„Jeżeli chcemy naprawdę być bezpieczni, to przede wszystkim musimy zadbać o edukację naszych dzieci, o ich bezpieczeństwo, musimy uczyć ich w szkole podstawowych umiejętności, takich jak choćby weryfikacja danych, żeby nasze dzieci wiedziały, jak odróżnić prawdę od fałszu” – mówił w miniony weekend podczas spotkania z wyborcami w Lesznie Rafał Trzaskowski, kandydat Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. W wypowiedzi nawiązał także do głośnego serialu „Dojrzewanie” opowiadającego historię chłopca, który zadźgał nożem swoją rówieśniczkę. W tle historii była m.in. przemoc w wirtualnym świecie. „On opowiada jasno o tym, jak nasze dzieci są dzisiaj zagubione w świecie cyfrowym i do czego to czasami doprowadza”. I przypomniał, że chociaż konto w mediach społecznościowych można zakładać po ukończeniu 13. roku życia, na TikToku aktywnych jest około miliona dzieciaków, a na Facebooku – 700 tys.
Czy MEN chce zakazać smartfonów w szkołach?
Zainteresowanie aktywnością dzieci w internecie można zauważyć także w wypowiedziach Szymona Hołowni, marszałka Sejmu i kandydata Trzeciej Drogi. Jego zdaniem „smartfony robią złą robotę w szkole” i powinny zostać zakazane. To mogłoby ograniczyć skalę hejtu i cyberprzemocy rówieśniczej, a szkoły byłyby bezpieczniejsze. Zaproponował także dodatkowy dzień urlopu na szkolenie dla rodziców „z tych wszystkich rzeczy, które nam się wydaje, że umiemy”. Nie umiemy, „bo wychowaliśmy się innym świecie”.
Czytaj więcej
Postawiliśmy na decentralizację i autonomię szkół. To przynosi efekty – mówi Kristina Kallas, minister edukacji i badań Estonii.
Do sprawy dostępu do smartfonów w szkole odniosła się w radiu RMF ministra edukacji Barbara Nowacka, która powiedziała wprost, że na razie nie są planowane żadne odgórne regulacje dotyczące smartfonów w szkołach. – Gdyby ministerstwo wprowadziło takie przepisy, to oznaczałoby to nałożenie na nauczycieli obowiązku egzekwowania tego przepisu wprost, nie dając im realnie odpowiednich narzędzi sankcyjnych – tłumaczyła. Choć zaznaczyła, że takie rozwiązania są możliwe w klasach I–III i wspiera te szkoły, które same regulują dostęp do tych urządzeń.
Czy smartfon może być pomocą naukową?
Zagrożenia płynące z internetu to jedno. Ale faktem jest, że rosnące poparcie dla kandydata Konfederacji Sławomira Mentzena ma także związek z prowadzoną przez niego kampanią w mediach społecznościowych. To pokazało, jak łatwo jest wpływać na młode umysły poprzez skierowane właśnie do nich filmiki na TikToku czy Instagramie.
Czytaj więcej
Naukowcy z Centrum Nauki Kopernik zastanawiają się, czy urządzenia mobilne mogą pomóc uczniom w przyswajaniu wiedzy. Okazuje się, że tak – na przyk...
Pytanie tylko, czy wprowadzenie zakazu smartfonów w szkołach to nie wylewanie dziecka z kąpielą. Bo, jak pokazuje przykład Finlandii czy Estonii, można smartfony wykorzystywać twórczo na lekcji, a zakazywać sięgania po nie w czasie przerw. Także w Polsce badacze z Centrum Nauki Kopernik opracowują metody wykorzystywania tych urządzeń na lekcji, tworząc z nich np. przenośne mikroskopy. – Każdy z nas nosi w kieszeni urządzenie o mocy obliczeniowej znacznie przewyższającej tę, która pozwoliła wystartować rakiecie Apollo i wylądować na Księżycu. Powinniśmy zadać sobie pytanie, co z tym zrobimy? – powiedziała w podcaście „Szkoła na nowo” dr Ilona Iłowiecka-Tańska, dyrektor innowacji w Centrum Nauki Kopernik.
Naiwnością też jest twierdzenie, że wraz ze smartfonami ze szkół zniknie cyberprzemoc. By z nią walczyć, potrzebne są antyhejterskie regulacje prawne w placówkach oświatowych. Bo jakoś tak się w szkolnej praktyce dzieje, że chroniony jest hejter, a ofiara – często pozostawiona sama sobie.