Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Unia Europejska, tracąc zaufanie do USA, dąży do uzyskania własnego miejsca przy stole negocjacyjnym z Rosją.
  • Kto znajduje się na giełdzie nazwisk potencjalnych negocjatorów i jakie kontrowersje budzą poszczególne kandydatury.
  • Jakie warunki stawiają państwa członkowskie, aby Wspólnota w ogóle podjęła dialog z Kremlem w sprawie Ukrainy.
  • Na czym polega strategiczna zmiana w podejściu Rosji, która po raz pierwszy wydaje się otwarta na rozmowy z Unią jako całością.

W sobotę po raz pierwszy od czterech lat Emmanuel Macron wykręcił numer do Aleksandra Łukaszenki. Ostrzegł białoruskiego dyktatora, aby „nie dał się wciągnąć” w wojnę z Ukrainą. I poradził, aby „zrobił, co konieczne” dla poprawienia relacji z Unią. 

W Paryżu, podobnie jak w innych stolicach europejskich, narasta obawa, że Putin może szykować ofensywę przeciw Ukraińcom od północy, z terytorium białoruskiego. Nie da się nawet wykluczyć bezpośredniego uderzenia na Kijów. Macron nie ma więc złudzeń, że pokój na wschodzie jest blisko. Ale wraca do powtarzanego od dawna postulatu, że „Europejczycy muszą mieć miejsce za stołem negocjacji”. 

Czytaj więcej

Wolty Donalda Trumpa dobiją NATO

Tyle że tym razem do francuskiej strategii przyłącza się coraz więcej stolic. – Jeśli nie siedzisz za stołem, stajesz się częścią menu – ostrzegł prezydent Finlandii Alexander Stubb. 7 maja przewodniczący Rady Europejskiej António Costa powiedział, że „Unia musi się zorganizować”, aby być gotowa do rozmów z Putinem. 

Wołodymyr Zełeński chce, aby Europa była reprezentowana w rokowaniach pokojowych

Układ się zmienił przede wszystkim dlatego, że Europejczycy stracili zaufanie do Ameryki. Nie wierzą, że Biały Dom, który wstrzymał półtora roku temu wsparcie finansowe dla Ukraińców i przyłączył się do wielu postulatów Rosji, uwzględni w ewentualnym porozumieniu pokojowym europejskie interesy. Nowością jest także to, że teraz to Unia „ma karty” w grze o przyszłość Ukrainy. To ona przekazuje lwią część wsparcia finansowego dla Ukraińców. 

O udział Europejczyków w ewentualnych rokowaniach zaapelował Wołodymyr Zełeński. Wobec takiej opcji wyraził także otwartość sam Putin, choć zastrzegł, że reprezentować Unię nie może ktoś, kto „mówił w przeszłości złe rzeczy o nas”. To nowość, bo Rosja tradycyjnie wolała rozmawiać z poszczególnymi krajami UE, rozgrywać europejską jedność. Jednak od przeszło czterech lat trwania na pełną skalę wojny, Wspólnota wykazała zaskakującą jedność w sprawie ukraińskiej. Porażka Viktora Orbána 12 kwietnia wydatnie tę jedność umacnia. Ale bez złudzeń: szef rosyjskiej dyplomacji Sergiej Ławrow jeszcze w zeszłym tygodniu oskarżał Unię o szykowanie ataku na Rosję pod hasłami nazistowskimi.

Czytaj więcej

Péter Magyar: 100 tys. Węgrów żyjących na Zakarpaciu bez podstawowych praw człowieka

Na Cyprze szefowie dyplomacji muszą najpierw rozstrzygnąć, pod jakimi warunkami, jeśli w ogóle, mogłoby dojść do podjęcia rozmów z Rosją. Niektóre kraje, jak Litwa, uważają, że warunkiem wstępnym jest wstrzymanie działań wojennych. Sam Zełeński oczekuje zresztą od Europejczyków przede wszystkim wymuszenia na Putinie zawieszenia broni wzdłuż obecnej linii frontu. 

Gdyby jednak wstępne rozmowy poszły dobrze, być może już na szczycie UE w Brukseli w czerwcu przywódcy państw „27” mogliby podjąć wiążące decyzje w tej sprawie. Wśród nazwisk, które pojawiają się w tym kontekście, powtarzają się te przywódców Finlandii: wspomnianego już Stubba oraz też jego poprzednika, Sauli Niinistö. Atutem tego ostatniego są długoletnie relacje, jakie utrzymywał z Putinem. Jednak z Moskwy dochodzą sygnały, że Kreml nie przezwyciężył wściekłości na Finlandię za akcesję do NATO. Być może więc taka kandydatura nie byłaby możliwa. 

Zdaniem Angeli Merkel Unia powinna zaangażować się dyplomatycznie w rozmowy z Rosją

Innym branym pod uwagę politykiem jest były prezes Europejskiego Banku Centralnego i były premier Włoch Mario Draghi. Na jego konto z pewnością należy zapisać uratowanie unii walutowej w trakcie wielkiego kryzysu finansowego 2009-12. Jeżeli poradził sobie z tak dużym wyzwaniem, może i znajdzie drogę do pokoju w Ukrainie? – zastanawiają się Europejczycy. Technokratyczne podejście Włocha miałoby się też podobać Zełeńskiemu. 

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Jak kanclerz Merz postanowił zmienić losy Ukrainy

Wśród wymienianych nazwisk pojawia się też to Angeli Merkel. W zeszłym tygodniu była kanclerz powiedziała, że jej zdaniem Unia nie wykorzystuje w wystarczającym stopniu narzędzi dyplomatycznych w kontaktach z Kremlem. Ale też powiedziała, że jej zdaniem „są lepsi od niej kandydaci”. Jej zdaniem Putin weźmie na poważnie tylko czynnego polityka. Dla wielu stolic europejskich słabością Merkel jest jednak przede wszystkim to, że doprowadziła do daleko idącego uzależnienia Niemiec od dostaw gazu i ropy z Rosji. Niejako dała Putinowi narzędzie do sfinansowania ukraińskiej inwazji. I nie potrafiła odbudować Bundeswehry. 

Czytaj więcej

Ukraina tonie w minach po Rosjanach. „Nie rozminujemy kraju nawet przez 10 lat”

Inną opcją jest sam António Costa. Albo Wysoka Przedstawicielka ds. Zagranicznych UE Kaja Kallas. To byłby w pewnym sensie naturalny wybór. W końcu i Portugalczyk, i Estonka sprawują funkcję, w którą wpisane jest reprezentowanie Unii na zewnątrz. Ale dla wielu krajów europejskich szczególnie położonych na flance wschodniej zjednoczonej Europy Costa okazałby się zbyt spolegliwy wobec Moskwy. Z kolei dla innych stolic UE to Kallas byłaby zbyt ostra wobec Rosji. Wątpliwe, w każdym razie, aby Putin zgodził się na podjęcie rokowań z byłą premier Estonii. 

W przeszłości z inicjatywy Macrona Unia przez wiele miesięcy czy wręcz lat negocjowała założenia misji rozjemczej na wypadek wstrzymania działań wojennych w Ukrainie. Do tej pory ten scenariusz nie wszedł jednak w życie, bo wojna trwa w najlepsze. Podobnie może być i z przedstawicielem Unii ds. rokowań z Rosją: być może jeszcze długo nie podejmie on żadnych działań. Ale w Brukseli panuje przekonanie, że Europa powinna być gotowa na scenariusz, gdy pokój stanie się możliwy.