Komisja Europejska ma dziś ogłosić, że podmioty prowadzące sprzedaż tylko w Internecie nie będą mogły handlować produktami firm, które sobie tego nie życzą. Zakaz nie będzie obejmował tych firm, które prowadzą tradycyjne sklepy i jednocześnie działają w sieci. Jak podała agencja Dow Jones, powołując się na nieoficjalne źródła, Komisja Europejska prawdopodobnie dziś ogłosi taką decyzję.
Dyskusja po skargach takich firm jak LVMH (marki Dior, Louis Vuitton) czy Nike trwa w Brukseli już od kilku miesięcy. Skarżący się na sklepy internetowe producenci, głównie marek luksusowych, uzasadniali starania o wprowadzenie zakazu sprzedaży ich towarów np. w serwisach aukcyjnych czy sklepach internetowych wysokimi kosztami rozwijania sieci butików. Dodatkowo twierdzili, że nie mając kontroli nad dystrybucją swoich towarów, które często sprzedawane są obok podróbek, tracą również od strony wizerunkowej.
Zakaz wydaje się jednak trudny do wdrożenia. Traktaty unijne wprowadzają jako jedną z fundamentalnych zasad swobodę przepływu towarów w ramach UE. – Prawo powinno uwzględniać równość handlu internetowego i innych sposobów dystrybucji – stwierdził Richard Nash z europejskiego biura eBay. Ten serwis aukcyjny rozpoczął w ubiegłym roku akcję zbierania podpisów w obronie wolności handlu internetowego, gdy Komisja przyjęła skargi producentów. – Zakazywanie konsumentom kupowania ich ulubionych towarów w Internecie ograniczy wolność wyboru i doprowadzi do wzrostu cen – stwierdziła Monique Goyens, dyrektor generalna Europejskiej Organizacji Konsumentów BEUC.
Przeciwnicy wskazują także na niekonsekwencję Komisji, ponieważ jednocześnie, zakazując sprzedaży grupie firm, zezwala na jej kontynuowanie przez inne. Dlatego nowe prawo zostanie zaskarżone.