Kilka dni po zakończeniu szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow Komisja Europejska proponuje nowe instrumenty, które mają zatrzymać globalny proces niszczenia lasów. Od 1990 r. ubyło ich 420 mln, czyli obszar większy od Unii Europejskiej. Szacuje się, że UE – poprzez import towarów pochodzących z terenów wylesionych – odpowiada za około 10 proc. tego ubytku.
Do tej pory Unia polegała na umowach z państwami trzecimi. Przekonywała, także w kontekście bilateralnych umów handlowych, do ograniczenia procederu masowego wyrębu lasu. Problem polega jednak na tym, że państwa te – np. Brazylia – mają słabe prawo w tym zakresie.
Czytaj więcej
Przełomowe porozumienie na szczycie COP26 w Glasgow. Sto krajów na terenie których znajduje się 85 proc. światowych lasów zobowiąże się do powstrzy...
Namierzanie surowca
Dlatego teraz UE zmienia strategię i to na firmy nakłada obowiązek sprawdzenia, skąd pochodzi jeden z sześciu wrażliwych surowców: olej palmowy, wołowina, soja, kawa, kakao i drewno. Projekt rozporządzenia mówi też o niektórych pochodnych tych surowców, jak czekolada, skóra czy meble. Każdy importer będzie musiał sprawdzić, czy nie pochodzą one z terenów wylesionych po 31 grudnia 2020 r. – Przedstawione przez nas przepisy dotyczące wylesiania są najbardziej ambitnymi próbami legislacyjnego rozwiązania tych problemów na całym świecie – mówił Virginijus Sinkevičius, unijny komisarz ds. środowiska.
To Komisja określi poziom ryzyka danego kraju i te wskaźniki będą użyteczne dla firm. Ale nawet jeśli kraj zostanie zakwalifikowany do kategorii wysokiego ryzyka, nie oznacza to, że import jednego z wymienionych sześciu surowców, czy ich pochodnych, będzie zakazany. Firma będzie po prostu musiała wykazać, że nie pochodzi z terenu, na którym wycięto las po 31 grudnia 2020 r. W tym celu będzie musiała przekazać dane umożliwiające geograficzną lokalizację miejsca pochodzenia surowca. Komisja przekonuje, że nowe wymogi nie będą stanowiły nadmiernych obciążeń dla firm, które już teraz wiedzą zwykle, skąd pochodzą wykorzystywane przez nich surowce.
Przepisy będą musiały zostać zatwierdzone przez większość państw UE oraz Parlament Europejski. – Polska rozumie konieczność walki z wylesianiem na świecie, niemniej jednak proponowane przez Komisję Europejską przepisy muszą być gruntownie przeanalizowane, czy nie będą ograniczać swobody działalności gospodarczej związanej z leśnictwem, a także rolnictwem oraz powodować dodatkowych obciążeń dla przedsiębiorców – mówi nam nieoficjalnie polski urzędnik. Polska czeka na szczegóły dotyczące systemu oceniania kraju według kategorii wysokiego lub niskiego ryzyka związanego z wylesianiem. Ogólnie jednak popiera raczej polityczne inicjatywy wspierania lasów, a nie legislację tworzącą bariery na rynku surowców i towarów.
Zatrzymać erozję
Pozytywnie oceniane są natomiast, choć to na razie wstępny etap dyskusji, dwie inne zielone propozycje przedstawione przez KE w środę: o handlu odpadami i o jakości gleby. KE proponuje zakaz wysyłania śmieci do odbiorców w tych krajach poza OECD, które tego nie chcą lub które nie potrafią się nimi zająć w sposób zrównoważony. Natomiast obrót odpadami w krajach OECD ma być lepiej kontrolowany z wykorzystaniem procedur już dostępnych, ale mało używanych. W ramach samej UE uproszczony ma być handel odpadami podlegającymi recyklingowi, trudniej natomiast będzie z przewożeniem śmieci przeznaczonych do spalania czy na wysypiska. Generalnie, nowe przepisy mają utrudnić nielegalny obrót odpadami, co dotyczy zapewne aż 30 proc. odpadów w ogóle i osiąga wartość 9,5 mld euro rocznie.
KE przedstawiła też w środę strategię na rzecz ochrony gleb. – Chcemy, żeby docelowo były one chronione na poziomie porównywalnym z unijną ochroną powietrza i wód – powiedział Sinkevičius. Komisja dopiero przygotuje szczegółowe przepisy w tej sprawie.
Obecnie aż 70 proc. gleb w UE nie jest w dobrym stanie. Strategia obejmuje zwiększenie ilości węgla w glebie na gruntach rolnych, przeciwdziałanie pustynnieniu, rekultywację zdegradowanych terenów i gleb oraz zapewnienie, by do 2050 r. wszystkie ekosystemy glebowe były w dobrym stanie. Szacuje się, że co roku erozja powoduje wymywanie biliona ton gleby, co jest równoznaczne z ubytkiem metra gleby na terenie całego Berlina.