Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest obecny poziom wydatków publicznych Polski na tle innych krajów europejskich?
- Ile wynosi deficyt i dług finansów publicznych? I jakie się trendy w tym zakresie?
- Jakie ryzyka dla finansów publicznych wynikają z obecnej sytuacji?
- Jakie działania są proponowane dla stabilizacji finansów publicznych?
Polska awansowała nie tylko do grupy 20 największych gospodarek świata, ale również do elitarnego grona państw, w których wydatki publiczne przekraczają połowę wartości PKB. W minionym roku wyniosły one 50,9 proc. PKB. Dla porównania – w 2024 r. było to 49,2 proc., a dekadę temu ok. 41 proc.
Czytaj więcej
Nasze państwo wydaje w relacji do PKB więcej niż sąsiedzi zza Odry i uchodzący za wzór państwa dobrobytu Skandynawowie. Mamy polski model dobrobytu...
Jak wynika z ostatnich danych opublikowanych przez Eurostat, przed nami jest tylko pięć krajów UE (Finlandia, Francja, Austria, Belgia, Włochy). Za nami znalazły się wszystkie kraje regionu, a także – po raz pierwszy w historii – Polska pod względem wielkości wydatków publicznych w relacji do wartości gospodarki prześcignęła Niemcy i Szwecję.
Pytanie, czy to powód do dumy, czy raczej sygnał ostrzegawczy dla rządu?
Deficyt Polski wśród najwyższych w UE. Finanse państwa pod presją
Patrząc na kondycję finansów publicznych, niestety to drugie – wskazują eksperci. – Dane za miniony rok jasno wskazują, że problem ogromnego deficytu i rosnącego długu państwa staje się w Polsce coraz poważniejszy – ostrzega wprost Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Prawda jest bowiem taka, że Polski nie stać na tak wysokie wydatki: dochody publiczne rosną (do 43,6 proc. PKB w 2025 r.), ale to nie wystarcza, rząd musi sporo pożyczać, by pokryć wszystkie potrzeby. Efekt jest taki, że deficyt całego sektora finansów publicznych w 2025 r. wyniósł 7,3 proc. PKB – jak pokazał GUS w kwietniowej notyfikacji fiskalnej dla Komisji Europejskiej. Okazał się on wyższy od oczekiwań i wyższy o 0,9 pkt. proc. niż w 2024 r. (wówczas było to 6,4 proc.). Większy deficyt niż Polska w zeszłym roku zanotowała tylko Rumunia – 7,9 proc. PKB.
Czytaj więcej
Deficyt finansów publicznych w 2025 roku poszybował do 7,3 proc. PKB, a zadłużenie do niemal 60 proc. PKB – poinformował w środę w komunikacie Głów...
Nasza analiza danych Eurostatu wskazuje, że duża nierównowaga w finansach państwa to nie tylko polski problem – całkiem sporo krajów UE ma podobne kłopoty. Ale co ważne, większość z nich w 2025 r. weszła na ścieżkę redukcji deficytu. Przykładowo Rumunia obniżyła go w ciągu jednego roku o 1,4 pkt. proc., Francja – o 0,7 pkt. proc., a Węgry – o 0,4 pkt. proc. W Polsce wciąż mamy istotny wzrost.
Dług publiczny Polski rośnie gwałtownie. Blisko konstytucyjnej bariery
Również zadłużenie państwa (liczone według metodologii UE) wystrzeliło w zeszłym roku – do 59,7 proc. PKB wobec 54,8 proc. w 2024 r. oraz 49,5 proc. w 2023 r. W kwotach nominalnych dług sięga już 2,33 biliona złotych; rok wcześniej było to 2 biliony, a dwa lata temu – 1,7 bln zł.
Pewnym pocieszeniem może być to, że na tle UE nie wypadamy szczególnie źle. Średnio w całej Unii dług publiczny przekracza 80 proc. PKB, a w strefie euro nawet 90 proc. PKB. Wciąż daleko nam do najbardziej zadłużonych Grecji i Włoch (nasz dług jest około dwa razy mniejszy w relacji do PKB).
Czytaj więcej
O 322,5 mld zł wzrosło w zeszłym roku zadłużenie finansów publicznych, liczone tak jak w całej Unii Europejskiej. Relacja tego długu do PKB na koni...
Jednak nawet z prognoz Ministerstwa Finansów wynika, że jeśli nie podejmiemy działań konsolidacyjnych, wkrótce dług państwa wzrośnie do ponad 70 proc. PKB (a dług liczony według polskiej metodologii przekroczy konstytucyjny limit 60 proc. PKB). Komisja Europejska prognozuje zaś, że nasze zadłużenie w ciągu dekady może sięgnąć nawet 107 proc. PKB, jeśli nie zostaną wdrożone znaczące reformy fiskalne i ograniczenia wydatków.
Wydatki ponad 50 proc. PKB. Rozwój czy droga do kryzysu finansów
W tym kontekście trudno uznać, że wysoki poziom wydatków publicznych to prosty wyraz cywilizacyjnego skoku do grona najzamożniejszych państw. – Polska jest w specyficznej sytuacji – komentuje Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Z jednej strony rzeczywiście następuje pewna konwergencja w relacji do państw znanych z silnego modelu socjalnego, a wydatki na transfery społeczne mocno rosną. Z drugiej strony jednak musimy i ponosimy ogromne nakłady na obronność – największe w regionie i wyższe w relacji do PKB niż w krajach zachodnich – analizuje ekonomista.
Czytaj więcej
Wydatki socjalne w Polsce wynoszą 20-25 proc. PKB przy czym duża część z nich nie ma ani społecznego, ani ekonomicznego sensu - mówił w wywiadzie u...
To wszystko jest jednak okupione wysokim deficytem i galopującym długiem. – I tu rodzi się pytanie do polityków i społeczeństwa: czy nadal powinniśmy iść tą ścieżką? Czy powinniśmy akceptować pogarszającą się kondycję finansów publicznych, czy też trzeba pomyśleć o powstrzymaniu wzrostu wydatków? A jeśli nie chcemy ich ograniczać, to może trzeba iść w stronę poprawy dochodów publicznych – wskazuje Piotr Bujak.
Ekonomista dodaje, że pytania te są coraz istotniejsze również w kontekście rosnących potrzeb w ochronie zdrowia, edukacji czy szerzej – w gospodarce, gdzie konieczne są ogromne inwestycje w transformację energetyczną, innowacyjność i konkurencyjność.
Polska przebiła Niemcy i Szwecję. Czy to powód do niepokoju
– To, że wydatki publiczne w Polsce są wyższe niż w Niemczech czy Szwecji, to przede wszystkim powód do zastanowienia, dokąd zmierzają polskie finanse publiczne – komentuje też Marcin Zieliński, wiceprezes i główny ekonomista Fundacji FOR. – Jesteśmy na o wiele niższym poziomie rozwoju gospodarczego niż chociażby Niemcy, a wydatki mamy już tak samo wysokie – podkreśla.
Czytaj więcej
– Chcemy, żeby beneficjentami największych inwestycji w historii Polski byli polscy przedsiębiorcy, przede wszystkim prywatni – mówi minister aktyw...
Zdaniem Zielińskiego obecna nierównowaga w finansach publicznych rodzi coraz większe ryzyko kryzysu fiskalnego. – Nie mówię, że w tym roku czy w przyszłym. Ale jakiekolwiek zawirowania na rynkach światowych, kolejny kryzys czy szok gospodarczy mogą spowodować, że Polska odczuje to bardzo mocno. Tymczasem politycy zdają się ignorować pogarszający się stan finansów publicznych. Mam wrażenie, że nawet obecny rząd stosuje niebezpieczną zasadę „po nas choćby potop” – ostrzega Zieliński.
Wydatki socjalne napędzają deficyt. Kluczowy problem finansów
Wiceprezes FOR podkreśla, że o ile wyższe wydatki na zbrojenia – w obliczu realnego zagrożenia ze strony Rosji – są zrozumiałe i konieczne, o tyle nie tłumaczą one całego wzrostu deficytu i długu.
– Tak naprawdę od 2022 r. głównym powodem pogorszenia się stanu budżetu jest wzrost wydatków socjalnych – zaznacza Zieliński. – Gdyby te transfery utrzymywały się w relacji do PKB na poziomie z 2022 r., deficyt sektora wynosiłby 1–2 proc. PKB, a nie ponad 7 proc. – wylicza.
Rzeczywiście, z najnowszych danych Eurostatu (choć nie są one jeszcze bardzo szczegółowe) wynika, że w Polsce łączne wydatki na transfery i programy socjalne wyniosły aż 19,7 proc. PKB. To o 0,6 pkt. proc. więcej niż w 2024 r. i niemal 3 pkt. proc. więcej niż w 2022 r.
Czytaj więcej
Minister finansów Andrzej Domański podkreślił w rozmowie z „Financial Times”, że rząd Donalda Tuska będzie dążyć do uzyskania dostępu do unijnego f...
Jak szacują ekonomiści, do wzrostu tej kategorii przyczyniły się zarówno wyższe świadczenia emerytalno-rentowe (np. w efekcie waloryzacji), jak i podwyżka świadczenia na dzieci z 500 zł do 800 zł czy nowe programy, takie jak renta wdowia.
W UE liderami pod względem wydatków socjalnych (w ujęciu Eurostatu) były w 2025 r. Niemcy, Belgia i Francja – po ok. 26 proc. PKB. Relatywnie najniższe są m.in. w Rumunii – 12 proc. i na Węgrzech – 13,9 proc.
Z kolei wydatki na obronność, według szacunków MON i NATO, wyniosły w Polsce w 2025 r. ok. 4,3 proc. PKB i były o 0,5 pkt. proc. wyższe niż w 2024 r. oraz o 2,1 pkt. proc. wyższe niż w 2022 r.
Bez reform grozi kryzys. Ekonomiści alarmują o finansach państwa
Ekonomiści podkreślają, że zamiast maskowania fatalnego stanu finansów publicznych wydatkami na obronność, politycy powinni wykorzystać obecną sytuację do szczerej debaty: na co naprawdę nas stać, gdzie należy zwiększać inwestycje, a gdzie ograniczać wydatki.
– Historia pokazuje, że tak ogromne deficyty i dług, jako dziedzictwo rozbudowanych wydatków socjalnych, są nieefektywne dla gospodarki – zaznacza Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Wydatki na zbrojenia mogą być lokomotywą wzrostu gospodarczego, ale muszą w większym stopniu przepływać przez sektor prywatny – dodaje.
– Takie i inne argumenty przemawiają za konieczną naprawą finansów publicznych. Są pewne sygnały, że politycy zaczynają inaczej identyfikować potrzeby obywateli niż tylko „socjal”, że coraz częściej w debacie publicznej pojawia się także dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie finansów publicznych jako istotna kwestia. Mam nadzieję, że w tym kierunku będziemy podążać – podsumowuje Benecki.