– Drogi przyjacielu, jestem rad – przekonywał Recep Erdogan w rezydencji rosyjskiego prezydenta jej gospodarza Władimira Putina. Jednak tureccy eksperci uważają, że po trzygodzinnych rozmowach turecki lider „nie dostał tego, czego oczekiwał".

Ustępując z Syrii

Najbardziej tajemnicza część rozmów obu prezydentów dotyczyła Syrii. W rejonie Idlibu (na północnym zachodzie) armie obu krajów stoją naprzeciwko siebie oddzielone syryjskimi oddziałami Baszara Asada. Według syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka we wrześniu rosyjskie samoloty ponad 200 razy atakowały cele w tym rejonie kontrolowanym przez tureckich żołnierzy. Zdumiewające, że przy takiej intensywności nalotów żaden z Turków nie padł ich ofiarą.

AFP PHOTO / TURKISH PRESIDENTIAL PRESS SERVICE

Oficjalnie Rosjanie utrzymują, że bombardują „pozycje terrorystów". Przed samą wizytą Erdogana turecki minister obrony Hulusi Akar mówił, że „już kilka miesięcy próbuje wyjaśnić Rosji", iż wśród ofiar nalotów nie ma żadnych terrorystów. Ale bez rezultatu.

Erdogan tak szybko opuszczał rezydencję Boczarow Ruczej, że odmówił zjedzenia obiadu

Tuż przed samym przyjazdem tureckiego prezydenta rosyjskie lotnictwo uderzyło na północne rejony Syrii (okolice Afrinu) także kontrolowane przez Ankarę. Arabska prasa pisała, że w przeciwieństwie do Idlibu „zdarza się to bardzo rzadko" i możliwe, iż było ostrzeżeniem dla Erdogana przed rozmowami. Prztyczka wymierzył tureckiemu liderowi również odpowiednik rosyjskiego sanepidu, który przed jego wizytą znalazł groźne bakterie w tureckich pomidorach i zagroził zakazem ich importu.

Po rozmowach obaj prezydenci nie wyszli do dziennikarzy, a Erdogan tak szybko opuszczał rezydencję Boczarow Ruczej, że odmówił zjedzenia obiadu. Za to po jego wyjeździe specjalistyczne rosyjskie media – związane z wojskiem i powołujące się na informacje od rosyjskich wojskowych w Syrii – zaczęły pisać, że turecka armia opuszcza południową część rejonu Idlibu. „Część Idlibu już opuściły tureckie czołgi i broń pancerna. Ruch oddziałów odbywa się po trasie M4 (główna droga łącząca port w Latakii nad Morzem Śródziemnym ze wschodem kraju – red.). Przy tym armia Turcji cały czas kontroluje trasę" – twierdzi jedno z nich.

Ale oficjalnie nikt tego nie potwierdza.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Zaufany kontrahent

Jeśli Erdogan rzeczywiście postanowił oddać Idlib, to pojawia się pytanie, w zamian za co. Eksperci przed spotkaniem wskazywali, że Turek będzie chciał od Rosji dodatkowe dostawy gazu w obawie przed skutkami obecnego kryzysu w jego dostawach i gwałtownie rosnącymi cenami na ten surowiec. – Teraz, gdy widzimy dość skomplikowane procesy na europejskim rynku gazowym, Turcja czuje się absolutnie pewnie i stabilnie – po rozmowach powiedział Putin Erdoganowi, ale nic nie wiadomo o ewentualnych szczegółach porozumienia (jeśli do niego doszło).

Wszystkich zaskoczyła zaś informacja, że Erdogan zgodził się na zbudowanie przez Rosjan kolejnych dwóch elektrowni atomowych (pierwsza, w Akkuyu nad Morzem Śródziemnym, powinna zostać oddana do użytku w 2023 roku). Wydaje się, że to również ustępstwo w zamian za gaz. Tak jak i zapowiedź rozszerzenia współpracy wojskowej. Nie zważając na obiekcje Waszyngtonu, należąca do NATO Ankara zamierza dokupić kolejne rosyjskie systemy przeciwlotnicze S-400. W zamian Moskwa znów przebąkuje o przeniesieniu do Turcji produkcji niektórych podzespołów systemu, o co Turcy proszą od czasu pierwszych rosyjskich dostaw.

Czytaj więcej

Erdogan chwali się, że ma więcej przeciwciał niż Putin

Ale Ankara podobno zamierza również rozwijać współpracę z Moskwą m.in. w budowie okrętów podwodnych, głośno wyrażając niezadowolenie z dotychczasowej kooperacji w tej dziedzinie z Niemcami.

– W przeciwieństwie do Grecji i Bułgarii Turcja nie zgodziła się na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej przez amerykańskie samoloty zwiadowcze i drony, które oblatywały Morze Czarne, Krym i strefę konfliktu w Donbasie. Turcja szanuje interesy Rosji na Morzu Czarnym – jeden z tureckich ekspertów zachwalał współpracę, bagatelizując jednocześnie sprzedaż słynnych tureckich dronów Bayraktar Ukrainie.