Dzięki Donaldowi Trumpowi ożył termin „Porozumienia Abrahamowe”. Prezydent USA patronował im już pod koniec pierwszej kadencji. Chodzi o porozumienia, które oznaczały normalizację stosunków między Izraelem a państwami arabskimi (wcześniej wszystkie, poza Egiptem i Jordanią, nie uznawały formalnie państwa żydowskiego). W 2020 r. najpierw zdecydowały się na to Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, potem porozumienia z Abrahamem w nazwie podpisały jeszcze Maroko i Sudan.
Wydawało się, że za nimi pójdą inne, w tym najważniejsze, Arabia Saudyjska, ale proces przerwał atak terrorystyczny Hamasu na Izrael w październiku 2023 r. i izraelski odwet w Strefie Gazy. Teraz, w czasie przedłużających się przygotowań do zakończenia konfliktu Ameryki z Iranem, Trump przedstawił pomysł podpisania Porozumień Abrahamowych przez państwa zaangażowane w proces rozmów z reżimem ajatollahów. Nie tylko kraje arabskie, z Arabią Saudyjską na czele, ale także przez Pakistan, który jest głównym negocjatorem między USA i Iranem, w jego stolicy, Islamabadzie, 11 i 12 kwietnia odbyły się pierwsze bezpośrednie negocjacje na wysokim szczeblu.
Debata Donalda Trumpa z przywódcami czołowych państw muzułmańskich. Na niej wspomniał o Porozumieniach Abrahamowych
Pomysł, ogłoszony 25 maja przez Trumpa na jego portalu społecznościowym Truth Social, ma formę rozkazu do wszystkich państw zaangażowanych w negocjacje – w tym Arabii Saudyjskiej, Kataru i Pakistanu. Ich przywódcy brali udział w sobotniej, przeprowadzonej zdalnie, dyskusji z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jak napisał dobrze zazwyczaj poinformowany w kwestiach polityki zagranicznej prezydenta USA amerykański portal Axios, gdy rozmówcy prezydenta USA usłyszeli w jej trakcie o pomyśle, zamilkli, a Trump miał spytać, czy „wciąż tam są”.
Bliski Wschód
W dyskusji uczestniczyli też liderzy z Turcji, ZEA, Egiptu, Jordanii i Bahrajnu, państw, które mają stosunki dyplomatyczne z Izraelem, ale Trump w niejasny sposób zasugerował, że i one powinny podpisać „Porozumienia Abrahamowe”, a Emiraty i Bahrajn może nawet powtórnie. W tej abrahamowej wyliczance pojawił się i Iran, który jednak dowiedział się przy okazji z prezydenckiego wpisu, że rozmowy z nim co prawda toczą się wspaniale, ale jeżeli nie skończą się „wielkim dealem”, to wciąż możliwy jest powrót do wojny, „której nikt nie chce”.
Czytaj więcej
Irańczycy nie wysłali negocjatorów do Islamabadu. Donald Trump nie ogłosił wielkiego ataku na Iran i znowu przedłużył ultimatum. Wypracowanie długo...
Kilkanaście godzin później Amerykanie przeprowadzili ataki na cele wojskowe w południowym Iranie. Miały być zapewne ostrzeżeniem, a nie powrotem do wojny. Armia USA nazwała je atakami „w samoobronie” i podkreśliła, że rozejm ogłoszony na początku kwietnia wciąż trwa. W czasie zawieszenia broni już wcześniej dochodziło do krótkich wymian ognia.
Pakistan nie przystąpi do Porozumień Abrahamowych. Palestyna to dla Pakistanu „kwestia fundamentalna”
Na pewno na podpisanie Porozumień Abrahamowych nie zdecyduje się w przewidywanej przyszłości Pakistan.
– Trump napisał też, że jeżeli jedno czy dwa państwa nie dołączą do Porozumień Abrahamowych, to też będzie dobrze. Takim państwem będzie Pakistan, on nie przyłączy się dopóty, dopóki nie będzie rozwiązania kwestii palestyńskiej w granicach sprzed 1967 r. To kwestia fundamentalna od czasu Mohameda Alego Jinnaha, ojca pakistańskiej niepodległości, który mówił o nieukończonej sprawie Palestyny. Żaden przywódca, cywilny i wojskowy, nie uzna państwa Izrael do czasu jej ukończenia – mówi „Rzeczpospolitej” Anas Ahsan Mallick, czołowy pakistański dziennikarz, jeden z szefów portalu Asia One. Rozmawialiśmy z nim przez telefon, gdy towarzyszył pakistańskim przywódcom, cywilnemu – premierowi Shehbazowi Sharifowi, i wojskowemu – marszałkowi Asimowi Munirowi, którzy 25 maja byli z wizytą w Pekinie i spotkali się z Xi Jinpingiem.
Czytaj więcej
Jeszcze wiele przeszkód się pojawi. Ale Pakistańczykom udało się ściągnąć wysokiej rangi polityków z USA i Iranu na negocjacje do swojej stolicy, I...
Strona chińska, jak podkreślił Anas Ahsan Mallick, w pełni poparła pakistańskie wysiłki pokojowe związane z Iranem, dodając, że w razie potrzeby, i ona może się w nie poważniej zaangażować.
Premier Shehbaz Sharif powiedział w wywiadzie przeprowadzonym przez dziennikarza dla Asia One, że sprawa negocjacji amerykańsko-irańskich „zdecydowanie zmierza w dobrym kierunku”, choć „postępy są powolne”. Obecny w Pekinie marszałek Munir był wcześniej, pod koniec zeszłego tygodnia, w Teheranie. Oficjalne wypowiedzi strony irańskiej na temat gotowości do porozumienia z USA nie były wtedy bardzo optymistyczne („różnice zdań pozostają rozległe”).
Trump napisał też, że jeżeli jedno czy dwa państwa nie dołączą do Porozumień Abrahamowych, to też będzie dobrze. Takim państwem będzie Pakistan, on nie przyłączy się dopóty, dopóki nie będzie rozwiązania kwestii palestyńskiej w granicach sprzed 1967 r.
Porozumienia Abrahamowe. Najważniejsza dla Donalda Trumpa jest Arabia Saudyjska
– Trump stosuje szantaż – mówi „Rzeczpospolitej” o pomyśle Donalda Trumpa w sprawie Porozumień Abrahamowych Adil Abdel Aati, analityk i polityk, pochodzący z Sudanu. – Nie konsultował się z krajami regionu przed rozpoczęciem wojny przeciw Iranowi, a irański odwet uderzył w nie. A teraz, mając kłopoty polityczne we własnym kraju, chce pokazać, że nie tylko może zakończyć wojnę, ale jeszcze zmusi ważne państwa muzułmańskie do podpisania porozumień z Izraelem. Ale nikt nie podpisze się pod obecną polityką Izraela, który anektuje Zachodni Brzeg Jordanu i okupuje część Libanu – uważa Adil Abdel Aati.
Czytaj więcej
Egipcjanin Abd al-Fatah Sisi stał się najbardziej pożądanym przez Zachód przywódcą arabskim. Unii jest niezbędny: powstrzymuje miliony nielegalnych...
Zaskoczony pojawieniem się na Abrahamowej liście Trumpa Egiptu jest Said Sadek, egipski politolog z prywatnego uniwersytetu w Aleksandrii. – My mamy traktat pokojowy z Izraelem, prowadzimy z nim handel, importujemy gaz, a izraelscy turyści odpoczywają w Egipcie. Trumpowi chodzi przede wszystkim o Arabię Saudyjską. Saudyjczycy nic by na takim porozumieniu nie zyskali, a Izraelczycy dużo. Bo dziesiątki krajów muzułmańskich musiałyby postąpić podobnie jak Arabia Saudyjska, taka jest jej pozycja. Trump szuka sukcesu – mówi „Rzeczpospolitej” dr Said Sadek.
Saudyjczycy od wojny w Strefie Gazy powtarzali, że warunkiem normalizacji stosunków z Izraelem jest deklaracja powołania państwa palestyńskiego, używali też wobec izraelskich działań określenia „ludobójstwo”. Teraz anonimowe źródło saudyjskie powiedziało amerykańskiej telewizji CNN, że przed normalizacją musi ruszyć „nieodwracalny” proces utworzenia takiego państwa.
Czytaj więcej
Jeszcze raz o Iranie. Buntownicy, cyberprzestępcy, budowniczowie metra i Najświętsza Maria Panna.
Jest jedno państwo, i to niearabskie, które mając wcześniej stosunki dyplomatyczne z Izraelem, przystąpiło do Porozumień Abrahamowych. Uczynił to kilka miesięcy temu Kazachstan, który – jak komentowano – chce być w orbicie zainteresowań nie tylko wielkich sąsiadów, Rosji i Chin, ale także Stanów Zjednoczonych.