Aresztowania i deportacje cudzoziemców nielegalnie przebywających na terenie Stanów Zjednoczonych rozpoczęły się już w pierwszych dniach urzędowania nowego prezydenta. Działania mające na celu powstrzymanie masowej emigracji, będące jedną z głównych obietnic wyborczych Donalda Trumpa, rozszerzyły się jednak na niespotykaną skalę – funkcjonariusze zaczęli wkraczać do miejsc pracy, takich jak restauracje, i robić w nich publiczną obławę „podejrzanych” pracowników.

Czytaj więcej

Donald Trump zamierza wysyłać do Guantanamo m.in. Polaków i Ukraińców

To wywołało falę protestów w USA. Pracodawcy kolejnych branż skarżą się prezydentowi na odpływ cennych pracowników wywołany masowymi deportacjami. Donald Trump przyznał w czwartek, 12 czerwca, że dostrzega problem – i sam określił swoją politykę „bardzo agresywną”.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział zmiany w polityce imigracyjnej

„Nasi wspaniali farmerzy oraz ludzie z branży hotelarskiej i rekreacyjnej twierdzą, że nasza bardzo agresywna polityka imigracyjna zabiera im bardzo dobrych, wieloletnich pracowników, a te miejsca pracy są prawie niemożliwe do zastąpienia” – napisał Donald Trump na swoim portalu Truth Social.

Amerykański prezydent wciąż jednak utrzymuje, że „w wielu przypadkach o te stanowiska ubiegają się przestępcy”, którzy zostali wpuszczeni do USA przez – jak to nazwał – „BARDZO Głupią Politykę Otwartych Granic Bidena”.

„To nie jest dobre. Musimy chronić naszych Rolników, ale pozbyć się PRZESTĘPCÓW z USA. Zmiany nadchodzą!” – zapowiedział Trump we wpisie.

Jakie dokładnie będą to zmiany – tego prezydent USA nie sprecyzował. I choć już w kwietniu twierdził, że zauważył problem i obiecywał poprawę sytuacji amerykańskich pracodawców, póki co nie widać żadnych ku temu działań Białego Domu. Wręcz przeciwnie – jeszcze w środę, 11 czerwca, „Washington Post” podał, że administracja Donalda Trumpa przygotowuje się do tego, by wysłać tysiące cudzoziemców – w tym Polaków i Ukraińców – przebywających nielegalnie na terytorium USA do Guantanamo na Kubie.