– To historyczna okazja i powód do dumy dla Pakistanu i świata islamu – powiedział w sobotę w przemówieniu do narodu premier Shehbaz Sharif, gdy było już wiadomo, że delegacje z USA i Iranu dotrą do Islamabadu. Potem spotkał się z amerykańskim wiceprezydentem J. D. Vancem i stojącym na czele irańskich negocjatorów przewodniczącym parlamentu Mohamedem Bagherem Ghalibafem.
Czytaj więcej
Dzięki negocjacjom amerykańsko-irańskim sytuacja na Bliskim Wschodzie może się zmienić diametralnie. Ale czy zmieni się Islamska Republika Iranu?
Nie będzie łatwo. Na razie nie wiadomo, czy prawdziwe negocjacje się rozpoczną. Odbyły się natomiast wstępne rozmowy z udziałem niewymienionych z nazwiska urzędników amerykańskich i irańskich przez pakistańskiego pośrednika.
Iran stawia wstępne zaporowe warunki: znane już wcześniej przerwanie przez Izrael ataków na Liban i nowy, o którym napisała agencja Reuters – odmrożenia przez Amerykę miliardów dolarów, należących do Iranu, a przetrzymywanych za granicą.
Nie będzie łatwo, ale jak powiedział premier Shehbaz Sharif, „pakistańskie przywództwo dołoży wszelkich starań, aby negocjacje zakończyły się sukcesem. Sukces oznacza ocalenie niezliczonych istnień ludzkich”.
Atuty Pakistanu. Nagle zeszły się pozytywne polityczne tendencje
Pakistan to był uśpiony gigant świata muzułmańskiego. Drugie pod względem populacji w tym gronie (około 260 mln, więcej ma tylko Indonezja – około 288 mln). I co znacznie istotniejsze – jedyny muzułmański kraj, posiadający broń atomową, co przed laty było piętnowane, między innymi przez USA, ale ostatnio stało się atrakcją. W zeszłym roku Pakistan podpisał z tego względu pakt o obronie – z bogatą w przeciwieństwie do niego i już wcześniej wpływową – Arabią Saudyjską.
Czytaj więcej
Aż trudno uwierzyć, że za odblokowanie Cieśniny Ormuz prezydent USA zgodził się na negocjacje, których scenariusz napisała Islamska Republika Iranu...
Politycznie dla Pakistanu nagle zeszły się pozytywne tendencje, zwłaszcza w odniesieniu do wstrząsającej gospodarką światową wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Mają dobre stosunki z Ameryką, Iranem i Chinami (cichy supergracz w obecnej rozgrywce). A także ze znaczną częścią państw arabskich (nie dotyczy to Zjednoczonych Emiratów Arabskich) i innych muzułmańskich, w tym ważną dla tych negocjacji Turcją, z nią zresztą przyjaźni się tradycyjnie. Z Izraelem Pakistan nie ma stosunków dyplomatycznych, ale Izrael nie uczestniczy w Islamabadzkich Rozmowach, choć dotyczą one i jego.
Z Ameryką bywało różnie, niegdyś sankcje, potem kluczowy sojusznik spoza NATO w początkach wojny w sąsiednim Afganistanie. Potem nastąpiło załamanie wywołane zabiciem na pakistańskiej ziemi w 2011 r. przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena, co Amerykanie zrobili najprawdopodobniej bez wiedzy Pakistańczyków. Stosunki poprawiały się już pod koniec kadencji Joe Bidena, ale prawdziwego rozpędu nabrały za Donalda Trumpa. Premier Shehbaz Sharif i wpływowy dowódca armii Asim Munir trafili do grona „przyjaciół Trumpa”. Pakistan stał się jednym z najważniejszych członków założycieli Trumpowej Rady Pokoju (nieco zapomnianej teraz, ale przez jakiś czas była ukochanym dzieckiem amerykańskiego prezydenta). Przypodobał się także, zgłaszając Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, która jego zdaniem należy mu się bardziej niż komukolwiek w historii.
W Waszyngtonie jest Sekcja Interesów Iranu przy ambasadzie Pakistanu
Pakistańczycy, a zwłaszcza marszałek polny Munir, rozwinęli też ostatnio kontakty z Irańczykami, w tym zawsze wpływowym, a po kilku tygodniach wojny, pewnie najważniejszym Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Premier Shehbaz Sharif pokłada też chyba największe nadzieje w Asimie Munirze. Jego rola w ustanowieniu pokoju w regionie ma się „zapisać złotymi zgłoskami”.
Czytaj więcej
Żaden porządny człowiek nie chce, aby ludność cywilna była atakowana, a obiekty cywilne i infrastruktura były niszczone - mówi „Rzeczpospolitej” o...
Nawet w trudnych czasach Pakistan dyplomatycznie odgrywał istotną rolę w kontaktach Amerykanów z Irańczykami. USA i Islamska Republika nie mają oficjalnych stosunków i ambasad. W Waszyngtonie jest jednak Sekcja Interesów Iranu przy ambasadzie Pakistanu, która jest nieformalnie zwana irańskim konsulatem. W Teheranie podobne zadanie ma ambasada Szwajcarii, ale tamtejsza Sekcja Zagranicznych Interesów (tak się oficjalnie nazywa, choć zajmuje się obywatelami amerykańskimi) od początku wojny nie działa.
Obywatele USA mogą uzyskać wizę irańską, choć nie jest to łatwe, muszą przedstawić dokładny plan podróży i odbywać ją w towarzystwie „autoryzowanego przewodnika”, co oznacza totalną kontrolę przez reżim. Nie dotyczy to jednak amerykańskich muzułmanów i to niekoniecznie szyitów (Iran jest szyicką teokracją).