Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (PACE) nie potwierdziło pełnomocnictw azerskiej delegacji, co pozbawia kraj prawa głosu co najmniej na rok. Parlamentarzyści odkryli, że 23 lata od wstąpienia do Rady Azerbejdżan nie wykonuje zobowiązań, które wziął na siebie.
Przede wszystkim rzecz dotyczyła łamania praw człowieka, braku równowagi władz (przewagi wykonawczej) i podporządkowania sądownictwa władzom. W ciągu ubiegłego roku Azerbejdżan co najmniej trzykrotnie odmówił delegacji Zgromadzenia spotkań z osobami, które Rada uważa za więźniów politycznych. Według ocen raportu przygotowanego dla Zgromadzenia w Azerbejdżanie jest obecnie 254 więźniów politycznych.
Wybory w Azerbejdżanie. Co rozwścieczyło parlamentarzystów z PACE
Ale parlamentarzystów najbardziej wyprowadziło z równowagi zachowanie Baku w sprawie azerbejdżańskich przedterminowych wyborów prezydenckich. Wygra je oczywiście urzędujący prezydent Ilham Alijew, ale zgodnie z obowiązującymi zasadami obserwatorzy PACE powinni być obecni przy głosowaniu w państwach członkowskich. Tymczasem władze Azerbejdżanu nie zaprosiły ich. – Delegacja Azerbejdżanu może wznowić działalność w Zgromadzeniu, jeżeli spełnione zostaną warunki określone w regulaminie – stwierdzili deputowani.
Czytaj więcej
Premier Gruzji Irakli Garibaszwili oświadczył podczas telewizyjnego przemówienia, że składa rezygnację ze stanowiska przed wyborami parlamentarnymi...
Ale nim zdążyli odrzucić pełnomocnictwa azerskiej delegacji, ta opuściła siedzibę PACE, zarzucając jej „rasizm, azerbejdżanofobię i islamofobię”. Delegatów Baku – jak i najwyższe władze Azerbejdżanu – najbardziej rozsierdziły nie zarzuty łamania praw człowieka, lecz oskarżenie o naruszanie ich w trakcie konfliktu o Górski Karabach. Wojna doprowadziła do ucieczki stamtąd ok. 100 tys. ormiańskich mieszkańców.
Podobnie było z rosyjską delegacją. Najpierw w 2014 roku nie potwierdzono jej pełnomocnictwa, ale przywrócono je w 2019 r. Jednak po inwazji na Ukrainę Rosja została wyrzucona z Rady Europy, jednocześnie Moskwa ogłosiła, że sama opuszcza organizację.
Decyzje Zgromadzenia nie oznaczają jednak stopniowego usuwania dyktatur z Rady. Nie wydaje się bowiem, by historia z Moskwą dokładnie powtórzyła się z Baku. – Usunięcie Azerbejdżanu znacznie osłabiłoby status Rady i jej pozycję na Kaukazie, dlatego zbyt mocno nie będą cisnąć na Baku. (…) Z drugiej strony sam Azerbejdżan raczej jej nie opuści – sądzi rosyjski ekspert Nikołaj Topornin.
Dla Baku zwycięstwa w dwóch ostatnich wojnach o Karabach i odzyskanie suwerenności nad nim nie podlegają dyskusji. Tym bardziej, że są podstawą przedwyborczej kampanii Alijewa. Próby wskazywania na łamanie w ten sposób absolutnie podstawowych praw traktowane są jak ingerencja w wewnętrzne sprawy.
– Ostra reakcja Baku na decyzję PACE świadczy o znaczącej zmianie jego oporu wobec międzynarodowych nacisków po wojnie o Karabach: od skalkulowanego balansowania do znacznie bardziej pewnej postawy, która już objawiła się w sprzeczkach z USA i Francją – sądzi azerski ekspert Mohammad Mammadow.
„Sprzeczka” z Francją o łamanie praw człowieka w Karabachu i groźby wobec Armenii doprowadziły do wzajemnego usuwania dyplomatów i aresztowania w Azerbejdżanie obywatela Francji pod zarzutem szpiegostwa.
– Pytanie, czy ta zmiana w stosunkach (z Zachodem) jest wystarczająco głęboka, by doprowadzić do radykalnych zmian, czy może tylko tymczasowa. (…) W średniej perspektywie wydaje się, że druga opcja jest bardziej prawdopodobna – sądzi Mammadow. Zachód bowiem potrzebuje Azerbejdżanu jako sojusznika w konflikcie z Rosją oraz jako „naturalnego partnera w regionalnej geopolityce surowców naturalnych”.