Dzisiejsze spotkanie Dmitrija Miedwiediewa z premierem Putinem i oligarchą Michaiłem Prochorowem poprzedziła informacja, że prezydencki samolot TU-214PU się zepsuł i został czasowo wycofany z użycia. Nic dziwnego, że prezydent był, mówiąc oględnie, „zdenerwowany".

- U nas nawet nowe samoloty mają problemy o czym przekonałem się osobiście. Tu-214 kosztował 50 mln dol. a nie jest gotowy do eksploatacji i od nowa trzeba go składać w fabryce - wyliczał coraz bardziej zdenerwowany Miedwiediew. Gdyby teraz zadzwonił Barak Obama i zaprosił go do siebie na herbatę, to prezydent wielkiej Rosji nie miałby czym do Ameryki dolecieć.

Rosyjska branża lotnicza jest w fatalnym stanie. Od 2000 r liczba lotnisk spadła o 40 proc.; zakłady prawie przestały produkować, bo są zadłużone i potrzebują pieniędzy na modernizację i nowe projekty.

Dlatego Kreml wyda do 2020 r ponad 5 bln rubli (180 mld dol.) na unowocześnienie przemysłu lotniczego. Z tego ok. 18 mld dol. pójdzie na inwestycje w lotniska ( w tym w Smoleńsku, Soczi, Władywostoku, Kazaniu).

Drugi priorytet to powrót na światowy rynek samolotów cywilnych. W tym roku rosyjskie fabryki wyprodukują 11 pasażerskich maszyn, przede wszystkim będzie to Sukhoi SuperJet 100.