Europejska Agencja Obrony (EDA) właśnie opublikowała coroczny raport dotyczący obronności w krajach UE, tzw. CARD czyli Coordinated Annual Review on Defence. Jak wyglądają wydatki państw UE? Szacunki mówią, że w 2024 r. 27 krajów UE wyda na obronność 326 mld euro. Jeszcze rok temu było to 279 mld euro. Ta kwota zwiększyła się o ponad 15 proc., nominalnie o prawie 50 mld euro. Rok do roku swoje budżety zwiększyły aż 22 kraje, a Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Grecja i Luxemburg znalazły się w oszczędzającej mniejszości. W sumie te wydatki to 1,9 proc. PKB państw UE, czyli wciąż poniżej zalecanego przez Sojusz Północnoatlantycki progu 2 proc. PKB.
Czytaj więcej
W trakcie przewodnictwa w Unii polski rząd musi przekonać kraje „27”, że tylko integrując produkcję uzbrojenia, może wygrać wyścig zbrojeń z Rosją.
Na plus warto też odnotować, że rośnie odsetek środków wydawanych na inwestycje czyli na zakupy nowego uzbrojenia, badania i rozwój. W 2024 r. będzie to stanowić aż 31 proc. wszystkich wydatków na obronność.
Polska zgodnie z prawem musi wydawać co najmniej 3 proc. PKB na obronność
Mimo że wydatki rosną, to Europa wciąż ma do nadrobienia wieloletnie zaległości i cięcia budżetowe w obszarze obronności. „Państwa członkowskie zaczęły naprawiać niedofinansowanie z przeszłości, tworząc szansę na wygranie przyszłości” - czytamy w raporcie. Problemem jest to, że może to być krótkotrwały zryw i zaraz te wydatki znów się zmniejszą. „Obecnie obraz jest mieszany – kilka państw członkowskich zobowiązało się do długoterminowego zwiększenia wydatków na obronę, podczas gdy kilka innych albo pozostaje w tyle za średnimi wydatkami UE, albo korzysta z dodatków budżetowych – instrumentów, które mogą okazać się mniej trwałe, co budzi wątpliwości na trwałość tych wzrostów w przyszłości". O ile więc np. Polska wprowadziła ustawowe regulacje, że wydatki na obronność muszą stanowić co najmniej 3 proc. PKB, to już Niemcy, choć osiągnęli wreszcie 2 proc. PKB wydatków na obronność, zrobili to przy pomocy specjalnego funduszu, z którego 100 mld euro zostanie rozdysponowane najpóźniej do 2028 r. Na razie nie wiadomo, jak później będą wyglądać te wydatki na obronność.
Czytaj więcej
Przekroczenie progu 2 proc. PKB w wydatkach na obronność będzie dla Europy konieczne. Tylko w ten sposób będzie ona w stanie się obronić nie korzy...
Wydatki na badania i rozwój zbrojeniówki rozkładają się nierówno
Zdaniem twórców raportu EDA problemem jest także to, że zbyt dużo sprzętu jest kupowane „z półki” z krajów spoza UE. – Duża część wydatków jest wydawana na gotowy sprzęt spoza UE – stwierdził cytowany przez Politico Jiří Šedivý, który stoi na czele EDA. Trudno tego nie odczytywać jako krytyki postępowania Polski. Czech wezwał do większej liczby wspólnych zamówień w UE i ponownego skupienia się na wzmacnianiu własnego przemysłu obronnego bloku. - Wspólne kupowanie oszczędza pieniądze, a wspólny rozwój aktywów czyni nas bardziej niezależnymi. Z radością przyjmuję rosnące wydatki na badania. Jednak Europa pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami pod względem badań i inwestycji w technologie w dziedzinie obronności – dodawał urzędnik.
Czytaj więcej
Olbrzymia dziura budżetowa powinna nas skłonić do racjonalniejszych wydatków na uzbrojenie. Można wydawać w tym obszarze znacznie efektywniej niż d...
Problem w tym, że tzw. R&D i R&T, czyli badania i rozwój, w tym technologie mimo że rosną, są bardzo nierówno rozproszone pomiędzy poszczególnymi krajami. 80 proc. unijnych wydatków na R&T w branży zbrojeniowej przypada tylko na dwa kraje. I choć w raporcie nie są one wprost nazwane, to najpewniej chodzi o Francję i Niemcy, których przemysł zbrojeniowy jest zdecydowanie największy i najsilniejszy.
Państwa chcą mieć fabryki zbrojeniowe u siebie
Ogólne wnioski i zalecenia na przyszłość płynące z CARDu są dosyć oczywiste i powtarzane już od jakiegoś czasu: Europa powinna wzmocnić swój przemysł obronny zwiększając moce produkcyjne i innowacyjność. Urzędnicy twierdzą, że państwa zyskają więcej na wspólnych zakupach tego samego sprzętu, co UE promuje i będzie promować jeszcze bardziej. Temu mają służyć m.in. programy EDIRPA (European Defence Industry Reinforcement through common Procurement Act), a wkrótce także EDIP (European Defence Industry Programme). „Celem jest zapewnienie państwom członkowskim jasnej ścieżki zmniejszenia zależności od dostawców spoza UE i zabezpieczenia ich łańcuchów dostaw w dziedzinie obronności” – piszą autorzy CARD.
Czytaj więcej
Niewypały polskiej zbrojeniówki w walce o unijne granty to efekt naszej słabości – ale też premii dla dużych graczy. Z obecnymi kryteriami te progr...
Z polskiego punktu widzenia w tym dokumencie nie poruszono co najmniej dwóch ważnych kwestii. Po pierwsze, środki unijne i wspólne zakupy promują przemysł zbrojeniowy, który już jest rozwinięty, a więc głównie ten z Francji i Niemiec. Nasza zbrojeniówka jest znacznie słabsza i w takim środowisku sobie nie poradzi. Po drugie, nawet bardziej istotne, pomijana jest rzecz kluczowa – a więc samodzielność danego państwa na wypadek wojny. Przykłady Izraela czy Szwajcarii, które nie zgodziły się na dostawy uzbrojenia produkowanego w tych krajach na Ukrainę czy początkowa opieszałość Niemiec we wsparciu naszego wschodniego sąsiada może skłaniać do wniosku, że im więcej zdolności do produkcji uzbrojenia kraj posiada samodzielnie, tym lepiej sobie poradzi w czasie wojny.