Spowolnienie gospodarcze sprawiło, że w 2009 r. polskie firmy szukając oszczędności, częściej niż w poprzednich latach decydowały się używać pirackiego oprogramowania – podała Business Software Alliance, która zrzesza największe światowe firmy software'owe.
- Szczególny wysyp obserwowaliśmy w I półroczu. Tłumaczyliśmy to zwolnieniami i faktem, że odchodzące z firmy osoby donosiły na poprzednich pracodawców - mówi Bartłomiej Witucki, koordynator i rzecznik BSA w Polsce.
Większa liczba wykrytych przypadków nie szła jednak w parze z wielkością nałożonych kar. W 2008 r. ich łączny budżet sięgnął 1,4 mln zł z czego 1,2 mln zł były to wydatki związane z odszkodowaniami a resztę kwoty potrzebne na nabycia legalnego oprogramowania.
Największą ugodę BSA zawarło wówczas z firmą RMG. Opiewała na 80 tysięcy dolarów. Podmiot zobowiązał się również do zakupu w określonym terminie legalnych licencji na kwotę 310 tysięcy zł. W 2009 r. nie odnotowano tak spektakularnych przypadków a łączny budżet kar sięgnął 821 tys. zł czyli był aż o 41 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Z tej kwoty 747 tys. zł stanowiły koszty odszkodowań a 74 tys. zł to koszty nabycia legalnego software' u.
- Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie. Widząc, że kondycja finansowa firmy, która używała pirackiego software'u nie jest najlepsza szliśmy na kompromis i godziliśmy się na łagodniejsze obciążenia - wyjaśnia Witucki. - Nie jest w naszym interesie, żeby przez działania egzekucyjne firma musiała ogłosić upadłość - dodaje.