Szczyt G7. Miliardy dla Ukrainy, ale "globalne południe" nadal ratuje Rosję (WIDEO)

Zebranym w Apulii przywódcom najbogatszych krajów świata nie udało się przekonać Brazylii i Indii do zerwania relacji z Moskwą i wsparcia Ukrainy.

Publikacja: 13.06.2024 15:55

Zebranym w Apulii przywódcom najbogatszych krajów świata nie udało się przekonać Brazylii i Indii do

Zebranym w Apulii przywódcom najbogatszych krajów świata nie udało się przekonać Brazylii i Indii do zerwania relacji z Moskwą

Foto: REUTERS/Guglielmo Mangiapane

Większość prezydentów i premierów siedmiu największych zachodnich potęg gospodarczych globu, którzy pojawili się w ten czwartek nad Morzem Adriatyckim, musi się liczyć z możliwością bliskiego końca kariery politycznej. Joe Bidena czekają w listopadzie wybory, w których duże szanse na zwycięstwo ma Donald Trump. Tylko cud mógłby uratować torysów i Rishi'ego Sunaka przed spektakularną porażką 4 lipca. Emmanuel Macron zdecydował się na ryzykowny manewr rozwiązania Zgromadzenia Narodowego, aby powstrzymać marsz Marine Le Pen po władzę. A SPD, partia kanclerza Olafa Scholza, w minioną niedzielę otrzymała ledwie 14 proc. w wyborach europejskich.

Kraje G7 i ich potencjał

Kraje G7 i ich potencjał

PAP

Ukraińcy otrzymają 50 mld dolarów pomocy. To ich uratuje, nawet jeśli Trump wróci do Białego Domu

Być może to właśnie świadomość, że czas nie gra na ich korzyść, pchnęła przywódców G7 do przełomowego porozumienia dla Ukrainy. Kijów powinien do końca roku otrzymać 50 mld dol. pożyczki gwarantowanej dochodami z zamrożonych na Zachodzie aktywów Rosji. Wsparcie ma zapewnić Ukraińcom środki na prowadzenie wojny nawet, gdyby nastąpiła zmiana prezydenta w Białym Domu. 

Czytaj więcej

"Mamy porozumienie". Przywódcy G-7 zgodzili się na wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów

Jednak jeszcze ważniejszy cel szczytu – przekonanie krajów globalnego Południa do przyjścia z pomocą Ukrainie – poniósł spektakularną porażkę. Zależało na tym w szczególności premier Włoch Giorgii Meloni, która wobec kłopotów Macrona i Scholza wyrasta na kluczową liderkę w Unii. Do Apulii zostali więc zaproszeni przywódcy 14 krajów, które nie wchodzą w skład G7. Pojawi się prezydent Argentyny Javier Milei, Tunezji Kais Saied czy Kenii William Ruto. Swoją obecność zapowiedział nawet papież Franciszek. 

Najważniejsza jest jednak obecność przywódców dwóch gigantów: premiera Indii Narendry Modi'ego oraz prezydenta Brazylii Luiza Inacio Luli da Silvy. Mowa o dwóch wielkich demokracjach, nawet jeśli funkcjonujących nie bez poważnych wad. A jednak zarówno New Delhi, jak i Brasilia wolą balansować między Zachodem a Rosją, o ile nie wspierać jawnie autorytarnego rosyjskiego reżimu, a nie bronić prawa Ukrainy do wolności.

Modi pojawi się w Apulii, z góry jednak zapowiedział, że nie weźmie udziału w zaplanowanym zaraz potem w szwajcarskiej Lucernie szczycie pokojowym. Nie ma też mowy, aby Indie przyłączyły się do sankcji nałożonych na Rosję przez USA i Unię. W 2023 roku import przez New Delhi rosyjskiej ropy zwiększył się w stosunku do poprzedniego roku 13-krotnie, osiągając kwotę 37 mld USD. W ten sposób Hindusi stali się największym odbiorcą pochodzącego z Rosji surowca. Jest on transportowany tankowcami, często nieoznakowanymi. Zdaniem ekspertów to właśnie import przez Indie rosyjskiej ropy jest najważniejszym powodem, dla którego mimo sankcji i kosztów wojny rosyjski budżet pozostał stabilny. Eksport przez Rosję gazu do Chin napotyka bowiem znacznie więcej trudności, w szczególności z powodu kosztów budowy sieci rurociągów. 

Ale Modi, który nigdy nie potępił rosyjskiej inwazji na Ukrainę, chce też utrzymać dobre relacje z Putinem z powodów politycznych. Rosja jest głównym dostawcą broni dla Indii i ważnym sojusznikiem tego kraju wobec zagrożenia ze strony Chin.

Lula zaprosił Putina na szczyt G20 do Rio. Zasygnalizował, że rosyjski tyran nie zostanie aresztowany

Niewiele więcej uda się też ugrać Meloni w relacji z Lulą. Brazylijski prezydent jeszcze w poniedziałek po raz kolejny rozmawiał przez telefon z Putinem. Zapowiedział, że weźmie udział w szczycie przywódców państw grupy BRICS w Kazaniu w październiku oraz zaprosił rosyjskiego tyrana na szczyt przywódców państw G20 w Rio de Janeiro miesiąc wcześniej. Co prawda Brazylia jest stroną Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, jednak brazylijskie władze sygnalizują, że nie aresztują ściganego listem gończym Rosjanina. Uznają, że przywódcy krajów, które jak Rosja nie są stroną Trybunału, powinni być chronieni immunitetem. Jednocześnie Lula jest głęboko skonfliktowany z Wołodymirem Zełeńskim. Mimo że ukraiński przywódca pojawił się w Apulii, trudno więc spodziewać się otwartych rozmów między oboma politykami. 

Czytaj więcej

Los Ukrainy w rękach Niemiec. Olaf Scholz może być kluczowym sojusznikiem, jeśli wróci Donald Trump

23 maja Brazylia i Chiny przedstawiły wspólny plan pokojowy dla Ukrainy. Nie przewiduje on wycofania się rosyjskich wojsk z okupowanych terytoriów. Mówi jedynie o powstrzymaniu się przez walczące strony od użycia broni masowego rażenia, w szczególności atomowych, chemicznych i biologicznych. Zawiera też apel o powstrzymanie się Rosji i Ukrainy przed poszerzeniem obszaru walk oraz „ograniczenia intensywności walk”.

Do Włoch został też zaproszony książę Mohammed bin Salman, faktyczny władca Arabii Saudyjskiej. Z zaproszenia jednak nie skorzystał. Rijad, który zachowuje coraz większy dystans wobec Waszyngtonu, nie chce psuć relacji z Moskwą i Pekinem. Bin Salman jest w środku wdrażania wielkiego programu modernizacji królestwa, który polega na dochodach z eksportu ropy. Jej ceny na światowych rynkach nie da się zaś utrzymać bez współpracy z Rosją – jej czołowym producentem. Ale także z Chinami – jej największym importerem.   

Większość prezydentów i premierów siedmiu największych zachodnich potęg gospodarczych globu, którzy pojawili się w ten czwartek nad Morzem Adriatyckim, musi się liczyć z możliwością bliskiego końca kariery politycznej. Joe Bidena czekają w listopadzie wybory, w których duże szanse na zwycięstwo ma Donald Trump. Tylko cud mógłby uratować torysów i Rishi'ego Sunaka przed spektakularną porażką 4 lipca. Emmanuel Macron zdecydował się na ryzykowny manewr rozwiązania Zgromadzenia Narodowego, aby powstrzymać marsz Marine Le Pen po władzę. A SPD, partia kanclerza Olafa Scholza, w minioną niedzielę otrzymała ledwie 14 proc. w wyborach europejskich.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Polski apel do państw UE. W tle współpraca z USA przeciwko dezinformacji Kremla
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Dyplomacja
Król Karol III napisał list do Donalda Trumpa. Treści nie ujawniono
Dyplomacja
Joe Biden nazwał Wołodymyra Zełenskiego "Putinem". Jest reakcja Kremla
Dyplomacja
Korea Południowa oburzona, że Japonia uważa jej kawałek za swój
Dyplomacja
Finlandia będzie odsyłać uchodźców do Rosji? Przyjmie ustawę niezgodną z konstytucją