Z inicjatywą zawarcia nowego, kompleksowego porozumienia wystąpił jeszcze w styczniu 2025 r. w czasie wizyty w Warszawie brytyjski premier. Idea spotkała się niemal natychmiast z aprobatą polskiego premiera. Potem trwały w tej sprawie długie negocjacje. Wielka Brytania zawarła w ostatnim czasie podobne porozumienia z Francją i Niemcami. W przypadku Polski kluczowy zapis zawierający tzw. dwustronną klauzulę obronną (mutual defence clause) został zawarty w punkcie 2 umowy – dowiaduje się „Rzeczpospolita”. Zapis jest prawnie zobowiązujący i musi być ratyfikowany tak przez polski, jak i brytyjski parlament. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Widmo polexitu nad Polską. Nieprzerobiona lekcja brexitu

Choć w porozumieniu nazwisko Donalda Trumpa nie pada, to on de facto jest w znacznym stopniu powodem zawarcia tego dokumentu. Przed jego powrotem do Białego Domu zarówno Polska, jak i Wielka Brytania, dwa spośród najbardziej proatlantyckich krajów Europy, uważały przecież, że zapisy art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego są w tej kwestii wystarczające. Brytyjczycy szczycili się „specjalnymi relacjami” ze Stanami Zjednoczonymi, a nasz kraj lubił przedstawiać się jako „najlepszy sojusznik USA w Europie”. 

Wielka Brytania, Niemcy i Francja negocjują z Ukrainą. Polska protestuje

Jednak w ostatnim czasie to zaufanie zostało w znacznym stopniu pogrzebane. Amerykański prezydent nie ukrywał pogardy dla brytyjskiego premiera wskazując, że „nie jest to Churchill”. Miał do niego pretensje o to, że nie chciał wesprzeć ataku na Iran.

Oba kraje podzielił też stosunek do Ukrainy. Podczas gdy Donald Trump upokorzył Wołodymyra Zełenskiego, odciął całe wsparcie finansowe dla Ukrainy i nieraz wychodził naprzeciw żądaniom Putina, Wielka Brytania okazała się jednym z najbardziej wiernych sojuszników Kijowa. Ale ciągłe wolty Białego Domu, w tym ostatnio w sprawie wycofania ok. 5 tys. żołnierzy z Polski, przekonały również i polski rząd, że trzeba wdrażać alternatywny dla odsieczy amerykańskiej plan oparty na dalszym forsownym rozwoju własnych sił zbrojnych oraz zacieśnieniu współpracy wojskowej z europejskimi potęgami. Rok temu takie porozumienie Donald Tusk zawarł z Emmanuelem Macronem, 17 czerwca MON podpisze zaś umowę o współpracy wojskowej z Niemcami.

Czytaj więcej

Donald Trump zbliża Polskę do Niemiec. Warszawa i Berlin zacieśnią współpracę wojskową

W środę ma zostać ogłoszonych ok. 20 inicjatyw rozwoju współpracy, ale też gospodarczej między Polską i Wielką Brytanią. Dla naszego kraju szczególnie istotne jest współdziałanie w sprawach wschodnich. Ale ma ono i swoje bardzo poważne ograniczenia. Zaledwie trzy dni temu przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec połączyli się za pomocą wideołącza z Wołodymyrem Zełenskim, aby omówić ewentualny udział Europy w negocjacjach pokojowych z Kremlem. Ukraiński przywódca uznał wręcz, że ten format zwany E3 powinien przejąć rolę, którą do tej pory odgrywała tu Ameryka. Negocjacje między Waszyngtonem i Moskwą stanęły w martwym punkcie, tym bardziej, że Biały Dom jest zajęty teraz kampanią irańską. Od półtora roku Unia Europejska zapewnia w zasadzie całe zagraniczne wsparcie finansowe dla Ukraińców. 

Polska nie zgadza się na wybiórczą współpracę Wielkiej Brytanii z Unią

Z naszych informacji wynika, że szef MSZ Radosław Sikorski bardzo pryncypialnie protestuje jednak przeciw roli E3 w kwestii wschodniej. Taka interwencja miała też miejsce po ostatnich rozmowach „wielkiej trójki”. I to mimo iż m.in. Brytyjczycy szczegółowo relacjonują przebieg tych negocjacji.

Ale szanse na to, że Polska zostanie dokooptowana do tej grupy są niewielkie. Jej uczestnicy uważają, że w węższym gronie rokowania idą sprawniej. E3 została powołana do rokowań z Iranem. Jednak w sprawie ukraińskiej Polska z uwagi na swój potencjał czy położenie odgrywa nie mniejszą rolę, niż wspomniane trzy kraje. Jej tempo rozwoju jest zdaniem MFW trzykrotnie większe niż Wielkiej Brytanii, a różnica w poziomie życia z uwzględnieniem realnej mocy nabywczej na tyle niewielka (60 do 68 tys. dol. rocznie na mieszkańca), że możemy za dwa-trzy lata stać się wręcz bogatsi od wyspiarzy. Także poziom wydatków na obronę (47 mld dol. do 89 mld dol.) jest coraz bliższy.

Czytaj więcej

Traktat z Nancy. Francja obiecuje nas obronić

Brytyjczycy wystąpili z inicjatywą zawarcia nowego traktu z Polską przede wszystkim z uwagi na podobną ocenę zagrożenia ze strony Rosji. Londyn przyjął ostrą postawę wobec Moskwy jeszcze w 2018 r., po próbie otrucia na terenie Wielkiej Brytanii przez FSB byłego podwójnego agenta Siergieja Skripala. Od 2022 r. konsekwentnie wspiera Ukraińców. Kiloński Instytut Gospodarki Światowej szacuje, że wartość pomocy dla Ukrainy Wielkiej Brytanii i Polski jest proporcjonalnie podobna i wynosi łącznie w ostatnich trzech latach ok. 1 proc. PKB.

Dla Warszawy szczególnie cenne są dane wywiadowcze przekazywane przez Londyn w sprawie sytuacji na wschodzie. Brytyjczycy mocno zaangażowali się też we wzmocnienie flanki wschodniej NATO. Londyński Council on Geostrategy uznał nawet Polskę za piątego (po USA, Francji, Ukrainie i Australii) najważniejszego partnera królestwa, gdy idzie o współpracę wojskową, m.in. dzięki wspólnemu rozwojowi fregat czy udziałowi Brytyjczyków w ochronie polskiego nieba. Oba kraje w 2017 r. i 2023 r. podpisały już sektorowe umowy o współdziałaniu w obszarze obronności. Obejmowały one m.in. szkolenia wojskowe i cyberbezpieczeństwo.

Ale umowa ma też wymiar europejski. Starmer, któremu według YouGov ufa już tylko 18 proc. ankietowanych (75 proc. nie ufa) i który może w każdej chwili stracić władzę, desperacko szuka sposobu na ponowne zbliżenie z Unią Europejską. Rolę swoistego adwokata miałaby tu odegrać Polska. Brytyjczycy próbują znaleźć tu wybiórczą formułę, jak zapewnienie jedynie swobody przemieszczania się osób. Ale Komisja Europejska uważa, że to może być tylko część całości jednolitego rynku, obejmującego także swobodny przepływ kapitału, usług i przede wszystkim – co dla Londynu bardzo delikatne – osób. Polska w tej sprawie pozostaje lojalna wobec Brukseli. Uważa, że tylko takie pakietowe rozwiązanie jest możliwe.