Reklama

Fala uchodźców z Ukrainy nas wzbogaci, a nie zuboży

Komisja Europejska ocenia, że Polska będzie w tym roku jednym z nielicznych państw UE, które doświadczą spadku PKB per capita i istotnego wzrostu bezrobocia. To wątpliwe.

Publikacja: 18.05.2022 21:00

Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu Zachodnim w Warszawie

Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu Zachodnim w Warszawie

Foto: Bloomberg

Najnowsze prognozy KE, opublikowane w poniedziałek, sugerowały, że aktywność ekonomiczna nad Wisłą – mierzona produktem krajowym brutto (PKB) – wzrośnie w br. realnie o 3,7 proc., zamiast o 5,2 proc., jak sądziła jesienią. To spora rewizja, ale perspektywy większości innych państw UE pogorszyły się równie mocno, choć zwykle były gorsze już jesienią. Z takim wynikiem Polska wciąż należałaby do najszybciej rozwijających się krajów UE, choć wojna w bezpośrednim sąsiedztwie powinna nam szkodzić bardziej niż innym.

W raporcie KE kryje się jednak sugestia, że ten wzrost PKB Polski będzie pozorny, a w praktyce zubożejemy niemal równie mocno jak w 2020 r. KE oczekuje bowiem, że PKB na mieszkańca zmaleje w tym roku nad Wisłą o 1,5 proc., po wzroście o 6,5 proc. w 2021 r. i spadku o 2,1 proc. w 2020 r. Takiego zjawiska oprócz Polski doświadczyć mają jedynie Czechy, Estonia i Luksemburg.

Spadek PKB per capita byłby możliwy, gdyby populacja Polski wzrosła bardziej niż realny PKB. KE założyła, że tak się stanie z powodu napływu uchodźców z Ukrainy. Na potrzeby swoich prognoz przyjęła, że w Polsce do końca 2023 r. zostanie 2,5 mln Ukraińców. To oznaczałoby wzrost populacji o około 6,5 proc. W ocenie Andrzeja Kubisiaka, wicedyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, obecnie wydaje się, że napływ uchodźców będzie mniejszy. – Z tej fali, która rozpoczęła się po ataku Rosji na Ukrainę, w Polsce jest maksymalnie 1,5 mln osób, a od ośmiu dni więcej osób do Ukrainy wyjeżdża niż stamtąd przyjeżdża – mówi Kubisiak. Dodatkowych 1,5 mln mieszkańców zwiększyłoby populację Polski o około 3,9 proc.

Jednocześnie KE niemal na pewno nie doszacowała realnego wzrostu PKB Polski w tym roku. Ze względu na bardzo udany I kwartał, cały bieżący rok może się zakończyć wzrostem PKB w okolicy 5 proc. Ale nawet gdyby KE miała rację i w Polsce doszłoby w tym roku do spadku PKB per capita, trudno byłoby uznać, że zubożeliśmy. – Ten spadek PKB per capita byłby mocno skoncentrowany w grupie uchodźców – oceniają ekonomiści z PKO BP. Jednocześnie na dłuższą metę napływ uchodźców byłby dla polskiej gospodarki bardzo korzystny za sprawą wzrostu liczby osób aktywnych zawodowo. Jak szacował niedawno Mateusz Urban, ekonomista z firmy analitycznej Oxford Economics, ta fala imigracji do 2050 r. może dodać do PKB Polski nawet 4 proc.

Reklama
Reklama

Mało prawdopodobny jest też prognozowany przez KE wzrost stopy bezrobocia w Polsce z 3,4 w 2021 r. do 4,1 proc. w br. Opiera się on bowiem na założeniu, że tylko 8 proc. uchodźców w wieku produkcyjnym podejmie w tym roku pracę. Tymczasem już teraz wśród osób, które otrzymały PESEL, odsetek ten sięga 24 proc.

Czytaj więcej

Polska gospodarka odbiła się po pandemii. Kryzysowe rany już zaleczone
Dane gospodarcze
Inflacja w strefie euro w dół. Jak Polska wypada na tle reszty Unii Europejskiej?
Dane gospodarcze
Gospodarka niemiecka lekko nad kreską. Wyzwań nie brakuje
Dane gospodarcze
PMI dla polskiego przemysłu spadł pierwszy raz od czerwca
Dane gospodarcze
Inflacja w grudniu jeszcze w dół. Są nowe dane GUS
Dane gospodarcze
Stabilna stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce. Niżej od szacunku z rządu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama