczony ryzykiem i większość naszego obecnego wysiłku koncentruje się na zarządzaniu ryzykiem – podkreśla Kühn.
Poradnik "Rzeczpospolitej"
1. Jak ocenić, czy kurs obligacji jest atrakcyjny?
W odróżnieniu od rynku akcji, gdzie mówimy o faktycznej cenie w złotych, kurs papierów notowanych na rynku Catalyst to odsetek ich wartości nominalnej. To pozwala porównywać różne serie ze sobą. Kurs poniżej 100 wskazuje na dyskonto, ale często także sugeruje ewentualne problemy emitenta.
2. Kto dostanie odsetki, kiedy papiery sprzedamy przed wypłatą oprocentowania?
Kupujący oprócz ceny płaci sprzedawcy również część odsetek proporcjonalną do czasu, w którym zbywca był właścicielem obligacji. Kupujący otrzymuje potem od emitenta pełną kwotę kuponu.