Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegają zarzuty szpiegostwa wobec byłego posła i dlaczego ich podstawa prawna jest kwestionowana.
- Dlaczego zbliżający się wyrok, nawet nieprawomocny, może stać się kluczowym orężem w walce politycznej.
- Jakie są dalsze polityczne plany Mateusza Piskorskiego i kto otwarcie wspiera jego powrót do Sejmu.
- Dlaczego finał tego ośmioletniego procesu jest postrzegany jako test dla polskiego państwa prawa.
18 maja miała miejsce rocznica ważna z punktu widzenia środowisk sympatyzujących z Rosją. Tego dnia minęło równo dziesięć lat od aresztowania Mateusza Piskorskiego, byłego posła Samoobrony. Został zatrzymany w 2016 r. przez ABW w drodze do Moskwy, gdzie jechał świętować swoje urodziny, po czym przedstawiono mu zarzuty szpiegostwa na rzecz rosyjskiego oraz chińskiego wywiadu cywilnego. Proces w tej sprawie trwa już osiem lat, a – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – w najbliższych miesiącach Piskorski może w końcu usłyszeć wyrok.
Gdy spytaliśmy o to Sąd Okręgowy w Warszawie, nie otrzymaliśmy jasnej deklaracji. Rzeczniczka sądu ds. karnych, sędzia Anna Ptaszek, przyznała jednak, że na drugą połowę września zaplanowano „ostatnią czynność dowodową przewidzianą w tej sprawie”.
Czytaj więcej
Aresztowany od wielu miesięcy Mateusz Piskorski, lider partii Zmiana, zaprzecza, jakoby prowadził działalność szpiegowską.
„W sprawie tej zostały rozpoznane wnioski dowodowe obrony. Sąd częściowo je uwzględnił, a częściowo oddalił. Została wyznaczona rozprawa 19 czerwca 2026 r., na którą sąd wezwał świadków zawnioskowanych przez obronę, z wyjątkiem jednego, który aktualnie przebywa za granicą. Sąd uzgodnił z tym świadkiem, że prawdopodobny termin rozprawy z jego udziałem przypadnie na drugą połowę września 2026 r. (przesłuchanie tej osoby musi odbyć się w sali K, przeznaczonej do prowadzenia rozpraw w sprawach objętych klauzulą)” – poinformowała nas sędzia Ptaszek.
Oznacza to, że do końca zmierza wyjątkowo kontrowersyjny proces, który często określany był mianem politycznego. I może mieć wpływ na bieżącą politykę.
Zanim Piskorskiego oskarżono o szpiegostwo, był ważną postacią u boku Andrzeja Leppera
Zanim Piskorski usłyszał zarzuty, był już znaną postacią na polskiej scenie politycznej. Jest doktorem nauk humanistycznych, byłym wykładowcą akademickim. Swoją działalność polityczną rozpoczął jeszcze w latach 90., m.in. współtworząc szczeciński oddział Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”, propagującego nacjonalizm słowiański.
Czytaj więcej
Partia, nawiązująca do dziedzictwa Samoobrony, chwali się poparciem samego Andrzeja Leppera. Tyle że wygenerowanego w AI. Czy jest jakaś granica, k...
W tamtym okresie działacze antyfaszystowscy zarzucali Piskorskiemu flirtowanie z brunatnymi, neofaszystowskimi ruchami, jednak nie przeszkodziło mu to w późniejszym wejściu do polityki głównego nurtu. Jego kariera polityczna rozwinęła się po wstąpieniu w 2002 r. do Samoobrony, której był rzecznikiem prasowym i posłem w latach 2005-2007. Po wypadnięciu Samoobrony z Sejmu próbował wrócić na Wiejską, kandydując z list Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80, a później stanął na czele tworzącej się, ostatecznie niezarejestrowanej, partii Zmiana, otwarcie sympatyzującej z Rosją. – Przeciwstawiamy się tym, którzy twierdzą, że Rosja uderza w imperialistyczne tony i że powinniśmy wejść na drogę konfrontacji z Rosją – mówił w „Financial Times” tuż po założeniu ugrupowania.
Jego podobnych wypowiedzi, ostro prorosyjskich, ale i antyamerykańskich, było dużo więcej. W rodzinnym Szczecinie założył stowarzyszenie Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych, regularnie obserwował wybory w krajach byłego ZSRR, a – jak ujawniliśmy w 2016 r. w „Rzeczpospolitej” – służby specjalne interesowały się nim jeszcze za rządów PO-PSL. Ostatecznie do aresztowania doszło dopiero za czasów PiS, a Piskorski trafił do aresztu.
Aresztowanie Piskorskiego budziło spore kontrowersje. Krytykowała je nawet ONZ
Na czym miała polegać rzekoma współpraca z rosyjskim i chińskim wywiadem? Proces jest utajniony, a z wypowiedzi byłego posła wynika, że ostatecznie jest on oskarżony nie tyle o przekazywanie informacji rosyjskim służbom, ile o wpływanie na polską opinię publiczną. – W akcie oskarżenia jest mowa o moich wypowiedziach, wyjazdach na terytorium obcego państwa, znalazło się w nim np. zdjęcie z mojego prywatnego profilu na Facebooku z Aleksandrem Zacharczenką, nieżyjącym już liderem tzw. separatystów z Doniecka – wylicza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Mateusz Piskorski.
spędził w areszcie były poseł Samoobrony
Problem w tym, że w momencie jego aresztowania art. 130 kodeksu karnego, który mówi o szpiegostwie, penalizował „udzielanie obcemu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej”. Dopiero w 2023 r. dopisano do tego artykułu paragraf, dotyczący prowadzenia dezinformacji.
Czytaj więcej
Były prezes NIK wystąpił w skrajnie prorosyjskim kanale, którego jeden z prowadzących ma poważne zarzuty karne. Przybywa pytań wokół osób, z którym...
– Nie jestem co prawda prawnikiem, a tylko skromnym politologiem, jednak mimo to słyszałem o zasadzie, że prawo nie działa wstecz – mówi nam Piskorski. – Gdyby skazano mnie za czyn, który w momencie popełnienia nie stanowił przestępstwa i mieścił się w ramach korzystania z konstytucyjnych praw wolności wypowiedzi, to oznaczałoby, że Polska nie jest państwem praworządnym – dodaje.
Start Piskorskiego z list Konfederacji Korony Polskiej zapowiedział już Grzegorz Braun
Piskorski nie jest jedynym, który ma wątpliwości co do zasadności postawionych mu zarzutów. W sumie spędził w areszcie trzy lata, w czasie których grupa robocza ONZ ds. arbitralnych zatrzymań zaapelowała do polskich władz o jego zwolnienie, wskazując, że zatrzymanie było niezgodne z przepisami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. W staraniach o wypuszczenie Piskorskiego z aresztu wsparli go też m.in. Kornel Morawiecki, Janusz Korwin-Mikke, Piotr Ikonowicz i Grzegorz Braun.
Dziś Piskorski jest ważną postacią w otoczeniu tego ostatniego polityka, lidera Konfederacji Korony Polskiej. Braun od kilku miesięcy opowiada, kto może znaleźć się na listach jego partii do Sejmu w 2027 r. W grudniu ubiegłego roku na spotkaniu w Szczecinie pojawił się razem z Piskorskim. – Jest moim marzeniem, żeby właśnie tacy kandydaci szerokiego frontu gaśnicowego weszli do Sejmu – mówił Braun i dodawał, że jego celem jest „całkowita reaktywacja polityczna” Piskorskiego, czyli „podjęcie przezeń mandatu, który wcześniej sprawował”.
Będą to najpiękniejsze, najciekawsze, najbardziej obfitujące w indywidualności listy, na których zawsze się znajdą polscy państwowcy
Jak zaznaczał Braun, „nie ma wyroku, który by pana posła pozbawiał praw wyborczych, czynnego i biernego”, więc może kandydować do Sejmu. I rzeczywiście, wyrok, który prawdopodobnie zapadnie w najbliższych miesiącach, będzie nieprawomocny. Sprawa ciągnie się od ośmiu lat nie only z powodu obfitego materiału dowodowego, ale też m.in. zmian w składzie sędziowskim. Trudno się także spodziewać, że wyrok uprawomocni się przed wyborami w 2027 r.
Oznacza to, że nawet po ewentualnym skazaniu Piskorski będzie mógł kandydować do Sejmu. Jego wyrok, nawet nieprawomocny, może mieć jednak duże znaczenie polityczne. Z naszych rozmów z politykami największych partii wynika, że obawiają się niedoszacowania sondażowego Konfederacji Korony Polskiej i będą chcieli atakować ją przed wyborami. Dotyczy to zwłaszcza PiS, które boi się utraty części elektoratu na rzecz Brauna. Zaś po skazaniu Piskorskiego dostanie do ręki mocny oręż.
Czytaj więcej
Koalicja Obywatelska zwiększa przewagę nad Prawem i Sprawiedliwością, ale nie mogłaby liczyć na utrzymanie władzy. Bez partii Grzegorza Brauna nie...
– Piskorski będzie mógł być oficjalnie nazywany przez polityczną konkurencję agentem Putina. Da to dużą przestrzeń do atakowania Brauna i całej Konfederacji Korony Polskiej jako rzekomej partii ruskich szpiegów – prognozuje jeden z polityków związanych z otoczeniem Grzegorza Brauna i Janusza Korwin-Mikkego. Jego zdaniem po ewentualnym skazaniu Mateusz Piskorski tym bardziej będzie starał się zostać posłem, by uzyskać immunitet.
Obecnie Piskorski jest publicystą, związanym m.in. z „Myślą Polską”. W 2022 r. był tłumaczem pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy podczas spotkania z uchodźcami wojennymi z Ukrainy, co wywołało szeroką dyskusję w mediach. Wypowiada się także dla białoruskich i rosyjskich mediów, przełożył również książkę proputinowskiego filozofa Aleksandra Dugina.
Czy za rok zasiądzie w ławach przy Wiejskiej? – Taką propozycję rzeczywiście złożył mi Grzegorz Braun, jednak do wyborów zostało jeszcze półtora roku, a w polityce jest to wieczność – mówi. I dodaje, że wyrok sądu w jego sprawie będzie „pewnego rodzaju testem”. – Testem, czy w Polsce przeważa opinia prawna, czy polityczna. Bo jeśli ta druga, oznaczałoby to, że nikt z nas nie może czuć się bezpiecznie w tym kraju – dodaje.