Jak podaje Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (Fammu/FAPA) Irlandia jako pierwsza w UE ze względu na reformę sektora cukrowniczego sprzedała całość swojej kwoty produkcyjnej i wygasiła produkcję. Irlandczycy uważają dziś, że był to zły ruch, ponieważ miał negatywne skutki ekonomiczne. Dlatego chcą, żeby sektor cukrowniczy znów zaczął funkcjonować w tym kraju.
Koszt nowej inwestycji (wraz z produkcją bioetanolu) szacowany jest na 400 mln euro, ale radni podkreślają, że mogłoby powstać 5 tysięcy nowych miejsc pracy, a przede wszystkim nie ma sensu sprowadzać cukru po 800 euro za tonę, skoro można go samemu produkować.
Fammu/Fapa zaznacza, że na przeszkodzie planów w Irlandczyków staną jednak unijne przepisy, bo za całkowitą likwidację cukrowni UE wypłacała rekompensaty, a cukrownie były zamykane nie po to, aby je ponownie otwierać.
Szansą dla Irlandczyków może być kolejna reforma rynku cukru, którą planuje Komisja Europejska. Zakłada ona zniesienie limitów produkcji od 2015 r. Za ich utrzymaniem są m.in. polskie ministerstwo rolnictwa, plantatorzy oraz cukrownie.
„Nie" limitom mówi branża spożywcza. Producenci napojów oraz słodyczy uważają, że kwotowanie tworzy sztuczny niedobór cukru i niepotrzebnie winduje ceny.
Reforma rynku cukru, która weszła w życie ostatecznie w sezonie 2009/2010, przełożyła się na znaczne ograniczenie jego produkcji w Unii Europejskiej. Polska, trzeci producent cukru w UE, w ramach przyznanych kwot może wytworzyć go nieco ponad 1,4 mln ton rocznie. To nie tylko mniej, niż jesteśmy w stanie produkować, ale także o 200 tys. ton poniżej krajowego zapotrzebowania.
Parlament Europejski jest za wydłużeniem kwotowania produkcji o pięć lat do 2020 roku, popierają to także Francuzi i Niemcy – informuje Fammu/FAPA.