Prognozowane dochody podatkowe na 2026 r. wyniosą 579,9 mld zł i wzrosną o 43,6 mld zł w stosunku do przewidywanego wykonania w roku 2025 – podał też resort finansów w komunikacie. Wpływy z CIT prognozuje się na kwotę 80,4 mld zł, co uwzględnia efekty podwyższenia stawki podatku dla sektora bankowego. Prognozowane wpływy z podatku VAT ujęto w kwocie 341,5 mld zł, z PIT – 32 mld zł (przy czym łącznie z przekazami dla samorządów PIT ma przynieść 193,8 mld zł).
Wpływy z podatku akcyzowego zaplanowano na 103,3 mld zł, na co wpływ będzie miało podwyższenie o 15 proc. stawek akcyzy na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane oraz wyroby pośrednie.
Jaki deficyt w kasie państwa
Deficyt w budżecie ma być nie większy niż 271,7 mld zł, zaś deficyt całego sektora finansów (według metodologii unijnej) ma wynieść 6,5 proc. PKB. Co ważne, ma to być poziom niższy wobec oczekiwanych (i podniesionych według pierwotnego planu) 6,9 proc. PKB w 2025 r.
Dług publiczny według definicji krajowej (relacja państwowego długu publicznego do PKB) ma wynieść 53,8 proc. (przed korektą o część pożyczkową KPO). Po skorygowaniu o KPO wyniesie 49,5 proc. – Obie wartości pozostają poniżej polskich progów ostrożnościowych – wyliczał Domański. W definicji unijnej (relacja całego zadłużenia państwa do PKB) wskaźniki te mają wynosić odpowiednio 66,8 proc. i 63,7 proc. na koniec 2026 roku, a więc przekroczyć unijny limit wynoszący 60 proc. PKB.
Czy budżet stać na wszystko
– Ogromną słabością debaty publicznej w Polsce jest skupienie się na nowych wydatkach socjalnych, zwiększających już wysoki deficyt budżetowy – komentuje rządowe propozycje budżetowe Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK. Zwraca uwagę, że w debacie nie pojawił się temat wyboru priorytetów, a realizacja wszystkich trzech naraz, tj. hojnej polityki wydatkowo-socjalnej, ogromnych wydatków obronnych oraz potrzeb inwestycyjnych skutkuje tym, że mamy drugi najwyższy deficyt w UE prognozowany na 2026 r.