Według ankiety opracowanej przez brytyjski Institute of Directors (IoD) - zrzeszający szefów firm na Wyspach - 22 proc. firm nosi się z zamiarem przeniesienia na kontynent po tym jak wielka Brytania opuści UE. natomiast niemal 24 proc. szefów wstrzyma wszelkie procesy rekrutacyjne i będzie czekać na skutki wyjścia.

Większość szefów brytyjskich firm uważa Brexit za co najmniej "problematyczny".

64 proc. uważa, że wyniki referendum odbiją się negatywnie na na ich biznes.

IoD przeprowadził ankietę zaraz po ogłoszeniu wyników referendum - od piątku do niedzieli, pytając ponad 1000 osób - członków stowarzyszenia o konsekwencje czwartkowego głosowania.

Prezes IoD Simon Walker powiedział, ze jest pewien, iż brytyjskie firmy będą mocno pracować nad tym by dopasować się do nowych warunków i okoliczności. - Nie oszukujmy się jednak: nasi członkowie są mocno zaniepokojeni - podkreślił Walker.

Brytyjskie media są zdania, że rząd musi jak najszybciej zacząć działać, by chronić brytyjską gospodarkę. Dziennik "Times" opublikował artykuł Carolyn Fairbairn, szefowej jednego z największych brytyjskich stowarzyszeń branżowych - Confederation of British Industry, zrzeszającej niemal 200 tys. brytyjskich przedsiębiorstw, która pisze, że niepewność może mieć poważny, negatywny wpływ na tworzenie nowych miejsc pracy i inwestycje. Rząd powinien działać natychmiast by uspokoić nastroje. Także brytyjskie izby handlowe wezwały rząd do działania.

Producent luksusowych samochodów Aston Martin zaapelował do rządu o "zapewnienie stabilności gospodarczej", która pomogłaby całej brytyjskiej branży motoryzacyjnej.

Tymczasem brytyjskie media piszą, że coraz więcej międzynarodowych banków zastanawia się nad przeniesieniem swoich central z Londynu do krajów unijnych - do Frankfurtu lub Dublina. To może oznaczać upadek City of London. Według raportu Global Financial Centres Index Londyn w 2015 roku był najważniejszym centrum finansowym świata - przed Nowym Jorkiem, Hongkongiem, Singapurem i Tokio. Frankfurt nad Menem znalazł się dopiero na 14 miejscu.

Mark Boleat, przedstawiciel "City of London", uważa, że nie będzie żadnego odpływu firm i banków a prace stracić może najwyżej 15 tys. osób, chociaż podkreślił, że według niego będzie to zaledwie 5 tys. - Londyn pozostanie międzynarodowym centrum finansowym - uważa Boleat. Jednak według sondażu "The Telegraph" londyńskie City jest zaniepokojone i nie wie co przyniesie przyszłość.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Budujemy miasto"

Samorządy i deweloperzy są skazani na współpracę przy realizacji inwestycji

OGLĄDAJ RELACJĘ