Reklama

Rynek powoli zaczyna wracać do normalności

Trendy | Niektóre samochody klienci mogą kupić od ręki, choć na te według własnego pomysłu muszą czekać nawet dwa lata.

Publikacja: 29.11.2022 20:00

Rynek powoli zaczyna wracać do normalności

Z danych rejestracyjnych zbieranych przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że dostępność samochodów się poprawiła. Październik był drugim miesiącem 2022 r., gdy liczba rejestracji aut osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony była wyższa niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku.

Reklama
Reklama

Jednak osiągnięty rezultat 36 997 sztuk (+525) był daleki od najlepszego z 2019 r., kiedy zarejestrowano 52,7 tys. sztuk, ale także poniżej średniej z lat 2017–2021, która wynosi 45,4 tys. sztuk. Podobny poziom rejestracji osiągnięto w 2016 r., wtedy było to 36 877 sztuk.

Wydania samochodów osobowych wzrosły umiarkowanie +2,4% do poziomu 32 001 sztuk po +8,3-procentowym wzroście we wrześniu. Natomiast wydania samochodów dostawczych skurczyły się o -4,1% r./r., do 4996 sztuk.

Od początku 2022 r. zarejestrowano 399 669 sztuk samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 t. Było to o 9,0% mniej (-39 338 sztuk) niż w tym samym okresie 2021 r. Rynek samochodów osobowych od początku 2022 r. osiągnął 348 681 sztuk (-7,9%; -29 853 sztuk), a dostawczych 50 988 sztuk (-15,7%; -9484 sztuki). – Tegoroczne rezultaty są pochodną dostępności samochodów po ograniczeniach w związku z brakiem półprzewodników (zaczęły się rok temu) i części produkowanych w Ukrainie. Wojna za wschodnią granicą negatywnie wpłynęła na płynność transportu z poszczególnych fabryk do punktów dilerskich. Na jego rozwój wpływa też w dużej mierze wzrost kosztów zakupu (w tym kredytowania) i utrzymania, a także ciągle duża niepewność w sprawie budżetów przedsiębiorców i klientów indywidualnych – tłumaczy prezes PZPM Jakub Faryś.

Nowy poziom cen

Od zakupów odstraszają wysokie ceny, które w ostatnich trzech latach wzrosły w Europie w przypadku małych aut z 25 tys. euro do 40 tys. euro. Zajmująca się sprzedażą aut firma Carsmile szacuje, że w ostatnim roku ich ceny powiększyły się o 30–%. Część klientów wstrzymała się z zakupem, choć popyt na samochody nie zmalał.

Reklama
Reklama

Popyt na nowe samochody w Polsce spada i dotyczy to głównie segmentów tańszych. – Obniżanie poziomu życia i wysokie stopy procentowe zrobiły swoje. Pomimo wysokiego tempa wzrostu cen cennikowych warto aktualnie rozważyć wstrzymanie się z zakupem, ponieważ niedługo możemy zobaczyć rabaty. Ciekawy jestem ich skali i czy legenda o brakach komponentów i ogromnym wzroście kosztów produkcji przetrwa w tej sytuacji – zastanawia się Marcin Kardas z zajmującej się wyceną aut firmy Autovista.

W rezultacie podwyżek i wstrzymanych zakupów czas oczekiwania na nowy samochód nieco się skrócił. – Normą jest dziś prezentowanie klientowi dwóch ofert: auta stworzonego według indywidualnej konfiguracji, na które trzeba czekać średnio ok. 10 miesięcy, a często dłużej, oraz samochodu dostępnego w znacznie krótszym czasie, często nawet od ręki, ale w innej wersji silnika czy wyposażenia. Nabywcy zwykle decydują się na tę drugą opcję, co w efekcie usprawnia też funkcjonowanie całego rynku. To jest nasza nowa normalność – wyjaśnia Knitter. Gdy klient decyduje się mimo wszystko poczekać na wyprodukowanie indywidualnie skonfigurowanego samochodu, musi liczyć się z tym, że pierwotnie podany termin ulegnie wydłużeniu, a cena auta wzrośnie – tłumaczy wiceprezes Carsmile Michał Knitter.

Popyt na ryku wtórnym

Wyjątkowo długo trzeba czekać na: Toyotę Corollę (kombi lub sedan), Porsche 718 Cayman Coupe, Dacię Spring, BMW i4 oraz X7, Audi e-tron w wersji GT, Audi A3 i A7 z nadwoziem typu sedan czy Teslę 3. W skrajnych przypadkach czas oczekiwania wynosi 2 lata.

Brak nowych samochodów zwiększył popyt na rynku wtórnym, penetrowanym dodatkowo w Polsce przez klientów z Ukrainy, którzy do niedawana mogli sprowadzać auta bez podatku. Ceny samochodów osobowych z drugiej ręki wzrosły latem o przeszło 26 proc. w stosunku do początku 2021 roku, wynika z danych firmy Indicata, badających rynek motoryzacyjny.

Obniżki cen tuż-tuż?

Kardas uważa, że poprawiająca się dostępność nowych samochodów powinna uspokoić sytuację na rynku wtórnym i zakończyć postępujący od 2020 roku wzrost wartości. – Do wyraźnych spadków jeszcze raczej daleko. Na razie stoki są wciąż ograniczone, chociaż czas sprzedaży rośnie. Ewidentnie hossa zaczyna wygasać – wskazuje przedstawiciel Autovista.

Zastrzega, że prognozowane zmiany będą również zależeć od powrotu dostępności samochodów, kosztów usług finansowych oraz zmian w zachowaniach zakupowych wywołanych gigantycznymi podwyżkami. – Rynek przechodzi przyspieszoną transformację i w 2025 roku może być nie do poznania w wielu obszarach. Kto dwa-trzy lata temu spodziewałby się odwrócenia relacji w sprzedaży (producentów regulujących popyt), czy chociażby takich poziomów cenowych? – pyta Kardas.

Reklama
Reklama

Badająca europejski rynek motoryzacyjny firm Jato Dynamics podliczyła, że sierpień był pod jednym względem wyjątkowym miesiącem dla europejskiego rynku samochodów osobowych. Po raz pierwszy liczba rejestracji samochodów elektrycznych i PHEV przekroczyła poziom pojazdów z silnikiem diesla i osiągnęła wynik 151 737 sztuk. To także oznacza 21-procentowy udział elektryków w rynku.

Materiał Partnera
11 listopada Warszawa znowu pobiegnie
Dodatki
Biznes w Polsce coraz częściej wybiera self storage
Dodatki
Komunikacja i promocja z dużymi obostrzeniami
Dodatki
Wciąż wprowadzane za wolno
Dodatki
Cyfryzacja, robotyka i wzmocnienie geriatrii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama