Przez turystyczne obiekty noclegowe mające co najmniej 10 miejsc przewinęło się 17,9 mln osób, a liczba udzielonych im noclegów zmalała w ujęciu rok do roku o 45 proc. do 51,4 mln. Wykorzystanie miejsc noclegowych przeznaczonych dla turystów zmniejszyło się w 2020 r. o 13,8 proc. i w niewielkim stopniu przekroczyło jedną czwartą tego, co było dostępne. To z jednej strony efekt lockdownu unieruchamiającego ruch turystyczny, ale z drugiej – obaw podróżnych przed możliwością zakażenia się koronawirusem.

Pandemia szczególnie mocno ograniczyła liczbę turystów z zagranicy. W całym ub. roku stanowili oni niespełna 13 proc. wszystkich turystów korzystających z bazy noclegowe. Dla porównania, w 2019 r. ich odsetek sięgał 21 proc. Ich brak najbardziej odczuła Małopolska, gdzie spadek noclegów zagranicznych gości przekroczył 78 proc. Jest to związane z popularnością Krakowa, przed pandemią niemal obleganego przez obcokrajowców. Jednak w ub. roku krakowskie hotele notowały największy spadek frekwencji w porównaniu do pozostałych dużych polskich miast.

Jak podaje GUS, wśród zagranicznych turystów korzystających w ub. roku z noclegów najwięcej osób przyjechało z Niemiec (797 tys.), Ukrainy (206 tys.) i Wielkiej Brytanii (186 tys.). Spośród pozostałych krajów najwięcej turystów pochodziło z Rosji (75 tys.), Czech (73 tys.), Stanów Zjednoczonych (69 tys.) oraz Francji i Włoch (po 64 tys.).

Pandemia nie wpłynęła zasadniczo na zmiany terminów podróży turystycznych połączonych z noclegami. Szczyt sezonu – podobnie jak w latach poprzednich – przypadł na miesiące wakacyjne, choć zdecydował się na nie większy odsetek turystów. W lipcu i sierpniu z obiektów noclegowych skorzystało 5,9 mln osób, co stanowi jedną trzecią ogółu turystów, ale w tych samych miesiącach lata 2019 r. była to jedna czwarta turystów.

Tak duży spadek liczby noclegów drastycznie osłabi kondycję finansową hoteli, pensjonatów i pozostałych obiektów noclegowych. Przykładowo stopień wykorzystania kwater agroturystycznych wyniósł zaledwie 14,2 proc., moteli 16,1 proc., schronisk młodzieżowych 16,8 proc. W przypadku hoteli było to 26 proc., ale ze względu na wysokie koszty stałe ta część branży jest szczególnie dotkliwie poturbowana.

W ocenie hotelarzy, ubiegły rok był dla branży najgorszym w ostatnim ćwierćwieczu. Ponad połowa (55 proc.) hoteli odnotowała średnią frekwencję na poziomie poniżej 30 proc., a więc poniżej progu rentowności. Tylko jedna piąta miała obłożenie powyżej 40 proc. Przeszło połowa odnotowała spadek liczby sprzedanych noclegów o więcej niż 50 proc. Samo zamknięcie przez lockdown sezonu zimowego przyniesie hotelarzom stratę 3,5 mld zł.