Po danych o inflacji konsumenckiej i producenckiej w Stanach Zjednoczonych, gdzie CPI (wskaźnik inflacji konsumenckiej – red.) znacząco przekraczając cel Fedu, rośnie już szybciej od wzrostu płac, a PPI (inflacja w cenach producentów – red.) jest najwyżej od marca 2022 r., a także wobec rosnących obaw o brak postępu w rozwiązaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie, globalny rynek finansowy coraz wyraźniej ugina się pod ciężarem ryzyka trwałego wzrostu inflacji. Innymi słowy: nie bez wahań, ale jednak zaczynamy żegnać się z przekonaniem o tymczasowości szoku podażowego. A przy tym przybierają na sile obawy o długotrwały brak równowagi fiskalnej.
Inflacja, rosnąca ponad dopuszczalny poziom odchyleń od celu NBP, ma negatywny wpływ na oczekiwania inflacyjne, potęguje też z pewnym opóźnieniem presję płacową
Rentowność długoterminowych obligacji na świecie rośnie
Oba te ryzyka widać szczególnie w wycenach długich obligacji rządowych. I tak: rentowność 30-letnich obligacji japońskich wspięła się nawet ponad historycznie wcześniej notowane maksimum 4,1040 proc.; brytyjskie 30-latki przebiły 5,80 proc.; rentowność 30-letnich Bundów sięgnęła 3,6968 proc., czyli poziomu zbliżonego do ostatnio notowanego w lutym 2011 r.; 30-letnie Treasuries osiągnęły tegoroczny szczyt plasując się na poziomie ponad 5,12 proc.
Kluczowy rynkowy wskaźnik benchmarkowy, czyli rentowność 10-letnich UST (obligacji amerykańskich – red.) przebiła 4,60 proc., czyli poziom nienotowany od kwietnia 2024 r.
W Polsce inflacja sięgnie 4 proc.
Rynek polski nie jest izolowany od globalnych trendów. U nas także rośnie inflacja CPI, która jeszcze przed latem osiągnie ok. 4 proc. r/r, a do celu NBP wróci – przy optymistycznych założeniach, o jakie dziś coraz trudniej – nie wcześniej niż za rok. Nasza sytuacja fiskalna budzi rosnący niepokój. W danych o wykonaniu budżetu państwa po kwietniu widać gigantyczny, bo sięgający wielu dziesiątków procent, wzrost kosztów obsługi długu (YTD).
Obawy o inflację i brak konsolidacji fiskalnej w Polsce odkładają się we wzrostach rentowności (spadkach cen) SPW (skarbowych papierów wartościowych – red.). 10-letnie obligacje są już o koński paznokieć od przełamania psychologicznej bariery 6 proc., a dwuletnie są coraz bliżej 5 proc.
Inflacja, rosnąca ponad dopuszczalny poziom odchyleń od celu NBP, ma negatywny wpływ na oczekiwania inflacyjne, potęguje też z pewnym opóźnieniem presję płacową. Spadek dynamiki nominalnych wynagrodzeń będzie bardziej ospały od dzisiejszego konsensu rynkowego.
Spadek cen obligacji spowoduje nasilanie się zleceń umorzenia w portfelach obligacyjnych funduszy inwestycyjnych. Z punktu widzenia bilansu ryzyk znaleźliśmy się – skromne to pocieszenie, bo nie tylko w Polsce – w bardzo trudnym położeniu. A rynek finansowy jest jak zawsze tylko wyprzedzającym sygnałem dla trendów w realnej gospodarce. Pora najwyższa zacząć traktować prognozy z bolesnych scenariuszy ostrzegawczych jako te bazowe.