Nowy mechanizm przekazywania przez NFZ pieniędzy szpitalom okazał się tak dziurawy, że prawie jedna trzecia z nich spełniła kryterium uprawniające do otrzymania dodatkowych środków. Sama decyzja o ich przyznaniu to pokłosie apeli i protestów płynących zwłaszcza ze strony szpitali powiatowych, które po wprowadzeniu nowych zasad alarmowały, że nie będą miały pieniędzy na ustawowe podwyżki dla pracowników.
Od lipca br. obowiązuje nowa ustawa o minimalnych wynagrodzeniach zasadniczych pracowników podmiotów leczniczych. Jej wejście w życie w praktyce oznaczało, że wielu z nich powinno otrzymać podwyżki. Przy okazji wprowadzania tych przepisów zmieniono również mechanizm przekazywania szpitalom pieniędzy przez NFZ.
Wcześniej – mówiąc w uproszczeniu – płynął on dwoma strumieniami: jednym szły pieniądze na realizację świadczeń, a drugim na wynagrodzenia. Zmiana polegała na tym, że zrezygnowano z przekazywania oddzielnej puli środków na wypłaty, w zamian podwyższając ogólną kwotę na działalność (na podstawie rekomendacji wydanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, AOTMiT).
Kiedy w lipcu dyrektorzy szpitali otrzymali aneksy do kontraktów, a jednocześnie przeliczyli, ile potrzebują na podwyżki, okazało się, że nie będą w stanie ich zrealizować. Problem ten dotyczył zwłaszcza szpitali z I i II poziomu sieci PSZ (sieci podstawowego szpitalnego zabezpieczenia). W dużej części to szpitale powiatowe, co nie oznacza, że o problemach nie alarmowały też duże szpitale wojewódzkie.
I choć m.in. ze strony Ministerstwa Zdrowia pojawiały się głosy, że brak pieniędzy na wypłatę podwyżek to efekt złego zarządzania placówkami, dyrektorzy i samorządy wskazywali, że problem ma charakter systemowy. Z ankiety skierowanej do szpitali przygotowanej przez Związek Powiatów Polskich (ZPP) wynikało, że aż 134 placówki nie otrzymały na ten cel wystarczających pieniędzy.
Czytaj więcej
Około 200 mln zł pozostało jeszcze w puli środków, jakie NFZ ma do przekazania szpitalom na poprawienie ich zabezpieczeń przed cyberatakami.
Kiedy w wyniku protestów i apeli resort zdrowia zdecydował o przeznaczaniu dla szpitali dodatkowych funduszy, przyjęto, że powinny trafić do placówek, w których wzrost kontraktu był niższy niż 16 proc. Okazało się, że na ponad 590 szpitali w Polsce znajdujących się w sieci PSZ, w aż 173 kontrakty były niższe.
Przez najbliższe miesiące, do czerwca 2023 r., NFZ przekaże im dodatkowe 500 mln zł. – Tak duża liczba szpitali objętych mechanizmem może wskazywać na to, że mamy do czynienia z problemem systemowym związanym niewłaściwą wyceną świadczeń – komentuje Bernadeta Skóbel, radca prawny, kierownik działu monitoringu prawnego i ekspertyz ZPP. – Kolejna podwyżka wynagrodzeń czeka szpitale w lipcu 2023 r. Dobrze byłoby, żeby Ministerstwo Zdrowia i AOTMiT wyciągnęli do tego czasu wnioski i ustalili, co można byłoby zrobić lepiej.
Czy tak się stanie? Na pewno zarówno na dyrektorów szpitali, jak i na samorządy wywierane są mniej lub bardziej formalne naciski na przeprowadzanie restrukturyzacji placówek. Takie oczekiwania pojawiły się ze strony resortu zdrowia m.in. przy okazji przekazywania dodatkowych pieniędzy na wypłaty.
I choć z punktu widzenia formalnego ministerstwo nie ma uprawnień do decydowania o strukturze, w jakiej prowadzi działalność dany szpital (nie może też decydować nawet o jego zamknięciu), może się okazać, że zmiany w zasadach finansowania wymuszą takie decyzje.