Obydwaj politycy podczas wspólnej konferencji prasowej zapewnili, że są gotowi "współpracować dla Europy", mimo różnic politycznych między obydwoma krajami.

Macron stwierdził, że mimo dobrze znanych Europie sporów, które dzielą Francję i Węgry, oba państwa są przygotowane na "lojalne partnerstwo".

Orban z kolei zapewnił, że "stosunek Węgier do pana Macrona opiera się na szacunku".

„Francja jest ojczyzną encyklopedystów, więc akceptujemy ich definicje: to, co ostatnio słyszeliśmy od pana prezydenta, to to, że jesteśmy przeciwnikami politycznymi, a jednocześnie europejskimi partnerami” - napisał w oświadczeniu Orban, co zostało nazwane przez Reutersa "gałązką oliwną" wobec francuskiego przywódcy.

Czytaj więcej

Po spotkaniu w Warszawie liderzy ugrupowań prawicowych wydali wspólne oświadczenie

Mimo pojednawczego tonu wypowiedzi obydwu polityków, Macron wysłał Orbanowi znaczący sygnał. Swoją podróż do Budapesztu rozpoczął od złożenia wieńca przy grobie zmarłej w 2019 roku Agnes Heller, węgierskiej filozofki, która w wywiadzie dla "Krytyki politycznej" wprost nazywała Orbana tyranem.

"Jest tyranem, bo nie wydarzy się na Węgrzech nic, czego nie chce, za to wszystko, czego pragnie, jest realizowane. To jest władza tyrańska" - mówiła Heller w rozmowie z Janem Smoleńskim ("Krytyka polityczna", 13.08.2018).

Viktor Orban w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przyjmował w Budapeszcie skrajnie prawicowych polityków Marine Le Pen i Erica Zemmoura, rywali Macrona w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Z liderami nacjonalistycznych i eurosceptycznych partii spotkał się też w Warszawie, na szczucie zorganizowanym z inicjatywy Jarosława Kaczyńskiego.