Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rośnie ryzyko dla kupujących auta.
- Skąd importerzy sprowadzają pojazdy i jak import z Chin może zmienić rynek.
- Jaka jest skala ukrywania uszkodzeń i które marki są obarczone największym ryzykiem.
- Jak zmienia się importu aut i co dlaczego maleje popularność diesli.
Na polskim rynku samochodów używanych spada popyt, ale jednocześnie rośnie ryzyko dla kupujących. Aż trzy czwarte potencjalnych nabywców, którzy w marcu i kwietniu 2026 r. przed kupnem używanego samochodu sprawdzali jego historię w bazie firmy Carfax zajmującej się komercyjnym udostępnianiem historii pojazdów, znalazło informacje o szkodach, o których wcześniej nie informował sprzedający. Dotyczy to zwłaszcza samochodów sprowadzonych kiedyś z zagranicy, które stanowiły 72 proc. z 3,5 mln aut, jakie zmieniły w Polsce właściciela w 2025 r.
Czytaj więcej:
Używane samochody elektryczne tracą na wartości znacznie szybciej niż auta spalinowe, a ich sprzedaż staje się coraz trudniejsza. Rynek wtórny może...
Pro
Jak podaje Instytut Samar, w kwietniu 2026 r. sprowadzono do Polski niespełna 79,9 tys. używanych samochodów osobowych i lekkich dostawczych, o prawie 9 proc. mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej. To siódmy miesiąc spadku i najniższy wynik od trzech lat. – Pomijając wrzesień 2025 r., kiedy notowany był minimalny wzrost na poziomie 0,2 proc., wynikający głównie z większej liczby dni roboczych i wzrostu importu aut dostawczych, spadek importu trwa nieprzerwanie od czerwca 2025 r. Można zatem mówić o wyraźnym trendzie spadkowym – komentuje Samar.
Import używanych samochodów do Polski wyraźnie hamuje
Także dane skumulowane, za okres od stycznia do kwietnia 2026 r. pokazują wyraźne zmniejszenie importu – o 9,1 proc. Sprowadzono w tym czasie 297,9 tys. samochodów, przy czym na 20 najważniejszych jego kierunków, spadki odnotowano na 18. Największy dotyczył samochodów sprowadzanych ze Szwecji (o prawie 37 proc.) oraz Litwy (nieco ponad 34 proc.). Liczba wwożonych do Polski pojazdów zwiększyła się nieznacznie w imporcie ze Stanów Zjednoczonych (o 1,3 proc.) oraz minimalnie – z Hiszpanii (o 0,4 proc.).
Czytaj więcej
Nie widać końca kłopotów ubezpieczycieli w dziale polis komunikacyjnych. Ich ceny idą w górę, ale koszty naprawy aut wciąż rosną szybciej. Uderza t...
To rynkowe ochłodzenie przełożyło się na wydłużony czas rotacji aut i zamrożenie kapitału np. w komisach. – W warunkach niskiego popytu presja na maksymalizację marży z każdego sprzedanego egzemplarza rośnie. Ukrywanie wad staje się dla wielu sprzedawców zimnokalkulowaną strategią na utrzymanie rentowności – twierdzi Robert Lewandowski, menedżer rozwoju biznesu w Carfax Polska.
Prywatni importerzy szukają także nowych źródeł. Liczba używanych samochodów sprowadzanych w tym roku z Chin poszybowała w kosmos – o 1410 proc., ale to na razie tylko 287 sztuk w okresie styczeń – kwiecień 2026 r. Eksperci oceniają, że popularność tego egzotycznego, jak na prywatny import aut, rynku będzie szybko rosła. Według Samaru jest możliwe, że niebawem kierunek chiński wyprzedzi pod tym względem Słowację.
Czytaj więcej
Problemem polskiego rynku wtórnego jest niewielka liczba używanych samochodów młodych wiekiem. W prywatnym imporcie stanowią mniej niż jedną dziesi...
– Choć Europa nadal pozostaje głównym obszarem dostaw, jej dominacja nie jest tak jednoznaczna jak jeszcze kilka lat temu. Malejąca podaż używanych samochodów w krajach zachodnich powoduje, że importerzy coraz częściej sięgają po rynki alternatywne, które wcześniej miały zupełnie marginalne znaczenie – mówi Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu Aures Holdings, operatora sieci komisów AAA Auto. Eksperci Aures Holdings uważają, że używane samochody z Chin mogą w przyszłości wpłynąć na strukturę całego rynku pojazdów używanych w Polsce.
Ukrywanie szkód i cofanie liczników to wciąż ogromny problem
O ile import z Chin może prowadzić do większej różnorodności ofert, to jednocześnie zwiększa ryzyko co do jakości i standaryzacji sprowadzanych aut. Może też jeszcze bardziej osłabić małą transparentność polskiego rynku wtórnego. Jak podaje Car Vertical, rynek w Polsce jest europejskim liderem w ukrywaniu uszkodzeń. W 2025 r., wśród aut sprawdzanych w Carfaksie, aż 63 proc. miało w swojej historii odnotowane uszkodzenia. Z kolei w 84 proc. raporty wskazywały na różne ryzyka, jak nietypowe wskazania licznika czy niespójność w historii importu.
Ryzykowne pod tym względem okazują się zwłaszcza samochody segmentu premium. W przypadku marek takich jak Audi czy BMW odsetek pojazdów obciążonych ryzykiem przekracza odpowiednio 90 i 80 proc. Według autoDNA, w ub.r. szkody występowały najczęściej w BMW serii 5, gdzie dotyczyły 76,2 proc. wszystkich wygenerowanych raportów.
Czytaj więcej
Topnieje udział elektrycznych samochodów w firmowych flotach w Polsce. Powodem wysokie ceny aut i problemy z dostępem do infrastruktury ładowania
Także fałszowane przez sprzedających przebiegi pozostają nierozwiązanym problemem, pomimo działań prawnych mających wyeliminować to zjawisko. Według analiz Carly, przeciętne cofnięcie licznika to 70 tys. km, a strata kupującego auto z zaniżonym przebiegiem może sięgać nawet 30 tys. zł.
Z raportów autoDNA wynika, że średni deklarowany przebieg samochodu osobowego w Polsce wynosi 207,7 tys. km. Największe przebiegi mają samochody w województwach Polski Wschodniej – w lubelskim to 235,1 tys. km, następnie w warmińsko-mazurskim – 229,2 tys. oraz świętokrzyskim – 223,1 tys. km. Najmniej przejechanych kilometrów deklarują sprzedający w województwie śląskim – 187,7 tys. km, małopolskim – 196,4 tys. km oraz wielkopolskim – 199 tys. km. Ta rozbieżność ma wynikać z dużej liczby zarejestrowanych samochodów przy ich eksploatacji na krótszych dystansach lub rzadziej, gdyż w większych miastach często praktycznym wyborem na co dzień okazuje się transport publiczny.
Import aut z Chin może zmienić polski rynek samochodów używanych
Największy udział w prywatnym imporcie samochodów osobowych do Polski mają auta z silnikiem benzynowym, których od stycznia do kwietnia 2026 r. sprowadzono 160,6 tys. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), ich udział w tegorocznym imporcie wyniósł 55,8 proc., choć w porównaniu do pierwszych czterech miesięcy sprzed roku zmalał o 6,7 proc. Jeszcze większy spadek, bo 17,6 proc., odnotował import diesli, gdzie 112,4 tys. sprowadzonych aut stanowi nieco ponad jedną trzecią dotychczasowego tegorocznego importu. Udział tych samochodów w całym imporcie stopniał o 3,5 pkt. proc., przy czym spadek będzie szybko postępował. Przyczynią się do tego m.in. strefy czystego transportu, które najszybciej eliminują ze swojego obszaru właśnie stare diesle.
Statystyczny używany samochód, jaki w 2025 r. był w Polsce przedmiotem transakcji, miał 15 lat i przeszedł przez ręce 3,6 właściciela.