Działające u nas korporacje międzynarodowe nie przejmują się widmem nadciągającego do Polski kryzysu. Tak wynika z najnowszych, listopadowych danych firmy Hay Group, specjalizującej się w badaniach płacowych na polskim rynku.
Prawie połowa spośród 178 przepytanych przedsiębiorstw ze wszystkich branż gospodarki, z których większość stanowią korporacje międzynarodowe, jest zdania, że ich wyniki finansowe w 2011 roku będą lepsze od zakładanych, a jedynie co piąta firma deklaruje, że nie osiągnie planowanych rezultatów. Najgorszych wyników (poniżej planu) spodziewają się w tym roku przedsiębiorstwa z sektora FMCG i sprzedaży detalicznej.
Firmy zagraniczne optymistycznie zapatrują się także na swoje przyszłoroczne osiągnięcia. Spadku wyników w 2012 r. w porównaniu z bieżącym rokiem spodziewa się tylko 7 proc. z nich, a ponad połowa oczekuje lepszych rezultatów.
– Wysoki poziom optymizmu wśród międzynarodowych firm działających na polskim rynku jest zgodny z ciągle umacniającym się poziomem wskaźnika optymizmu polskich konsumentów – komentuje Mirosława Kowalczuk, menedżer w firmie Hay Group w Polsce.
„Rz" informowała dwa dni temu o planowanych w całej Polsce grupowych zwolnieniach, które jednak w największej mierze dotyczą polskich firm, a nie zagranicznych korporacji.
Dobre nastroje w międzynarodowych korporacjach przekładają się na plany płacowe i dotyczące zatrudnienia. Jednak większość firm nie zamierza ani zwalniać, ani zatrudniać nowych pracowników w bieżącym i przyszłym roku. W największym stopniu zwiększyć zatrudnienie planują branże: sprzedaży detalicznej i ubezpieczeniowa. Aż połowa firm z tych sektorów ma takie plany. Wzrost liczby pracowników wyniesie tam od 5 do 10 proc. Natomiast redukcję załogi planuje jedynie 9 proc. spośród wszystkich badanych spółek.
Piotr Palikowski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, zauważa zmianę zachowania polskich menedżerów kierujących oddziałami zagranicznych koncernów.
– Menedżerowie są gotowi stawać w obronie swoich firm i nie zgadzają się na cięcia zatrudnienia. Jeśli nawet dostają wytyczne z zagranicznych centrali dotyczące redukcji załogi, mówią: „nie". To nowość – zauważa Piotr Palikowski.
Taka sytuacja ma miejsce zwłaszcza w zakładach produkcyjnych. – Tam szefowie doskonale pamiętają, jak dwa lata temu najpierw dokonywali drastycznych cięć, a po paru miesiącach musieli na nowo szukać pracowników. Koszt takich operacji jest niezwykle wysoki – zauważa Palikowski.
Dlatego też, zdaniem Roberta Żelewskiego, dyrektora zarządzającego ds. HR w firmie Animex, jeśli przedsiębiorstwa zwiększają produkcję, to starają się to robić przy utrzymaniu tej samej liczby zatrudnionych.
Podobnie jest w przypadku wzrostu płac. – Zarobki będą rosły. Jednak przede wszystkim należy się spodziewać wzrostu zmiennych części wynagrodzenia: premii, nagród, bonusów, a nie podnoszenia płac zasadniczych.
Dwie trzecie respondentów z badania Hay Group uznało, że największym problemem jest dziś utrzymanie zaangażowania i motywacji pracowników.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki