Przejęcia budzą duże emocje – szczególnie jeśli w grę wchodzi inwestor zagraniczny. Jesteśmy straszeni utratą niezależności i wykupieniem polskich aktywów przez obcy kapitał. Sprawa jest znacznie bardziej złożona. I czy się to komuś podoba, czy nie, przejęć będzie przybywać. Wynika to z mechanizmów rynkowych, rządzących globalną gospodarką. A Polska ma dodatkowe atuty, które sprawiają, że karuzela zmian właścicielskich kręci się nad Wisłą szybciej niż w innych krajach.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Coraz więcej polskich firm zmienia właścicieli. Rynek przejęć rośnie po pandemii

Pro

Dlaczego firmy w Polsce są przejmowane

Statystyki, które opisujemy na łamach dzisiejszej „Rzeczpospolitej” symbolicznie pokazują, jak dużo się dzieje. Codziennie sprzedawane są przynajmniej trzy polskie firmy. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, branże w Polsce nadal są mocno rozdrobnione. Konsolidacja jest nieuchronna, żeby zwiększyć siłę przetargową i efektywność biznesu.

Po drugie, w Polsce narasta problem z sukcesją. Menedżerowie, którzy zakładali biznesy na początku lat 90., dziś szukają następców. Nie zawsze znajdują ich w rodzinie. Młode pokolenie wybiera własną drogę, inną niż rodzice.

Motywacją do zmian właścicielskich są też niespokojne czasy. Pandemia, wojna w Ukrainie, szalejące ceny ropy i surowców, zerwane łańcuchy dostaw, rewolucja technologiczna – to tylko niektóre z wyzwań, spędzających menedżerom sen z powiek. Motywują do szukania wspólnych rozwiązań i nawiązywania partnerstw.

Mogłoby się wydawać, że najwięcej przejęć realizowanych jest wtedy, gdy w gospodarce źle się dzieje, a wyceny aktywów są niskie. Dane, które zbieram od lat, nie potwierdzają jednak takiego zjawiska. To właśnie w czasach prosperity statystyki zmian własnościowych są rekordowe. W trudnych czasach priorytetem dla firm jest utrzymanie rentowności biznesu. O przejęciach i ekspansji raczej wtedy nie myślą. Natomiast gdy gospodarka kwitnie, rośnie optymizm menedżerów i możliwości finansowania dużych transakcji.

Czytaj więcej

Międzynarodowe fuzje i przejęcia

Te fluktuacje dotyczą przede wszystkim inwestorów branżowych. W przypadku instytucji finansowych, w tym funduszy PE, obserwujemy bardziej wyrównany popyt. Ale też większą selektywność. I to właśnie ostra selekcja jest kluczowym kryterium, decydującym o powodzeniu transakcji.

Czy przejęcia są dobre

Polskie aktywa są ciekawą opcją dla inwestorów z zagranicy. Nic dziwnego – mamy duży rynek wewnętrzny i potencjał eksportowy. A gdy skończy się wojna w Ukrainie, pojawi się nowy impuls inwestycyjny.

Natomiast są sektory strategiczne, które co do zasady powinny zostać w polskich rękach. Jeszcze kilka lat temu mówiło się, że kapitał nie ma narodowości, ale zawirowania geopolityczne brutalnie zweryfikowały tę hipotezę. Nawet najwięksi idealiści, zwolennicy globalizacji oraz liberałowie nie chcieliby, aby Polska utraciła suwerenność militarną czy energetyczną.

Każda transakcja jest inna. Niekiedy celem przejęcia nie jest dalszy rozwój, ale agresywna walka o udziały rynkowe. Marka zostaje przejęta, a pracownicy dostają wypowiedzenia. Na szczęście takie transakcje są rzadkością. Co do zasady nowy inwestor może nie tylko dokapitalizować firmę, ale również wnieść know-how, kontakty, kompetencje i technologię.

Kontrowersyjnym sposobem są wrogie przejęcia, czyli realizowane wbrew woli zarządu kupowanej firmy. Takie agresywne taktyki często kończą się porażką. A kosztują krocie, bo podczas walki o przejęcie cena jest podbijana.

Czytaj więcej

Ciekawe wieści z Asseco. Akcje drożeją

Niektóre firmy tak mocno cenią swoją niezależność, że zapisy chroniące przed wrogim przejęciem wpisały do statutu. Tak zrobił największy polski producent gier CD Projekt.

Ciekawym przypadkiem jest też Asseco, największa polska firma IT. Od przejęć nie stroni, a niedawno wpuściła do akcjonariatu inwestora zagranicznego. Realizuje ideę biznesowego patriotyzmu nie w konwencji romantyzmu, ale raczej pragmatycznego pozytywizmu. Działa globalnie, ale stawia na własne oprogramowanie, zatrudniając kilkadziesiąt tysięcy osób i płacąc w kraju solidne podatki. Być może, dzięki transakcjom M&A, takich firm jak Asseco za kilka lat będzie w Polsce więcej.