Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są aktualne perspektywy i wyzwania związane ze wznowieniem negocjacji między USA a Iranem?
  • Jaką rolę odgrywa Pakistan w mediacjach między USA a Iranem?
  • Cieśnina Ormuz, program atomowy i sankcje - kluczowe kwestie w których nie ma zgody między USA i Iranem.
  • Jakie są stanowiska i istotne interesy Unii Europejskiej w tych negocjacjach?
  • Jak rozmowy między USA a Iranem wpływają na sytuację Izraela i Libanu?
  • Co warunkuje przebieg procesu pokojowego?

Korespondencja z Antalii
Mediatorzy z Pakistanu, premier Shehbaz Sharif i dowódca armii Asim Munir, mają ręce pełne roboty. Szef pakistańskiego rządu co chwilę prowadzi jakieś rozmowy, od czwartku do soboty był w tureckiej Antalii, gdzie odbywało się forum dyplomatyczne (ADF) z udziałem wielu ważnych polityków i dyplomatów nie tylko z regionu. Mały symbol tego zapracowania obserwowałem w piątek po południu w centrum, gdzie odbywa się ADF. Gdy Shehbaz Sharif przechodził z jednego spotkania na drugie, szybko ominął ochronę, by chwycić ciasteczko.

Anas Malik z pakistańskiego kanału Asia One, który towarzyszył premierowi, podkreślał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zaangażowanie w mediacje ze strony zarówno rządu, jak i wpływowej armii odbywa się „w harmonii”. Co kiedyś nie było w tym kraju normą. Marszałek polny Asim Munir spędził w Iranie aż trzy dni, od środy do piątku, w zależności od rozmówcy, a byli nimi wszyscy główni gracze, zmieniał ubrania, raz w mundurze, raz w garniturze i krawacie, raz w garniturze i bez krawata (tak się noszą Irańczycy). Wbrew spekulacjom Asim Munir nie poleciał po odwiedzeniu Teheranu do Waszyngtonu. Może nie jest to już potrzebne?

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy boją się, że zbiednieją przez wojnę na Bliskim Wschodzie

W każdym razie Islamabad, gdzie w zeszły weekend odbyły się pierwsze historyczne negocjacje między USA i Islamską Republiką Iranu na wysokim szczeblu, przygotowuje się do drugiej tury, pustoszeją ulice, pojawiają się tysiące mundurowych. – Jest tam taka atmosfera, jak była tuż przed pierwszą turą - mówił Anas Malik. Z nieoficjalnych wypowiedzi wynika, że Pakistan optymistycznie zakłada, że Amerykanie i Irańczycy spotkają się w poniedziałek.

Ormuz, atom, sankcje. Wraca niepewność

Irańczycy wysłali w piątek wyraźny sygnał gotowości do rozmów, zdecydowali się na usunięcie głównego powodu światowych problemów gospodarczych i gróźb Donalda Trumpa o zniszczeniu cywilizacji irańskiej. Zapowiedzieli odblokowanie cieśniny Ormuz, za którą na Zatoce Perskiej utknęło prawie tysiąc tankowców. Amerykański prezydent odpowiedział na swoim portalu słowami „Dziękuję wam”. Ale jednocześnie sam nie zdjął blokady, którą wobec statków zawijających do irańskich portów prowadzą amerykańskie okręty. To, jak wyjaśnił, ma się stać po podpisaniu porozumienia. Potem sytuacja się skomplikowała. Irańczycy znowu zamknęli cieśninę do czasu, aż Trump zniesie swoją. W sobotę doszło nawet do ostrzału tankowca i dwóch innych statków. Indie podały, że incydent dotyczył dwóch jednostek pod ich banderą.

Czytaj więcej

Ostrzał statków w cieśninie Ormuz. Nowe doniesienia o ataku na jednostki handlowe

Niepewność co do wznowienia negocjacji podgrzał obecny w Antalii wiceszef irańskiej dyplomacji Said Chatibzade. Powiedział agencji AP, że jego kraj nie jest gotowy do spotkania w Islamabadzie, bo Amerykanie stawiają „maksymalistyczne żądania” w kluczowych kwestiach, w tym dotyczących irańskiego programu atomowego. A z drugiej strony USA nie traktują poważnie postulatów Iranu, w tym dotyczących zniesienia „nielegalnych jednostronnych” sankcji. 

W czasie negocjacji w Islamabadzie w zeszły weekend delegacja amerykańska z wiceprezydentem J. D. Vancem na czele miała się domagać wstrzymania przez Iran programu nuklearnego, w tym całkowitej rezygnacji ze wzbogacania uranu, na okres co najmniej 20 lat. Irańczycy, którzy prawo do wzbogacania wpisali do swojego 10-punktowego planu długofalowego pokoju, godzili się na przerwę jedynie na kilka lat. Prezydent Donald Trump ogłosił później, że nawet ta 20-letnia propozycja jego negocjatorów mu się nie podoba, jako zbyt krótka.

Ruch statków w cieśninie Ormuz

Ruch statków w cieśninie Ormuz

Foto: PAP

Interesy Europy, czyli co to jest zwycięstwo w wojnie

Uczestniczący również w forum w Antalii dyplomata z kraju UE mówił mi anonimowo, że panują rozbieżności co do określenia „zwycięstwo” w tej wojnie. Zapewne obie strony ogłosiłyby je po przeprowadzeniu drugiej tury negocjacji w Islamabadzie.

– Ale czy stanowisko amerykańskie będzie mogło być uznane także za zaspokajające interesy Europy? W UE chcemy, żeby Iran na zawsze przerwał program nuklearny, a program rakietowy znacznie ograniczył. Nie można dopuścić, by powtórzyło się piekło, które stworzył sąsiadom, przeprowadzając ataki rakietowe. Europa też powinna być przy stole rozmów, powinna być wysłuchana, bo chodzi nie tylko o interesy Stanów Zjednoczonych. Mamy nadzieję, że mimo braku nas przy stole, ustalenia w Islamabadzie będą miały pozytywny wpływ na sytuację w regionie, istotnym dla Europy – dodał.

Netanjahu pod presją Trumpa

Irańczycy wpisali do swojego planu także warunek zakończenia wszystkich działań zbrojnych w regionie, w tym izraelskich ataków na ich sojuszniczy Hezbollah z Libanu. Liban miało także obejmować ogłoszone 7 kwietnia wstrzymanie ognia między Stanami Zjednoczonymi i Iranem. Tak ogłosili Pakistańczycy.

Czytaj więcej

Trump optymistą ws. Iranu, USA pozwalają kupować ropę z Rosji

Stało się to z opóźnieniem, rozejm wszedł w życie w nocy z czwartku na piątek. 

Trump wymusił to w czwartek na Izraelu, likwidując jedną z przeszkód do negocjacji z Irańczykami (libańskie okienko jest otwarte na 10 dni, nie jest natomiast jasne, czy obowiązuje wcześniejsza data 22 kwietnia, którą amerykański prezydent wyznaczył Irańczykom odkładając wyniszczający atak na ich kraj). Izrael i Liban mają w najbliższym czasie rozpocząć rozmowy pokojowe na najwyższym szczeblu. Najważniejszy izraelski warunek, czyli rozbrojenie Hezbollahu, będzie trudny do zrealizowania, ale to sprawa na później, zapewne po drugiej turze negocjacji w Islamabadzie. Hezbollah ogłosił zresztą, że porozumienie uważa za „bez praktycznego znaczenia”.

Ruiny zniszczonych przez wojsko Izraela domów, Tayr Debba w południowym Libanie

Ruiny zniszczonych przez wojsko Izraela domów, Tayr Debba w południowym Libanie

Foto: REUTERS/Louisa Gouliamaki

Sądzę, że premier Beniamin Netanjahu nie jest zadowolony z rozwoju wydarzeń. Jest w kleszczach. Z jednej strony pragnie kontynuować wojnę, by trzymać Izraelczyków jako zakładników swoich osobistych politycznych interesów związanych z procesami korupcyjnymi, które ma. Z drugiej musi słuchać Trumpa, jest od niego zależny – powiedział „Rzeczpospolitej” w rozmowie telefonicznej Josi Melman, izraelski publicysta od spraw bezpieczeństwa, związany z antyrządowym dziennikiem „Haarec”. On jest zadowolony z izraelsko-libańskiego porozumienia ogłoszonego przez Trumpa. – To pierwszy krok. I związany z wydarzeniami wokół Iranu. Jeżeli USA i Iran będą chciały, to rozejm będzie dłuższy i czasu na rozmowy będzie więcej. A wydaje się, że USA i Iran osiągną porozumienie – dodał.

Melman podkreślił, że Liban i Iran to nie jest pierwszy przypadek presji ze strony Donalda Trumpa, której uległ Beniamin Netanjahu. Tak było już choćby w sprawie porozumienia pokojowego dotyczącego Strefy Gazy.

Czytaj więcej

Liban. Pocisk moździerzowy wybuchł przy polskim konwoju

Rozejm został jednak naruszony. W sobotę Izrael potwierdził, że przeprowadził ostrzały w południowym Libanie. Ale zapewniał, że odpowiadał w ten sposób na ataki Hezbollahu, co jest zgodne z porozumieniem ogłoszonym przez USA. W południowym Libanie zginął jednak francuski żołnierz z sił pokojowych ONZ. Prezydent Emmanuel Macron napisał na portalu X, że „wszystko wskazuje na to, że za ten atak odpowiada Hezbollah”.