Sam resort pracy zwraca uwagę na sezonowość tej zmiany, a konkretnie na efekt podjęcia przez bezrobotnych wiosenno-letnich prac w budownictwie, rolnictwie czy turystyce.

Potwierdzeniem mogą być dane z regionów, wśród których największy spadek zanotowało województwo warmińsko-mazurskie, gdzie sezonowe zatrudnienie ma bardzo duży wpływ na rynek pracy.

[b] [link=http://blog.rp.pl/blog/2010/05/10/za-wczesnie-na-radosc/]Skomentuj na blogu[/link][/b]

Przedstawiciele firm doradztwa personalnego mówią wprawdzie o wzroście liczby rekrutacji, ale zwracają uwagę na ostrożność pracodawców. Firmy nie spieszą się z przyjmowaniem nowych pracowników, zwłaszcza tych na stałe. Na razie wielu z nich woli łatać braki kadrowe, sięgając po agencje pracy tymczasowej.

Ale optymizm przedsiębiorców rośnie (kwietniowy indeks biznesu PKPP Lewiatan poszedł w górę aż o 8 punktów), a według najnowszych danych agencji zatrudnienia Randstad co czwarte z polskich przedsiębiorstw planuje wzrost liczby pracowników w najbliższych sześciu miesiącach. Trzeba będzie jednak jeszcze poczekać, zanim te plany przełożą się na trwały spadek bezrobocia. Tym bardziej że deklaracje dotyczące wzrostu zatrudnienia nic nie mówią o jego skali, a to jest istotna informacja.

Trzeba też pamiętać, że w kolejnych miesiącach spadek bezrobocia może być ograniczony wejściem na rynek pracy tegorocznych absolwentów. Nie bardzo można już liczyć, że część znajdzie pracę w bogatszych krajach Unii, gdzie po zrzutce na Grecję będzie trudniej o rządowe programy ożywienia gospodarek.