Zegar już tyka i w 2027 r. skończą się środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, które dziś wspierają polskie regiony węglowe w odchodzeniu od węgla. W propozycji nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034 zabrakło osobnego mechanizmu finansowania sprawiedliwej transformacji, a proces jest zaledwie na półmetku. Polski rząd powinien aktywnie zabiegać o kontynuację takiego wsparcia – zwłaszcza że to Polska ma najwięcej regionów węglowych w Unii Europejskiej.
Niepokój samorządów budzi informacja, że w propozycji nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034 zabrakło osobnego mechanizmu finansowania sprawiedliwej transformacji regionów węglowych
Niepokój w regionach węglowych
Polska przez dekady budowała swoją energetykę i przemysł na węglu kamiennym i brunatnym. Dziś od tego modelu stopniowo odchodzi, a polskie regiony węglowe zaczynają szukać innych ścieżek rozwoju. Od kilku lat unijne środki na transformację trafiają do Polski i pozwalają finansować inwestycje, które tworzą miejsca pracy poza sektorem wydobywczym i energetyką węglową. Korzystają z nich Śląsk, Wielkopolska Wschodnia, Małopolska Zachodnia, subregion Bełchatowa i subregion Wałbrzycha. Pytanie brzmi: co z kontynuacją tego procesu po 2027 r.?
Niepokój samorządów budzi informacja, że w propozycji nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034 zabrakło osobnego mechanizmu finansowania sprawiedliwej transformacji regionów węglowych. W praktyce może to oznaczać, że proces, który rozpoczął się w pięciu polskich regionach, zostanie przerwany z powodu braku pieniędzy. A przecież transformacja to proces długofalowy, wymagający stabilności, planowania i zaufania mieszkańców.
Dlatego Związek Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć przygotował i skierował do premiera Donalda Tuska oraz ministrów odpowiedzialnych za klimat, energię i fundusze europejskie list w sprawie finansowania sprawiedliwej transformacji po 2027 r. Podpisali go przedstawiciele samorządów z regionów węglowych – m.in. Konina, Rybnika, Wałbrzycha, Bytomia, Świętochłowic, Kleczewa, Rydułtów, Trzebini i Zgorzelca – a także organizacje społeczne i eksperci. Sygnatariusze apelują o to, by rząd przyjął jednoznaczne stanowisko negocjacyjne w rozmowach o budżecie UE na lata 2028–2034 i zabiegał o nowy, dedykowany mechanizm wsparcia dla regionów odchodzących od węgla. W liście podkreślono, że bez takiego instrumentu Polska ryzykuje przerwanie rozpoczętych działań, zmarnowanie dotychczasowych nakładów i utratę zaufania społecznego w miejscach, które dopiero zaczęły przygotowywać się do najtrudniejszej zmiany rozwojowej od dekad.
Jest o co walczyć, bo w obecnej perspektywie finansowej Polska otrzymała 3,8 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Dzięki tym pieniądzom regiony węglowe mogły rozpocząć przygotowania do zmian. Powstały pierwsze programy dla pracowników, projekty dla przedsiębiorców i inwestycje, które tworzą nowe miejsca pracy poza sektorem węglowym. To są pierwsze realne działania pokazujące, że transformacja może oznaczać coś więcej niż tylko zamykanie kopalń.
Część polskich regionów węglowych zaczęła przygotowania do zmiany paradygmatu gospodarczego, a część nadal żyje w zawieszeniu
Co dalej?
W polskim sektorze węglowym wciąż pracuje ponad 70 tys. osób, a wokół kopalń i elektrowni funkcjonują całe lokalne gospodarki: firmy usługowe, podwykonawcy, szkoły branżowe, transport, handel i samorządy zależne od wpływów podatkowych dużych zakładów. Jednocześnie z dokumentów strategicznych państwa, w tym z Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu, wynika, że zapotrzebowanie na węgiel będzie systematycznie spadać. To oznacza, że najtrudniejszy moment dla wielu regionów dopiero nadchodzi.
Część polskich regionów węglowych zaczęła przygotowania do zmiany paradygmatu gospodarczego, a część nadal żyje w zawieszeniu. Jedne regiony otrzymały wsparcie i mogą planować przyszłość po węglu, a inne wciąż są mamione odległymi i nierealistycznymi datami zamknięcia kopalń, choć mieszkańcy, a nawet i sami górnicy, doskonale wiedzą, że obecny model gospodarczy nie będzie trwał wiecznie.
Dotyczy to m.in. Zagłębia Turoszowskiego czy Lubelskiego Zagłębia Węglowego. Tam również potrzebny jest plan, inwestycje i jasna informacja o tym, co wydarzy się w kolejnych latach. Bez takich działań zwiększa się ryzyko zapaści gospodarczej i społecznej. Tymczasem brak konkretów rodzi niepewność, niezadowolenie i bezwładność.
Bez stabilnego wsparcia finansowego trudno będzie zbudować poczucie bezpieczeństwa w regionach węglowych, które zostaną pozostawione same sobie
Czy leci z nami pilot?
Transformacja energetyczna przyspiesza. Tymczasem w momencie, gdy trwają prace nad nowym unijnym budżetem, polski rząd wydaje się nie być w ogóle zainteresowany tym, aby walczyć o dodatkowe pieniądze dla regionów węglowych, których mamy najwięcej w całej Unii i które w ciągu kilku lat zamkną swoje największe zakłady pracy. Czy państwo będzie w stanie przeprowadzić transformację w sposób odpowiedzialny i sprawiedliwy za swoje pieniądze, skoro o środki z Unii się nie stara? Dlaczego polscy politycy nie mówią głośno o tysiącach górników, pracowników energetyki, ich rodzinach i lokalnych społecznościach, które będą ponosić koszty tej zmiany? Odpowiedzialność polityczna nie polega na rozpaczliwym oddalaniu wizji zamknięcia kopalni, a na inwestowaniu w przyszłość m.in. dzięki unijnym środkom.
Bez stabilnego wsparcia finansowego trudno będzie zbudować poczucie bezpieczeństwa w regionach węglowych, które zostaną pozostawione same sobie. Zatrzymanie finansowania po 2027 r. oznaczałoby w praktyce przerwanie procesów, które dopiero zaczęły się rozpędzać. Oznaczałoby także utratę zaufania społecznego, które i tak w wielu miejscach jest dziś bardzo kruche. Ludzie muszą widzieć, że transformacja nie jest decyzją podejmowaną ponad ich głowami, ale procesem, w którym państwo, samorządy i Unia Europejska biorą odpowiedzialność za przyszłość lokalnych wspólnot. Polska potrzebuje nowego mechanizmu wsparcia dla regionów odchodzących od węgla. Transformacja nie może nagle utknąć w martwym punkcie.