Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) sprawdziła, z jakimi wyzwaniami w tym roku muszą zmierzyć się uczelnie publiczne w związku z rosnącymi cenami i Polskim Ładem. Wyniki, udostępnione „Rzeczpospolitej" w wyprzedzeniem, nie są optymistyczne.

Z jednej strony uczelnie mogą się bowiem spodziewać gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania infrastruktury – tu mowa nawet o ponad 1 mld zł dodatkowych wydatków. Przede wszystkim to efekt wyższych kosztów nośników energii (w tym prądu, gazu, ciepła), ale też zwyżki cen usług rynkowych świadczonych przez podmioty zewnętrzne (np. sprzątanie, ochrona, IT) i drożejącego szybciej niż towary konsumenckie specjalistycznego wyposażenia laboratoriów i pracowni naukowych.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Prawdziwe wyzwanie dla ministra Czarnka

Problemem jest też kwestia wynagrodzeń. Tylko wzrost minimalnej płacy to 30,5 mln zł dodatkowych wydatków w tym roku dla 73 uczelni biorących udział w ankiecie KRASP. Duże podwyżki płacy minimalnej oznaczają nie tylko wyższe koszty, ale też problematyczne spłaszczenie płac w instytucjach naukowych.

Do poprawy sytuacji nie przyczyni się Polski Ład, czyli duża reforma podatkowa wdrażana od początku tego roku. Z danych zebranych przez KRASP wynika, że ok. 28,6 tys. pracujących na uczelniach otrzymało co prawda większe wynagrodzenie miesięczne netto, można założyć, że to osoby o niższych płacach. Natomiast 24,7 tys. osobom, zapewne tym lepiej zarabiającym, Polski Ład obniżył płace netto.

Płace nie zachęcają

– Liczymy się ze znacznie wyższymi kosztami energii elektrycznej, które rosną w naszym przypadku o 57 proc., oraz ze wzrostem cen wielu kategorii usług obcych czy materiałów – potwierdza dr Marcin Dąbrowski, kanclerz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. – Przy próbie zaś rekompensaty niższych wypłat netto uczelnia musiałaby ponieść dodatkowe koszty na poziomie do 2,8 mln zł w skali roku – wylicza kanclerz.

– Jako wykładowca jednej w renomowanych uczelni zarabiam ok. 5 tys. zł netto – mówi nam uznany profesor. – Ta kwota nie zmienia się znacząco od jakiś dziesięciu lat, bo płace na uczelniach praktycznie stoją w miejscu. Może kiedyś było to atrakcyjne wynagrodzenie, ale obecnie jest już bliskie średniej krajowej – dodaje.

– Obecnie płace osób na początku kariery, np. asystentów czy doktorantów zbliżają się do wynagrodzenia minimalnego. To zniechęca zainteresowanych do podjęcia pracy naukowej i negatywnie wpływa na przyszłość polskiej nauki – komentuje też prof. Marcin Pałys, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Większe nakłady

– Rosnące koszty funkcjonowania to bolączka wszystkich uczelni, nie tylko publicznych – zaznacza prof. Adam Noga z Akademii Leona Koźmińskiego. – W tej sytuacji te prywatne mogą zareagować podwyżką opłat i czesnego, choć to zależy od umów zawartych ze studentami.

– Te publiczne zaś utrzymują się głównie z dotacji i teraz muszą prosić rząd o zwiększenie finansowania – podkreśla Witold Orłowski, ekonomista, były rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – Co nie będzie proste, bo rząd przekonuje wszystkich, że wydatki budżetu rosną i wszystko jest w porządku. Tyle że w tym budżecie zaplanowano inflację na poziomie 3,3 proc., choć w tym roku będzie dwa razy wyższa – wylicza.

Konferencja Rektorów już rozpoczęła rozmowy z rządem, by stopniowo zwiększyć nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe o 15 proc. w tym i przyszłym roku. – Podjęcie takich działań jest konieczne natychmiast, aby odpowiednio zareagować na sytuację kryzysową. Pozwolą zwiększyć one poziom finansowania do 1,15 proc. PKB w 2022 r. i 1,31 proc. PKB w 2023 r. – szacuje prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, inicjator raportu KRASP.

– Nie jesteśmy roszczeniowo nastawieni, nie chcemy niczego wymuszać protestami na ulicach. Uważamy jedynie, że wzrost finansowania będzie sygnałem, że władze państwa realizują swoje deklaracje i realnie wspierają ten sektor publiczny, który ma szczególny wpływ na rozwój kraju i budowę nowoczesnej gospodarki – zaznacza prof. Mazur.