Rządowa tzw. tarcza antyinflacyjna 2.0 tylko w jednym punkcie przynosi pewną ulgę dla firm – wynika z ustawy przesłanej w środę do Sejmu. Pozwala, by biznesowi nabywcy gazu także objęci byli zerowym VAT na ten surowiec.

– Firmy będą mogły zapłacić nieco niższy bieżący rachunek, co nieco poprawi ich bieżącą płynność – mówi Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. – Ale to niewielka pociecha, ostatecznie w rozrachunkach z fiskusem z tytułu VAT firmy wyjdą z tym na zero. W staraniach w walce z inflacją rząd zapomniał o przedsiębiorstwach – podkreśla ekspert.

Milionowe wzrosty

– Na środowym posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego pytaliśmy, czy rząd planuje jakieś specjalne działania osłonowe dla biznesu. Odpowiedzi pozytywnej nie było – mówi też „Rzeczpospolitej" Łukasz Bernatowicz, wiceprezes Business Centr Club. – Rząd nie pomyślał nawet, że obniżenie stawek VAT na żywność do zera, to duże logistyczne wyzwanie np. dla handlu. W ciągu miesiąca trzeba przystosować setki tysięcy kas fiskalnych, a za pół roku, gdy stawki VAT mają wrócić do 5 proc., całą zabawę powtórzyć. A to przecież wymierne koszty – dodaje.

Czytaj więcej

Ogromne koszty energii i gazu dobiją restauracje, zwłaszcza z pizzą

Tymczasem firmy muszą borykać się z kilkusetprocentowymi wzrostami cen energii. Cennik PGNiG dla biznesu na styczeń 2022 r. to 798 zł MWh netto, co stanowi aż o 480 proc. więcej niż rok temu. Średnia zaś rynkowa cena prądu w grudniu 2021 r. wynosiła ok. 830 zł za MWh i była o 215 proc. wyższa niż w styczniu 2021 r. Wzrost firmowych rachunków za prąd i gaz można więc liczyć w dziesiątkach tysięcy czy nawet milionach złotych.

Pomysł opozycji

Co w tej sytuacji rząd mógłby zrobić dla biznesu? – W obliczu drastycznych podwyżek cen gazu i energii postulujemy wprowadzenie takich taryf dla małych i średnich przedsiębiorstw, jakie obowiązują dla gospodarstw domowych – mówi nam Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

W środę w Sejmie pojawił się na to nawet promyk nadziei – wśród posłów rozniosła się pogłoska, że rządowa tarcza antyinflacyjna zawiera takie rozwiązania. Dokładna analiza przepisów pokazała jednak, że nic z tego. Ciekawe, że pomysł regulowania cen dla MŚP zawiera za to poselski projekt, który w ostatnich dniach złożyła Koalicja Obywatelska.

Jak czytamy w uzasadnieniu tego projektu, „konieczne jest wdrożenie regulacji, zgodnie z którymi ustalone zostaną maksymalne ceny gazu w okresie od 1 września 2021 r. do 31 grudnia 2022 r." dla dwóch grup odbiorców. Pierwszą miałyby być instytucje użyteczności publicznej, drugą zaś pozostałe przedsiębiorstwa i instytucje. Dla nich ceny gazu ustalać miałby prezes URE na podstawie notowań rocznych na giełdzie towarowej od 1.01.2021 r. do 31.08.2021 r., czyli w okresie, gdy ceny na rynkach jeszcze się nie rozszalały.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Kto za to płaci

– Wydaje się, że sektor MŚP mógłby być tak samo chroniony przed szokowymi skokami cen nośników energii jak gospodarstwa domowe. W zasadzie nie ma powodu, by małe firmy były gorzej traktowane niż ludność – komentuje Wojciech Warski, wiceprezydent Pracodawców RP. – Ale proszę pamiętać, że to rozwiązania chwilowe. Co do zasady subsydiowanie cen dla jednych grup odbiorców oznacza, że więcej płacą inne grupy albo kasa państwa, ale koniec końców – wszyscy w cenach produktów czy w podatkach – zaznacza Warski.

Czytaj więcej

Nowy cios w biznes. Rząd zapomniał o firmach, tarcza ich nie ochroni

Szanse na to, że poselskie propozycje wejdą w życie, są w zasadzie żadne. Tym bardziej że – jak wyjaśniał wicepremier Jacek Sasin – na subsydiowanie cen energii dla biznesu nie pozwalają unijne dyrektywy.

Wąskie pole manewru

– Niestety, pole manewru dla działań, które w jakiś sposób zniwelowały podwyżki energii firm jest niewielkie – zaznacza Warski. – Trudno sobie wyobrazić jakiś specjalne tarcze dla biznesu – dodaje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Choć rząd powinien pomyśleć o rozwiązaniach systemowych, np. bardziej przemyślanej polityce energetycznej.

Chodzi przykładowo o utrzymywanie zapasów gazu na wysokim poziomie tak, by uniezależnić się od szokowych wahań rynkowych, rozbudowywanie sieci przesyłowej, dywersyfikację polityki zakupowej itp. – Musimy też poszukiwać tańszych nośników energii, w tym rozbudowywać źródła energii odnawialnej, być mniej uzależnionym od importu gazu i surowców. Oczywiście to nie jest zadanie na miesiąc czy rok, ale w ciągu dekady już można to zrobić – zaznacza Soroczyński.

Jeśli chodzi o bieżące dostosowania, to firmy nie mają w zasadzie wyjścia, muszą tę żabę w postaci podwyżek, połknąć – przyznają eksperci. – A to oznacza, że musieli podnieść ceny swoich produktów i usług – dodaje Mariusz Zielonka.

Rynek a taryfy dla biznesu

Wzrost na światowych giełdach nie koresponduje z rzeczywistym wzrostem cen gazu dla przedsiębiorców – ocenia Konfederacja Lewiatan. Wylicza, że w ciągu pół roku ceny niebieskiego paliwa z PGNiG wzrosły dla przedsiębiorców o ponad 370 proc. W tym samym czasie na międzynarodowych giełdach ceny wzrosły o 118 proc. (we wrześniu było to 243 proc.). Skąd taka różnica? Lewiatan wylicza, że bardzo prawdopodobne jest to, że PGNiG kosztem firm rekompensuje stratę generowaną wśród klientów indywidualnych (dla których wzrost taryf to 54 proc.). Jedną z przyczyn może być też polityka rządu i PGNiG, która doprowadziła do zmiany ustalania stawek za dostawy gazu do Polski (ze średniej ceny z kilku ostatnich miesięcy na ceny bieżące na otwartym rynku).

Opinia dla „Rz"
Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Firmy niewątpliwie przerzucą rosnące koszy działalności, w tym droższy gaz i prąd, na ceny dla odbiorców. Opowieści, że wezmą te koszty na siebie, to bajki propagandowe. Ze strony rządu nie spodziewałbym się jakichś specjalnych rozwiązań dla firm. Ale rząd powinien podjąć większe wysiłki w walce z inflacją. Polska potrzebuje niższych podatków, tymczasem ostatnie lata to stały wzrost obciążeń publicznych, a z drugiej strony wprowadzanie rekordowych transferów z budżetu państwa napędzających konsumpcję.