Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na międzynarodowe zaangażowanie w konflikt na Ukrainie?
- W jaki sposób rywalizacja o globalną uwagę modyfikuje wsparcie dla Ukrainy?
- Jakie znaczenie ma potencjalne porozumienie USA i Iranu dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO?
- Jakie stanowiska wobec tej dynamiki prezentują kluczowi międzynarodowi aktorzy, w tym Turcja?
- Jakie finansowe i strategiczne zyski dla Rosji niesie ze sobą odwrócenie uwagi świata?
- Jakie inicjatywy dyplomatyczne proponuje Ukraina w obliczu globalnych wyzwań i zmieniającej się dynamiki?
Korespondencja z Antalii
– Po uzyskaniu porozumienia o rozejmie czy pokoju między Ameryką i Iranem społeczność międzynarodowa musi się natychmiast ponownie skupić na kończeniu wojny na Ukrainie. Ta wojna przyniosła już zbyt wiele zniszczeń – powiedział na forum dyplomatycznym w Antalii (ADF) jego gospodarz, szef MSZ Turcji Hakan Fidan.
Trwające od piątku do niedzieli Forum ściągnęło do tureckiego miasta nad Morzem Śródziemnym dziesiątki VIP-ów. Przybyli przywódcy i ministrowie spraw zagranicznych czołowych krajów arabskich i innych muzułmańskich, zaangażowanych mniej lub bardziej w próby zakończenia wojny, którą USA wraz z Izraelem rozpoczęły 28 lutego z Iranem. Pytanie, kiedy w pakistańskiej stolicy, Islamabadzie, dojdzie do kolejnej tury amerykańsko-irańskich negocjacji na szczycie, wydawało się najważniejsze. Wiele spotkań z czołowymi graczami regionalnymi odbył tu przez kilka dni premier Pakistanu Shebhaz Sharif.
Czytaj więcej
Wiele wskazuje na to, że negocjacje między USA i Iranem w Islamabadzie lada moment mogłyby się rozpocząć. Irańczycy nawet usłyszeli „dziękuję” od D...
Ale temat Ukrainy też był obecny. Na ADF wystąpili – w jednodniowym odstępie – szefowie MSZ Ukrainy Andrij Sybiha i Rosji Siergiej Ławrow (wciąż opowiada o „nazistowskim reżimie” w Kijowie).
O wojnie najeźdźczej Rosji przypominali m.in. ministrowie spraw zagranicznych kilku krajów unijnych (Wielkiej Brytanii, Rumunii, Litwy, Łotwy, Austrii) czy prezydent Mołdawii. Oraz Turcy.
Szef litewskiego MSZ: Decydenci mają ograniczone godziny pracy. Teraz poświęcamy więcej czasu Bliskiemu Wschodowi, a mniej Ukrainie
Jak by to strasznie nie brzmiało, wielkie wojny rywalizują o uwagę świata.
– Niestabilność na Bliskim Wschodzie i trwające tam wojny negatywnie wpływają na wysiłki, które mają na celu powstrzymanie wojny na Ukrainie. Po pierwsze, kierują uwagę polityczną na Bliski Wschód, na Iran. Wszyscy decydenci mają ograniczone godziny pracy. Teraz poświęcamy więcej czasu Bliskiemu Wschodowi, a mniej Ukrainie. Druga sprawa to uwaga Stanów Zjednoczonych i ich polityczne zaangażowanie w jeden temat, a potem w inny. Chcemy, żeby były jak najbardziej zaangażowane w wywieranie presji na Rosję i powstrzymanie wojny z Ukrainą. Im szybciej skończą z Iranem, tym lepiej dla Ukrainy. To fundamentalna kwestia w zakresie bezpieczeństwa, jak zaprojektować długotrwały pokój – mówił „Rzeczpospolitej” minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys. Podkreślał, że szybkie porozumienie USA – Iran byłoby korzystne dla naszego regionu, dla flanki wschodniej NATO.
Czytaj więcej
Mimo że armia Kremla utknęła w wojnie w Ukrainie, Moskwa zwiększa możliwości wykonywania wojskowych uderzeń na sąsiednie państwa. Ale podbój teryto...
Przypomniał, że Rosja dzięki wywołanemu przez tę drugą wojnę kryzysowi naftowemu wzmocniła się finansowo. A z drugiej strony zobaczyliśmy, jak wielkie jest zapotrzebowanie na broń wszędzie na świecie. Ameryka zużywa swoją, arabskie kraje Zatoki Perskiej łakną systemów obronnych. – A to oznacza, że mamy ograniczone zasoby na zaopatrzenie i wsparcie Ukrainy – dodał.
Czy jeżeli dojdzie do porozumienia w Islamabadzie, USA bardziej skupią się na Ukrainie i interesach naszego regionu? Szef litewskiej dyplomacji uważa, że nadejdzie taki moment. – Rozumiemy, że Amerykanie są coraz bardziej skupieni na polityce wewnętrznej. Musimy więc wykorzystać ten czas bardzo mądrze. Nie chodzi tylko o ich wysiłki dyplomatyczne, ale również o wywieranie presji na Rosję. W naszym interesie jest, żeby Rosja była słabsza, bo jak się czuje silna, to jest bardziej agresywna – mówił.
Lider Tatarów krymskich: Sympatii do irańskiego reżimu nie mamy, ale im dłużej trwa tamta wojna, tym dłużej cierpimy i my
O odciąganiu przez wojnę irańską uwagi od Ukrainy mówił też Mustafa Dżemilew, długoletni lider Tatarów krymskich, niegdyś radziecki dysydent, teraz deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy. – Iran praktycznie uczestniczy w wojnie przeciwko nam, zbroi Rosję w drony. Sympatii do irańskiego reżimu ze zrozumiałych względów nie mamy, ale im dłużej trwa tamta wojna, tym dłużej cierpimy i my – powiedział „Rzeczpospolitej” Dżemilew, który cieszy się tu dużym szacunkiem. Usadzano go w pierwszym rzędzie, tuż naprzeciwko stołu, przy którym siedział szef tureckiej dyplomacji.
W oficjalnym programie przedstawiony jest jako Mustafa Abdulcemil Kirimoglu. Szacuje się, że w Turcji może być nawet kilka milionów mieszkańców pochodzenia krymskotatarskiego.
Czytaj więcej
Kiedyś ukraińscy działacze ruchu dysydenckiego przykładali rękę do rozpadu Związku Sowieckiego. Dziś wierzą w to, że podobnie przegra putinowska Ro...
Dżemilew nie kryje się z krytyką Donalda Trumpa, nie może mu wybaczyć, że w zeszłym roku mówił, że Krym pozostanie rosyjski. – Tatarzy krymscy wcześniej zawsze orientowali się na Amerykę jako nadzieję demokracji. Teraz już nie – powiedział, dodając, że mimo zaproszeń z Kongresu nie pojawi się w Waszyngtonie dopóty, dopóki prezydent USA będzie wygadywał prorosyjskie głupoty.
Poinformował o tym także delegację Komitetu Helsińskiego amerykańskiego Kongresu (z obu partii – Demokratycznej i Republikańskiej), która niedawno pojawiła się w Kijowie i dopytywała, jak można pomóc Tatarom krymskim. – Odpowiedziałem, że w niczym nie mogą pomóc, póki Rosja nie będzie pokonana, a okupacja półwyspu trwa. Chyba że załatwią dostawy Tomahawków [amerykańskich pocisków manewrujących dalekiego zasięgu]. Okupacyjny reżim jest już na półwyspie gorszy niż w czasach sowieckich – opowiadał mi 82-letni Dżemilew. Wciąż wierzy, że Tatarzy tacy jak on wrócą na Krym, i że jest to perspektywa krótsza niż parę dekad. – To zależy od tego, jak długo przetrwa przestępczy reżim Putina – dodał.
Andrij Sybiha, szef MSZ Ukrainy: Jesteśmy gotowi na spotkanie liderów Turcji, Ukrainy, Rosji, USA
Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha mówił w Antalii, że Moskwie zależy, by wojny na Bliskim Wschodzie się przeciągały. Ostrożnie wypowiadał się o Ameryce, „realistycznie” podkreślał, że bez niej poważnego porozumienia pokojowego między Ukrainą a Rosją nie będzie.
Przede wszystkim wykorzystał swój pobyt do przedstawiania ukraińskich racji licznym przedstawicielom Globalnego Południa: z Azji, Ameryki Łacińskiej i – najbardziej – Afryki. Doszło tu do pierwszego spotkania szefa ukraińskiej dyplomacji z odpowiednikiem z afrykańskiej Botswany Phenyo Butale. Sybiha mówił botswańskiemu ministrowi o „skali rosyjskiej rekrutacji obywateli z państw afrykańskich na wojnę przeciw Ukrainie” i o konieczności powstrzymania tej formy wzmacniania kremlowskiej armii.
Czytaj więcej
Według raportu kenijskich służb wywiadowczych, przedstawionego parlamentarzystom w tym tygodniu, ponad tysiąc Kenijczyków zostało zwerbowanych do w...
Wciąż wychwalał też gospodarzy, przypomniał zasługi Turcji w umożliwieniu morskiego transportu ukraińskiego zboża. Podkreślał ich „unikalne” doświadczenie dyplomatyczne. – Tureccy partnerzy odgrywają od kilku lat główną rolę w procesie pokojowym – mówił, co początkowo wydawało się przesadne.
Ale zaraz zasugerował, że możliwe jest spotkanie w Turcji na najwyższym szczeblu, z udziałem Wołodymyra Zełenskiego, Władimira Putina, Recepa Erdogana i „być może” Donalda Trumpa. – My jesteśmy gotowi na takie spotkanie przywódców w Turcji, po to by zbliżyć się do pokoju – powiedział Andrij Sybiha.