- Tak naprawdę nie widzę czynników, które wskazywałyby, że mamy się zaraz odbić. Wojna trwa, zamieszanie na rynkach trwa, dane ze Stanów Zjednoczonych mówią, że inflacja wcale tam nie odpuszcza, a stopy procentowe będą tam dociskane - powiedział Sławomir Dudek w programie "Rozmowa Piaseckiego" w TVN24.

Czytaj więcej

Inflacja już nie taka hojna dla budżetu. W 2023 mogą być same straty

Zdaniem ekonomisty polska gospodarka gorsze wyniki odnotowuje już od dłuższego czasu. - Spadek PKB był już w drugim kwartale, w trzecim lekkie odbicie, w czwartym znowu spadek. Od trzech kwartałów mamy w zasadzie silny trend spadkowy PKB i od tego szczytu w pierwszym kwartale (PKB) spadł już o 4 procent - powiedział. Czynniki stojące za spadkiem PKB to przede wszystkim "błędy w polityce gospodarczej". - Rząd strasznie napompował w poprzednich kwartałach popyt, masowe transfery szły, osłony. To było takie rozdawanie leków przeciwbólowych, rozrzucanie na lewo i prawo pieniędzy. Przecież nawet dodatek węglowy okazało się, że nie był na węgiel i można było go wydać na wszystko. Poszedł on więc na konsumpcję i napędził inflację, podbił wzrost gospodarczy - mówił.

- Teraz spadamy z wysokiego konia, przychodzą koszty inflacji. Inflacja powoduje, że nie jesteśmy w stanie planować, jesteśmy zagubieni. Nie wiadomo czy budować magazyn, fabrykę, nie wiemy, ile zapłacimy. Konsument nie wie, czy kupić odkurzacz, czy on stanieje, czy zdrożeje – mówił Sławomir Dudek.

Czytaj więcej

Spadek konsumpcji hamuje wzrost PKB

Ekonomista przypomniał, że prezes NBP Adam Glapiński mówił, że "nie będzie żadnej stagflacji". - Jest gorzej: PKB spada, mamy dalej wysoką inflację. Już nikt nie zarzeka się, że nie ma stagflacji. Jest "recesjoflacja". To jest fakt. Rządzący tego nie przewidzieli, mówili o jakimś miękkim lądowaniu - mówił.

- Rząd organizmowi pod tytułem gospodarka dał leki przeciwbólowe i wiadro sterydów. Ta gospodarka poszła do góry, ale wiedzieliśmy, że będzie spadać – powiedział i zaapelował „nie wydawajmy wszystkich pieniędzy teraz”.

Zdaniem Dudka "ten spadek będzie bardzo duży i odczuwalny". - Niepotrzebnie robimy taki "boom and bust", czyli takie cykle koniunkturalne mocno napompowane, później mocno w dół. Tego się nie robi, rząd raczej powinien stabilizować sytuację - ocenił.

Według Sławomira Dudka NBP i Adam Glapiński nie maja żadnych dowodów na to, że inflacja pod koniec roku będzie jednocyfrowa. Prezes NBP nie „przedstawił żadnych danych”.