– Podczas szczytu jednym z ważnych tematów będzie zapewnienie zawieszenia broni jako kontynuacji porozumienia zbożowego wynegocjowanego przez ONZ i Turcję – poinformowała telewizja CNN Turk.

Do Lwowa przyjechał bowiem turecki prezydent Recep Erdogan oraz sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Obaj byli pośrednikami w zawarciu z Rosją pod koniec lipca porozumienia o odblokowaniu ukraińskich portów i wznowienia eksportu z nich ukraińskich zbóż.

Mgliste sugestie

Tureckie media sądzą, że Erodgan będzie chciał wykorzystać „zbożowy” sukces i wysondować możliwość rozpoczęcia rozmów rosyjsko-ukraińskich o zakończeniu wojny. Zdaniem dziennikarzy, którzy towarzyszyli tureckiemu przywódcy, podczas spotkania Erdogana z Władimirem Putinem 5 sierpnia w Soczi Rosjanin miał „sugerować, że mógłby spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim”.

Według tureckich ekspertów oznacza to zmiękczenie dotychczasowej ostrej postawy Kremla. Poprzednio bowiem jego przedstawiciele – głównie minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow – domagali się, by najpierw delegacje obu krajów wypracowały jakieś porozumienie, a dopiero potem spotkali się przywódcy.

Czytaj więcej

Pierwsza od początku wojny wizyta Erdogana na Ukrainie. Turcja pomoże w odbudowie kraju

Jednak ostatnie spotkanie obu delegacji odbyło się w marcu, w Stambule. A po wykryciu masowych rosyjskich zbrodni wojennych w okolicach Kijowa Ukraińcom odechciało się negocjacji. Późniejsze zaś czterokrotne wezwania Zełenskiego do Putina, by to oni siedli do rozmów, zawisły w próżni.

„Teraz, by powstrzymać wojnę, rosyjska strona oświadczyła: przywódcy mogą omówić i określić »kartę drogową«. Potem delegacje mogą zacząć pracę nad wprowadzeniem jej w życie” – przedstawił CNN Turk pozycję rosyjską, jaką miał przywieźć Erdogan do Lwowa.

Przerwa w walce

Ukraińscy politycy i wojskowi już od zeszłego tygodnia coś przeczuwali lub otrzymali jakieś informacje z Ankary. – Moskwa potrzebuje operacyjnej pauzy, za wszelką cenę – tłumaczył wtedy wojskowy analityk Ołeh Żdanow ewentualną rosyjską propozycję zawieszenia broni. Obecnie Turcy sugerują, że do zawarcia takiego porozumienia miałoby służyć spotkanie prezydentów Rosji i Ukrainy.

Zdaniem większości ukraińskich ekspertów rosyjska armia gwałtownie potrzebuje przerwy w działaniach bojowych, by pozbierać się po morderczych walkach i sformować rezerwy. Obecnie nie jest ona w stanie przełamać ukraińskiej obrony. Wywiad ukraiński informuje nawet, że Kreml zebrał swą „ostatnią rezerwę”.

– Rezerwa szczebla strategicznego, tak zwany 3 Korpus Armijny, który nawet nie zakończył formowania, ma około 4 tysięcy pojazdów. Dostał już rozkaz i w najbliższym czasie zacznie posuwać się w kierunku frontu. Symptomatyczne, że Rosjanie rzucają do walki faktycznie ostatnią rezerwę – uważa ekspert Władisław Sielezniow.

Z drugiej strony nie wiadomo, czy i jakie rezerwy ma jeszcze Ukraina. Mimo niepewności, wśród współpracowników Zełenskiego dominuje przekonanie, że nie warto zawierać zawieszeń broni z Kremlem, bo do niczego to nie doprowadzi. Jakakolwiek przerwa w działaniach bojowych zakończy się bowiem i tak kolejną wojną. – Jeśli na polu bitwy Rosja nie przegra kilku znaczących starć, nie będzie poważnie traktowała żadnych rozmów – mówił doradca Zełenskiego Mychajło Podolak.

– Dopóki nie dostaną po głowie, niczego nie zrozumieją – dosadniej ujął to sam prezydent w rozmowie z Wall Street Journal.

Wywiady zachodnich państw zaś podkreślają, że Putin nie zmienił ostatecznych celów swej wojny. Nadal chce pełnego podporządkowania Ukrainy, z możliwymi aneksjami części jej terytorium. A na to Ukraińcy nigdy się nie zgodzą. – Prezydent Erdogan i sekretarz generalny Guterres na pewno próbowali namówić Zełenskiego do zawieszenia broni i oddania południowych terenów (Ukrainy) – mimo to mówił rosyjski ekspert Igor Korotczenko.

Plusy ujemne

Kolejnym tematem lwowskich rozmów była sytuacja wokół Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Tym razem odbywały się one już we trójkę, bowiem do dwóch prezydentów dołączył sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Ten ostatni proponuje demilitaryzację terenu elektrowni, a do niej samej chce się dostać delegacja Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Ale rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych odmawia demilitaryzacji, a armia nie zgadza się, by eksperci Agencji przyjeżdżali tam od ukraińskiej strony. Kreml jest mistrzem takich gier taktycznych na czas, debaty więc o tym, jak tam dojechać, mogą trwać tygodniami.

Eksperci wskazują, że zaostrzając sytuację wokół Zaporskiej Elektrowni Atomowej Kreml chce wywrzeć presję na Zachód, by ten z kolei namówił Zełenskiego do ustępstw. Groźba katastrofy w największej elektrowni atomowej w Europie działa silniej na wyobraźnie europejskich polityków niż Ukraińców żyjących w kraju niszczonym wojną.

Sekretarz generalny ONZ oskarżany przez Rosję o stronniczość nie ma żadnych dźwigni wpływu na Moskwę. W przeciwieństwie do niego Erdoganowi udaje się porozumiewać z Putinem. Rosyjski przywódca doskonale wie, że Turek powoli popada w zależność od niego. Sytuacja gospodarcza Turcji nie jest najlepsza, inflacja sięga 80 proc. Tymczasem Rosja zajęła pierwsze miejsce (przeganiając Chiny) wśród eksporterów na turecki rynek, dzięki dostawom gazu za niewygórowaną cenę. Erdogan docenia to, że Kreml nie chce windować cen i wpędzać go w kłopoty finansowe, nie przyłączył się więc do antyrosyjskich sankcji. Za to tureckie banki dołączyły do rosyjskiej międzybankowej platformy rozliczeń, dzięki czemu poprzez Ankarę można handlować z Rosją omijając sankcje.

Jednocześnie Ankara jest skonfliktowana z Unią Europejską oraz natowskim sojusznikiem – Grecją. Wszystko to sprawia, że Kreml jest jej przychylny.

Jednak tyle, ile Erdogan zyskuje w Rosji, tyle traci na Zachodzie. – Dalsze zacieśnianie stosunków z Rosją stworzy realne ryzyko dla integracji (gospodarczej) Turcji z pozostałym światem – przestrzegł w końcu w „Politico” jeden z wyższych rangą amerykańskich urzędników.