– Żadna ze stron nie jest zainteresowana wznowieniem wojny. Szanse na porozumienie pokojowe w Islamabadzie są teraz nikłe. Mam jednak nadzieję, że osiągnięte zostanie porozumienie w sprawie kontynuacji zawieszenia broni, a trudne negocjacje zostaną pozostawione ekspertom, na przykład dyplomatom i specjalistom od kwestii nuklearnych – tak tuż przed przedłużeniem przez Trumpa ultimatum mówił „Rzeczpospolitej” Volker Perthes, dyrektor think tanku Niemiecki Instytut do spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa (SWP), znawca spraw irańskich.
Dlaczego Donald Trump przedłużył zawieszenie broni w wojnie USA i Izraela z Iranem
Amerykański prezydent zadecydował we wtorek wieczorem o przedłużeniu zawieszenia broni, które miało trwać do środy, 22 kwietnia. Jak napisał na swoim portalu, uczynił to na prośbę pakistańskich mediatorów: dowódcy armii marszałka polnego Asima Munira i premiera Shehbaza Sharifa. Tłumaczył też, że „rząd Iranu” (takiego określenia, a nie „reżim” użył) jest bardzo podzielony w sprawie rozmów z Amerykanami i trzeba mu dać czas na wypracowanie wspólnego stanowiska.
Czytaj więcej
Wiele wskazuje na to, że negocjacje między USA i Iranem w Islamabadzie lada moment mogłyby się rozpocząć. Irańczycy nawet usłyszeli „dziękuję” od D...
Wcześniej po raz kolejny mieliśmy do czynienia z huśtawką emocji i ciągłymi zmianami decyzji w Białym Domu. Przez kilkanaście godzin Trump przekazywał różnym amerykańskim mediom i ogłaszał na swojej platformie Truth Social niespójne deklaracje. Była mowa o tym, że nie przedłuży ultimatum, jeżeli nie dojdzie zaraz do porozumienia w Islamabadzie. Potem zapewnienia, że Ameryka dostanie „świetną ofertę”, bo Irańczycy nie mają żadnego wyboru, gdyż USA „zlikwidowały ich marynarkę, siły powietrzne i ich liderów”. I na dodatek groźba kolejnych bombardowań – prezydent USA zapewniał, że wojsko amerykańskie „jest gotowe do działania”.
Wiceprezydent J. D. Vance miał 21 kwietnia wylatywać do Islamabadu, na drugą turę bezpośrednich negocjacji z Irańczykami (pierwsza, bez sukcesu, odbyła się tam 11 i 12 kwietnia). Nie wsiadł jednak do samolotu i został w Waszyngtonie, bo nie miałby się z kim spotkać w pakistańskiej stolicy. Irańczycy, wcześniej również wysyłający sprzeczne sygnały, odmówili przyjazdu, bo – jak argumentowali – nie zamierzają negocjować „w cieniu gróźb” czy z amerykańskim „pistoletem na stole rozmów”. Główny negocjator z pierwszego spotkania w Islamabadzie, szef irańskiego parlamentu Mohamed Bagher Ghalibaf postraszył, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni jego kraj przygotował nowe niespodzianki militarne dla Amerykanów.
Czytaj więcej
Ewentualne porozumienie USA i Iranu to szansa dla Ukrainy. Irańska wojna odwróciła uwagę świata od prób zakończenia wojny wywołanej przez Putina. C...
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Jaka jest odpowiedź Irańczyków na przedłużenie zawieszenia broni przez Donalda Trumpa? „Nie ma żadnego znaczenia”. „Jest jednostronne”
To wszystkie deklaracje padły przed ogłoszeniem przez Trumpa przedłużenia ultimatum. Premier Pakistanu dziękując amerykańskiemu prezydentowi, wyraził nadzieję, że obie strony będą przestrzegały przedłużonego zawieszenia broni.
Jaka jest reakcja Irańczyków na tę decyzję Donalda Trumpa? Negatywna, przynajmniej tak wynikało z nocnych komunikatów rządowych mediów i nielicznych wpisów na portalu X ludzi z drugiego szeregu reżimu.
„Trump jednostronnie przedłużył rozejm” – ogłosił IRIB, irański nadawca radiowo-telewizyjny. Związany z Ghalibafem analityk ds. bezpieczeństwa Mahdi Mohamadi dodał, że to trumpowe przedłużenie zawieszenia broni „nie ma żadnego znaczenia, przegrana strona nie może stawiać warunków”.
Amerykańska blokada cieśniny Ormuz trwa. USA uważają, że w ciągu kilku dni stanie się to problemem finansowym dla irańskiego reżimu
Wydaje się, że Irańczykom nie spodobało się przede wszystkim to, iż amerykański prezydent nie odwołał blokady w cieśninie Ormuz dla statków korzystających z irańskich portów. Uważają to za naruszenie dotychczasowego rozejmu. Trump zresztą też oskarża Irańczyków o naruszenia.
Sekretarz skarbu Scott Bessent wyjaśnił, że amerykańska blokada w ciągu kilku dni stanie się bardzo poważnym finansowym problemem dla reżimu. Bo w tym krótkim czasie „magazyny na wyspie Chark się zapełnią, a delikatne irańskie szyby naftowe zostaną zamknięte”.
Irańska wyspa Chark
Różnice zdań we władzach Iranu, o których pisał Trump, mogą zostać przezwyciężone, jeżeli w sprawie negocjacji wypowie się najwyższy przywódca Islamskiej Republiki Modżtaba Chamenei. Dobrze zazwyczaj zorientowany w sprawach Bliskiego Wschodu amerykański portal Axios spekulował, że może się to stać jeszcze 22 kwietnia. Wyraźnego stanowiska oczekują od niego Pakistańczycy i Amerykanie.
Czytaj więcej
Amerykanie i Irańczycy prawdopodobnie zasiądą jeszcze w tym tygodniu do drugiej tury negocjacji w Islamabadzie. Pojawiła się też nadzieja na uspoko...
Niemiecki analityk dla „Rzeczpospolitej” o warunkach, które Iran stawia w swoim 10-punktowym planie pokojowym: Najmniejszy problem to pieniądze
– Jeżeli obie delegacje spotkają się w Islamabadzie, to najlepszym rozwiązaniem będzie podpisanie Memorandum of Understanding, czyli formy porozumienia, które pozwoli na kontynuowanie negocjacji. One zajmą trochę czasu, jeśli chcemy osiągnąć porozumienie pokojowe – mówi „Rzeczpospolitej” dr Volker Perthes.
Iran ma swój 10-punktowy plan długotrwałego pokoju. Trump dwa tygodnie temu mówił nawet, że ma być on roboczą podstawą do negocjacji. Jeden z tych punktów zdecydowanie odrzucają Amerykanie, a w szczególności prezydent Trump – prawo do wzbogacania uranu.
– To najważniejsza i najbardziej kontrowersyjna kwestia. Kluczowe jest przejście od stanowisk czysto politycznych do autentycznych stanowisk negocjacyjnych. Uważam, że Iran może się powstrzymać od wzbogacania uranu przez określoną liczbę lat, nie rezygnując z pewnych praw, ale po prostu z nich w tym czasie nie skorzysta – mówi nam szef Niemieckiego Instytutu do spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa (SWP).
Trump nie godzi się jednak nawet na zawieszenie irańskiego programu nuklearnego na ponad 20 lat, co J. D. Vance proponował Irańczykom podczas pierwszego spotkania w Islamabadzie. Prezydent USA sugeruje, że Iran nigdy nie powinien mieć programu nuklearnego. W negocjacjach, jak podkreśla dr Perthes, zaczyna się od skrajnych stanowisk, a potem sprawdza się, czy uda się znaleźć kompromis.
Irańczycy stawiają też w 10-punktowym planie warunek wycofania wojsk amerykańskich z Bliskiego Wschodu. – To nie jest nawet stanowisko negocjacyjne, to stanowisko polityczne. Obecność wojsk USA wynika z porozumień zawartych z suwerennymi państwami, to nie jest sprawa Iranu. To trochę tak, jakby Rosja stwierdziła, że Ameryka nie może mieć wojsk w Polsce i że jest to jej warunek wstępny do negocjacji – mówi niemiecki analityk.
Czytaj więcej
Jeszcze wiele przeszkód się pojawi. Ale Pakistańczykom udało się ściągnąć wysokiej rangi polityków z USA i Iranu na negocjacje do swojej stolicy, I...
Zdaniem Volkera Perthesa w negocjacjach „zawsze najłatwiej osiągnąć porozumienie” w sprawie pieniędzy. Tak skomentował pytanie o irańskie żądanie wypłacenia przez USA odszkodowań wojennych. Iran mógłby za reparacje uznać odmrożenie swoich wielomiliardowych aktywów, a USA nie używałyby na to określenia „odszkodowania” czy „reparacje”.
Irańscy emigranci polityczni wciąż liczą na obalenie Islamskiej Republiki
Znani irańscy emigranci polityczni nie są zachwyceni perspektywą kolejnych negocjacji i nazywaniem przez Trumpa reżimu w Teheranie „rządem”. I przypominają, że reżim ten krwawo rozprawił się na początku roku z wielkimi protestami. Przestawiający się jako lider powstania narodowego Reza Pahlawi, syn obalonego w 1979 r. ostatniego szacha Iranu, wciąż głosi, że „bohaterski naród irański przygotowuje się do pokonania Islamskiej Republiki” i wyraża nadzieję, że w tej sprawie „świat stanie po naszej stronie”.
– Teraz Iranem zarządza część Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, to nie jest żaden irański rząd. To pozostałości Republiki Islamskiej, tego raka na ciele narodu – mówi „Rzeczpospolitej” Huszang Asadi, pisarz i publicysta irański, więzień polityczny i za szacha, i po rewolucji islamskiej, od lat na emigracji w Paryżu.
Czytaj więcej
O zapomnianej krótkiej odwilży w stosunkach Islamskiej Republiki Iranu i USA. I nie tylko.
Asadi wciąż wierzy, że powstaną nowe władze, demokratyczne i przestrzegające praw człowieka. W jaki sposób? – Dzięki demonstracjom w kraju i za granicą. Jeżeli pozostałości reżimu będą słabły, to ludzie wyjdą masowo na ulice. Mam nadzieję, że Ameryka nam pomoże – dodaje Huszang Asadi.
Emigracyjni celebryci przypominają w ostatnich dniach na platformach społecznościowych o skazanych na śmierć uczestnikach styczniowych protestów. O młodych kobietach takich jak Bita Hemati czy Nilufar Esfahani, na których wyroku jeszcze nie wykonano, czy o 22-letnim Amiralim Mirdżafarim, którego stracono 21 kwietnia o świcie.